czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Raport Pelikana - John Grisham

Pierwsza z lektur z Amerykańskiego Południa zaliczona. Na początek wybrałam coś lżejszego gatunkowo.

"Raport Pelikana" to trzecia powieść Grishama, ale to chyba od niej zaczynają się jego wielkie sukcesy. W samych Stanach sprzedano ponad 11 milionów egzemplarzy! Ogromny sukces odniosła też ekranizacja z Julią Roberts i Denzelem Washingtonem w rolach głównych.

Książka zaczyna się mocnym uderzeniem - ginie dwóch z dziewięciu członków Sądu Najwyższego - a potem napięcie cały czas rośnie. FBI rozpoczyna śledztwo, błądząc w zasadzie w koło, ponieważ morderstwa są robotą profesjonalisty.

Tymczasem w Nowym Orleanie ambitna studentka prawa Darby Shaw zaszywa się na kilka dni w bibliotece uniwersyteckiej i sporządza notatkę na temat prawdopobnej dla niej przyczyny śmierci sędziów. Jej chłopak ( a właściwie również jej profesor) pokazuje notatkę koledze pracującemu w FBI. I od tej chwili wszystko zaczyna się dziać w ekspresowym tempie. Notatka, nazwana przez FBI "Raportem Pelikana" trafia do prezydenta, który pośrednio jest częścią rozwiązania zagadki, następują "przecieki" a przez to Darby znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie.

Zmuszona do ukrywania się przed płatnymi zabójcami, próbując jakoś się uratować, nawiązuje kontakt z bardzo "nieposłusznym" i niepoprawnym politycznie dziennikarzem "Washington Post" - Gray'em Granthamem.

Więcej z fabuły nie zdradzę, jeśli nie znacie jej z filmu lub książki, a lubicie wartką akcję i zagadki, zachęcam do przeczytania.

Trzy rzeczy mnie bardzo "dotknęły" - pierwsza (małego kalibru) - w książce Gray Grantham jest ... biały. Dlaczego w filmie jego rolę odtwarza Denzel Washington? Amerykańska poprawność polityczna ?!

Po drugie - John Grisham ma dar, który powoduje, że jego książki czyta się świetnie - umiejętne dawkowanie emocji, szybka wciągająca akcja, pełnokrwiści bohaterowie, tylko że często na końcu okazuje się, że sprawa o którą walczono jest niekoniecznie tego warta. Tak było też w tym przypadku, ja rozumiem, ekologia ważna rzecz, biznes też, ale żeby z tego powodu dochodziło do tak krwawych rozrachunków?

A po trzecie - to już przy innej książce Grishama zauważyłam, że on chyba nie lubi albo kompletnie nie zna się na kobietach :)

sobota, 20 lutego 2010, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/03/15 20:43:16
Lubię Grishama, ale wolę jego książki z początków kariery - Raport pelikana właśnie, Firmę albo Czas zabijania. Czasami wydaję mi się, że Grisham pisał książki na fali popularności i już nie powalają na kolana, ale Niewinny z 2007 był bardzo dobry:)
Pozdrawiam!
-
2010/03/21 08:49:21
Ja dużo jeszcze nie czytałam, ale z tych, co czytałam to też te dawniejsze mi się bardziej podobają. Najbardziej podobał mi się "Wspólnik".
-
Gość: basny, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/01/18 14:10:00
wiem, że stara notka ale miałem podobne odczucie co do 'raportu pelikana' - nie mogłem uwierzyć, że taka jatka działa się z takich względów. czekałem z napięciem aż będzie wiadomo co jest w tym raporcie, a tu niestety bez fajerwerków.
-
2011/01/18 19:31:58
Stara, ale to nie przeszkadza :) sprawdzam wszystkie komentarze :) Rzeczywiście trudno uwierzyć, zatoczyło to takie kręgi (Sąd Najwyższy) - chyba "only in America" ;)
Spis moli