czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Miasto ślepców - Jose Saramago

Książka noblisty. Swoisty hit ostatnich miesięcy za sprawą ubiegłorocznej ekranizacji.

A ja mam problem z tą książką. Bo nie wiem, czy mi się podobała, czy nie.

Fabuła jest prosta - oto w mieście jakimkolwiek w kraju jakimkolwiek nagle bez przyczyny ślepnie człowiek. Wkrótce ślepota zamienia się w epidemię, każdy, kto miał styczność ze ślepym, po kilku godzinach również traci wzrok. Władze próbuja na początku jakoś z tym walczyć, więc pierwszą grupę ślepców izolują w budynku starego szpitala. Na początku wszystko układa się w porządku, zwłaszcza pierwszej grupie, w której jest lekarz okulista i jego żona, która z niewyjaśnionych przyczyn jest jedyna osoba, która widzi.

Problemy nabierają na sile, gdy jedna z kolejnych grup "przejmuje" władzę. Na czele tej grupy staje "król oddziału trzeciego" i posiadana przez siebie bronią terroryzuje pozostałych zmuszając ich do okropnych i poniżających czynów.

Nie zdradzę, co było dalej. Napiszę tylko o swoich odczuciach.

Dwie rzeczy denerwowały mnie bardzo. Pierwsza to brak zaznaczenia dialogów w sposób "tradycyjny", czyli myślnikami. Do tego jednak można po jakimś czasie się przyzwyczaić, a poza tym koleżanka moja J.W. wymyśliła, że to może specjalny zabieg, żebyśmy poczuli się trochę jak ślepi, nie mogąc się od razu zorientować, kto się odzywa.

Druga rzecz (i tej nie mogłam znieść do końca) to takie opowiadanie z nam historii w sposób nauczyciela w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Co chwila bowiem autor tłumaczy na dokładnie, co się dzieje, dlaczego itp. Jak już raz na coś takiego trafiłam, wyłapywałam później niestety wciąż i wciąż. Przykłady? Nie pamiętam dokładnie, a książki przed sobą nie mam, ale były to wtręty i zdania w rodzaju: " to była metafora", " a teraz będzie drugie porównanie", "przykładów tego, jak wiadomo, znajdziemy mnóstwo w literaturze" itp.

Zamysł powieści to ukazanie kondycji człowieka i tego, jak zmienia się zachowanie człowieka w ekstremalnej sytuacji, jak szybko dokonuje się degrengolada. Zamysł, jak dla mnie jednak wtórny. Coś podobnego już było. Był to słynny stanfordzki eksperyment więzienny Philipa Zimbardo. Więcej informacji na jego temat tutaj. On też pokazywał, jak szybko ludzie tracą swoją tożsamość w zetknięciu z pewnym ekstremum i warunkami życia.

Jeśli jednak potraktować powieść jako swego rodzaju przypowieść o życiu w dzisiejszym skonsumpcjonizowanym świecie, to ... hmm, wesoło nie jest.

A co do ekranizacji, to książka jest napisana tak sugestywnym językiem, a i moja wyobraźnia działa bez zarzutu, nie chcę tego oglądać, nie potrzebna mi wizualizacja.

niedziela, 26 lipca 2009, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/07/27 23:17:52
to jedna z moich ulubionych książek.
-
2009/07/28 11:21:00
Zupełnie nie zwróciłam uwagi na denerwujące cię wtręty. MNie się styl Saramago podobał.
-
2009/07/28 19:32:53
Witam Panie na moim blogu :)

Abiela - ja właśnie nie wiem, czy mi jego styl podoba, czy nie. I dlatego koniecznie muszę przeczytać jakąś inną jego książkę - możesz coś polecić?
-
2009/07/29 00:10:27
Ja właśnie czytam "Baltazara i Blimundę". Jeśli chodzi o warsztat, to Cię nie pocieszę bo również wszystko jest pisane jednym ciągiem. Ale jak już styl jest rozgryziony, to może warto spróbować z tą lekturą. Jak skończę czytać to się na pewno podzielę wrażeniami.
-
2009/08/17 18:42:53
witaj Maniaczytania
mam podobne odczucia po przeczytaniu Miasta ślepców (moni-libri.blog.onet.pl/Miasto-slepcow,2,ID388836281,n) Niestety co do twojego pierwszego "zarzutu-pytania" Saramago TAK PISZE! Bez myślników, bez typowych dialogów! A druga rzecz, którą zauważasz, też jest faktycznie denrwująca, choć ja tak tego nie zauważałam, bardziej denerwowoała mnie "prostota" niektórych działań, zdarzeń i rozmów bohaterów. Irracjonalne i wręcz prymitywne zachowania! Denerwujące jednym słowem!
Spis moli