czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Dom Błękitnych Mango - David Davidar

Druga książka w moim "Kolorowym czytaniu".

Podejście pierwsze do niej miałam jakieś sześć lat temu na wakacjach w Chorwacji. I w sumie nie wiem, czy to pogoda piękna i słońce mnie od niej odciągnęły, czy to, że jakoś nie mogłam się na początku połapać w zawiłościach rodzinnych, dziwnych hinduskich imionach itp. - dość powiedzieć, że utknęłam gdzieś tak na przedzie i po powrocie odstawiłam na półkę z myślą, że może kiedyś ...

I nie wiem, co by było, gdyby nie Kolorowe czytanie, do którego "Dom Błękitnych Mango" pasuje jak ulał. Pomyślałam więc, że jednak przeczytam i całe szczęście! Okazało się, że trochę lat więcej, trochę może bollyfilmów, trochę zainteresowania Indiami, zwyczajami, kulturą  zrobiło swoje i teraz jestem książka oczarowana.

David Davidar opowiada nam w niej historię okresu, kiedy dochodziło w Indiach do przełomowych wydarzeń - wyzwolenia się spod władzy Imperium Brytyjskiego. Akcja toczy się od 1899r. do ok. 1950r.

Na tle ważnych historycznych wydarzeń poznajemy również losy katolickiej rodziny Dorai, głównie poprzez niezwykłych mężczyzn pochodzących z tej rodziny.

Książka dzieli się na trzy części tocząc sie w fikcyjnych miejscach, inspirowanych jednak prawdziwymi.

Część pierwsza - Chevathar - to historia Salomona Dorai, niezwykle charyzmatycznego mężczyzny, który jest jakby naczelnikiem wioski. Jest on władczy, ale prawy i przyjdzie mu niestety zmierzyć się ze swoim wrogiem w kastowych zamieszkach, które zapoczątkowały cały ciąg przemian mentalności Hindusów.

W części drugiej - Doraipuram - poznajemy losy jego syna Daniela. Daniel, który w zasadzie był spokojnym chłopcem, nie interesowały go bójki, walki i inne typowo "męskie" rozrywki. Fascynujące jest obserwowanie jak wyrasta z niego wspaniąły lekarz i jak potem zakłada w rodzinnej wiosce osadę, która staje się tytułowym "Domem Błękitnych Mango". Daniel ma niestety też wadę - słomiany zapał do różnych przedsięwzięć, który prędzej czy później mija. Ciekawostka może być fakt, że postać Daniela inspirowana jest postacią dziadka autora, który właśnie założył osadę mieszkalną.

Część trzecia - Pulimed -  to opowieść, która mnie najbardziej się spodobała. Historia Kannana, syna Daniela, który musi opuścić dom rodzinny. Zostaje pierwszym hinduskim zastępcą zarządcy plantacji herbaty.

Oprócz głównych bohaterów, mamy jeszcze kilka świetnych postaci męskich, m.in. brata Daniela Aarona, przyjaciela Kannana Freddie'go oraz naprawdę wspaniałe i silne postacie kobiece - Charity, żonę Salomona, która wiele musiała w życiu wycierpieć, Lily - żonę Daniela, absolutnie dobrą żonę i matkę, wierną tradycjom, choć na początku mocno zbuntowaną i Helen - żonę Kannana, która, jak myślę, bliska jest współczesnej kobiecie, trochę rozkapryszona, można by rzec również feministka.

Trudno jest jakoś tak krótko w recenzji opisać tą wielką (ok. 600 stron) sagę rodzinną, pełną różnych historii, pełną ważnych debat politycznych, pełną wielu rozważań o Hindusach i Anglikach, pełną mnóstwa zachwycających opisów przyrody indyjskiej, pełną smutku, radości, cierpienia, tragedii, ale i humoru.

Do perełek opisowych niewątpliwie należą opis herbatki u żony głównego zarządcy plantacji herbaty pani Stevenson ( absolutny majstersztyk!!!), opis skoku przez studnię ( była kiedyś taka "dyscyplina" sportowa w Indiach), opis polowania na tygrysa - tu jedna z najśmieszniejszych scen - wabienia tygrysa :) oraz pełne dramaturgii późniejsze podchodzenie tygrysa z panem Harrisonem - dziwną i tajemniczą postacią.

Naprawdę gorąco polecam!

niedziela, 23 sierpnia 2009, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/08/14 11:12:39
Niestety, ja nie dałam rady przebrnąć, po 100 str się zniechęciłam:(
-
2012/08/14 20:48:41
Olu - dziękuję za komentarz - przypomniałaś mi książkę, bo od recenzji już trochę czasu minęło :) Spróbuj do niej wrócić za jakiś czas - ja za pierwszym razem nawet do tej 100 strony nie dotarłam.
Spis moli