czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Szkarłatne drzewo nadziei - Clara Olink Kelly

Pierwsza książka z Kolorowego czytania już za mną. Jak na wakacyjne czytanie, nie była to raczej lektura lekka i przyjemna.

W czasie II wojny światowej Japończycy założyli bardzo dużo obozów koncentracyjnych, z reguły tak świetnie ukrytych, że często dopiero kilka miesięcy lub nawet lat po wojnie udawało się uratować więźniów. ( O brawurowej akcji odbicia 500 amerykańskich jeńców opowiada np. film "VI batalion" z 2005r. oparty na książce historyka Williama B. Breuera pt. The Great Raid on Cabanatuan). Japończycy nigdy nie przyznali się oficjalnie do prowadzenia takich obozów ani nie uznali ofiar.

Clara Olink Kelly przeżyła pobyt w takim obozie. I po wielu latach, które minęły od tego czasu, postanowiła podzielić się swoimi przeżyciami, a przede wszystkim oddać hołd swojej matce, dzięki której pobyt w obozie udało się przeżyć.

Pierwsze lata dzieciństwa Clary minęły sielsko na Jawie, gdzie spędzała czas na zabawach ze starszym bratem i mamą, która nie pracowała ( ojciec był dyrektorem naczelnym filii rodzinnej firmy, która eksportowała do Europy przyprawy, herbatę, kawę, kakao i gumę kauczukową). Mieli duży dom ze służbą i żyło im się raczej spokojnie. Ale i tam dotarła groza wojny. W 1942r. najpierw zabrano ojca ( pracował potem w obozie w dżungli birmańskiej przy budowie linii kolejowej do mostu na rzece Kwai), a potem Clara z bratem Willemem oraz matką i niedawno urodzonym braciszkiem Gijsem trafiła do obozu dla kobiet.

Życie w obozie poznajemy z perspektywy czteroletniej dziewczynki ( tyle miała lat Clara w 1942r.) i jest to naprawdę wstrząsające. Poznajemy różne wydarzenia z życia obozu, zwyczaje, jakie tam panowały i okrucieństwo japońskich strażników. Te wszystkie okropne rzeczy dla tych małych dzieci były jednak czymś "normalnym" bowiem innego życia nie pamiętały lub tak jak Gijs nie znały.

W "ułatwieniu" dzieciom przeżycia, matka Clary dokonała naprawdę cudów. Musiała walczyć z chorobami, z wycieńczeniem spowodowanym pracą ponad miarę, z niedożywieniem ( wszyscy w obozie dostawali raz dziennie porcję ryżu, a jeśli "zasłużyli" na karę, to i tego nie bylo). Codziennie starała się czytać dzieciom historie z "Biblii" i opowiadała im, jak to będzie cudownie pojechać do babci do Holandii i jak wspaniałe życie ich czeka.

Bardzo trudno się czytało tą książkę w niektórych momentach (zwłaszcza jak ma się dziecko), są fragmenty, które bardzo poruszają i wzruszają. Wbrew wszystkiemu wymowa jest jednak jak najbardziej pełna nadziei, radości i miłości.

A co do szkarłatnego drzewa, to jak najbardziej pojawia się ono w powieści. Jest na obrazie, który matka Clary zabrała z domu pakując rzeczy do obozu, właściwie zupełnie nie wiadomo dlaczego. Obraz i to drzewo stały się jednak bardzo ważne - zostały symbolem domu, tam, gdzie był obraz, był ich dom. Obraz ten wisiał na linkach w ich kącie w obozie, był z nimi później w obozie przejściowym, przepłynął statkiem do Europy. I tak naprawdę był jedyną rzeczą, jaką ze sobą do Europy przywieźli.

niedziela, 19 lipca 2009, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Spis moli