czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Piąte dziecko - Doris Lessing

Przyznaję, że mam duży problem z recenzją tej książki. Owszem, jest to dzieło noblistki, owszem jest to książka o ważnym zagadnieniu, ale ...

Myślę sobie, że te dwadzieścia lat temu, była to na pewno książka poruszająca. Dziś, gdy mamy już większą wiedzę na temat osób upośledzonych, niepełnosprawnych, książka może denerwować.

Jest sobie szczęśliwa para Harriet i David, której marzeniem jest mieć wiele dzieci. Spokojnie, powolutku realizują je (niestety i tu pierwsza denerwująca rzecz - oni są kompletnie lekkomyślni, bo robią to kosztem swoich bliskich - kosztem pieniędzy ojca Davida, kosztem czasu, zdrowia matki Harriet).

Niestety, tytułowe piąte dziecko już w czasie ciąży daje znać, że jest inne. Ta jego inność to jakiś rodzaj upośledzenia. I dalej różne rzeczy się dzieją w tej rodzinie, różnie reagują poszczególni członkowie rodziny, w efekcie sielskie i wspaniałe życie się rozpada.

Książka jest napisana chłodnym językiem, jest to właściwie niezaangażowana relacja, bez ocen moralnych. Te możemy sobie wypracować sami.

Nie wiem, może te dwadzieścia lat temu był to jakiś szok, to pokazanie, że właściwie w każdej rodzinie może coś takiego się przydarzyć. Dziś, w dobie "globalnej wioski", bliskości wirtualnej coraz częściej spotykamy w swoim otoczeniu takie osoby, coraz więcej też wiemy o tych upośledzeniach i dzięki temu łatwiej nam z tym żyć.

Wydaje mi się, że dla osób wrażliwych lektura będzie zbyt "nachalna", a do tych, do których powinna trafić (czyli takich ze znieczulicą społeczną - takich "zakutych łbów" żyjących stereotypami) - nie trafi niestety, bo nawet po nią nie sięgną.

Teraz zabieram się za drugą część, ale nie wiem, jak mi to pójdzie, bo w tej opowieści nikt z głównych bohaterów nie wzbudził mojej sympatii, a trudno czytać z zainteresowaniem o kimś, kogo się nie lubi.

Ale potem chyba z chęcią sięgnę po jeszcze inne dzieła Lessing, ma ona niezwykłą zdolność denerwowania i "uwierania" codziennością.

środa, 30 grudnia 2009, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/12/30 20:45:49
Mnie "Piąte dziecko" zachwyciło i szybko sięgnąłem po "Podróż Bena". Niestety kontynuacja zawiodła mnie całkowicie. Ciekawy jestem, jakie będą twoje wrażenia. Pozdrowienia.
-
2009/12/30 21:02:17
Ach, mnie też niekiedy denerwują bohaterowie, którzy kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu wzbudzali zapewne współczucie w mych rodzicach, czy dziadkach. Niemniej jednak po Lessing chciałabym wreszcie sięgnąć. Czyżby pierwsze noworoczne postanowienie... :)
-
2009/12/30 21:12:35
Dla mnie ta książka zawiera wiele więcej problemów niż radzenie sobie z upośledzeniem dziecka, problemów nadzwyczaj aktualnych dziś. Pisałam o nich w mojej recenzji. Mnie bardzo się podobało, "Podróż Bena" już mniej.
-
2009/12/30 22:06:29
Quaffery - witam :) No właśnie, już od kilku osób słyszałam, że ta druga jest słabsza, poczytamy, zobaczymy :)

Claudete - biorę Cie za słowo i czekam na recenzję w styczniu :)

Abielo - dla mnie też, może ja trochę bardziej niż Ty, te inne problemy raczej zaznaczyłam w swojej recenzji. Czytałam Twoją i też np. zaznaczyłam, że ich marzenie budowane jest na "plecach" innych. O czym zapomniałam napisać, a co tez mnie niezmiernie zirytowało, to ta ignorancja lekarzy i pedagogów, ale można to częściowo zrzucić właśnie na to, że te dwadzieścia lat temu, mało wiedziano o takich rzeczach. Za to teraz, czasami jest przegięcie w drugą stronę ( żywe dzieci zaraz są klasyfikowane jako dzieci z adhd na przykład).
-
2009/12/30 22:33:30
mnie na kolana nie rzuciła, o czym zresztą pisałam u siebie.
-
2009/12/30 23:31:31
Czytałam tę książkę parę lat (nie pamiętam dokładnie ile) przed otrzymaniem przez autorkę Nobla i musiało być w tej książce coś ważnego, skoro potem, gdy usłyszałam nazwisko noblistki natychmiast podałam ten tytuł, po paru latach od jej przeczytania.:)
-
2009/12/30 23:35:42
Chiaro - odszukałam ją u Ciebie, mnie też nie powaliła, nie wiem, za co ten Nobel. Ale przy okazji zauważyłam, że wiele jest książek, które "przeczytałaśmy" wspólnie, i że dużo jest takich, które i mnie by się podobały :)

Clevero - ważnego, może i tak, zawsze warto mówić głośno o rzeczach, na które trzeba zwrócić uwagę, żeby odmienić czyjś los, tylko czy to trafi do tych, co powinno?
-
2009/12/31 13:38:54
Mnie też się niezbyt podobało. Jak dobrze wiedzieć, że w swych poglądach nie jestem odosobniona.

Ps.
Nie wiedziałam. Ale czytając teraz powtórnie książkowa dedykacje dochodzę do wniosku, że faktycznie mogła to być historia oparta na życiu jej syna... A swoją drogą skąd masz takie informacje? :D
-
2009/12/31 16:44:19
Izusr - witam u mnie :) Jak widzisz, jest nas więcej z tymi poglądami.
Co do ps - czytałam o tym, krótko po tym, jak obejrzałam film. Byłam pod wielkim wrażeniem tej historii, resztę dopiszę u Ciebie :)
Spis moli