czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Ogród letni - Paullina Simons

To trzecia część opowieści o Tatianie i Aleksandrze. Trochę się do niej zbierałam, bo bałam się rozczarowania (które trochę mnie ogarnęło po drugiej części). Ale - wzięłam udział w "Stosikowym losowaniu" u Anny i właśnie ta książka została dla mnie wybrana przez Kalio.

No i ... no i bardzo się cieszę!

Potężne tomisko (ok. 820 stron!) okazało się bardzo przyjemną lekturą, do tego skłaniającą do przemyśleń.

Po długim namyśle, dochodzę do wniosku, że ta część podobała mi się najbardziej. Zazwyczaj powieści o miłości kończą się ślubem, weselichem i "żyli długo i szczęśliwie". Często jednak byłam ciekawa - co dalej? I tu Paullina Simons dała mi odpowiedź, jak mogłoby to wyglądać.

Na początku bohaterowie muszą zmierzyć się ze "zwyczajnym" życiem po wojnie. Jak normalnie żyć, kiedy przeżyło się coś najgorszego, co mogło się zdarzyć? Muszę przyznać, że ta część skłoniła mnie do myślenia - jak żyły nasze babcie i dziadkowie, babcie, które często "tylko" wiernie czekały, dziadkowie, którzy grozę wojny poznali z bardzo bliska, jak trudne musiało dla nich być życie razem, każde ze swoją traumą, którą albo się dzieliło, albo i nie. A jednak często przetrwali, dając miłość i wychowując pokolenie naszych rodziców.

Przede wszystkim mamy więc prozę życia, jaka zazwyczaj "dopada" najlepsze nawet małżeństwa. Mamy pewne zakręty życiowe, które w każdym związku stanowią przyczynek do zastanowienia sie nad tym, czy dalej kochamy człowieka, z którym związaliśmy się na zawsze i chcemy z nim być, czy może jednak nadszedł czas na rozejście się. I tu nie chcę za dużo zdradzić, ale przy jednym z "zakrętów" też dużo myślałam o pewnej rzeczy, co więcej skłoniło mnie to nawet do kilku poważnych rozmów :)

Mamy też oczywiście, jak to u Simons, momenty bardzo dramatyczne - żeby znów za dużo nie napisać - jest np. pewien szczególny i trudny epizod w Wietnamie w czasie wojny.

Poza tym, co mnie się bardzo podoba, jest wiele o Ameryce, o jej krajobrazach, o tym, jak żyło się w różnych stanach, o tym, jak może się spełnic "amerykański sen".

Napisać tyle stron na temat "zwykłego" życia, już po dramatycznych akcjach i uczynić to niezwykle zajmującą lekturą - czyż nie jest to swego rodzaju sztuka? Ja dałam się znowu porwać :)

poniedziałek, 30 listopada 2009, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/12/01 17:57:31
Dla mnie ta część była najsłabsza, ale czytałam z wypiekami na twarzy:)))
-
2009/12/07 19:25:51
Ha, mnie się bardzo tu opisana proza życia małżeńskiego podobała :)
A teraz dostałam od Mikołaja "Przepisy Tatiany" i już zaczęłam :)))
Spis moli