czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Rob Roy - Walter Scott

III runda Stosikowego losowania u Anny - tym razem padło na dzieło z 1818r. (gdyby nie losowanie, pewnie leżałoby na półce jeszcze dłuuugo). Moja wiedza na temat tytułowego bohatera ograniczała się w zasadzie tylko do dość ciekawego filmu z Liamem Neesonem, Timem Rothem i Jessicą Lange. Wiedziałam więc, że Rob Roy był szkockim góralem, bohaterem walk z Anglikami, którzy spowodowali wiele nieszczęść jego rodziny i przyjaciół.

Jakież więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w zasadzie głównym bohaterem książki jest młody człowiek, Londyńczyk Frank Osbaldystone. Frank w wyniku swojej "niesubordynacji" zamienia się miejscami z kuzynem o imieniu Rashleigh i musi przenieść się z Londynu do hrabstwa Northumberland. Po drodze zostaje jednak wplątany w małą intrygę, która będzie miała poważne konsekwencje w przyszłości.

W posiadłości stryja, Frank poznaje miłość swojego życia, piękną i nieustraszoną Dianę Vernon, która również odegra niebagatelną rolę w powstaniu jakobitów przeciw protestantom.

W wyniku intryg Rashleigha i w obronie honoru ojca bankiera, Frank musi wyruszyć w niebezpieczną podróż do Szkocji, do krainy Roberta Roya Campbella Mac Gregora. Rob Roy nieoczekiwanie staje się sprzymierzeńcem Franka i pomaga mu w wielu trudnych chwilach. Na szczęście i Frank będzie miał okazję się odwdzięczyć.

Podróż i pobyt w Szkocji obfitują w liczne przygody, przynosząc jednak rozwiązanie kłopotów Franka i jego ojca. Gdy wkrótce potem wybucha powstanie (dowodzone również przez Roba), Frank bierze udział w bitwach, choć po przeciwnej stronie.

Chciałabym też wspomnieć, że wyjątkowe jest ujęcie kobiet przez Scotta - kobiety u niego są równie ważne jak mężczyźni ( i to wbrew temu, co było zwyczajne dla opisywanych czasów XVIII w.). Diana jest inteligentna, ma szeroką wiedzę, a do tego, chociaż hrabianka, niestraszne jej trudne warunki podróży oraz udział w walkach. Co do pani MacGregor - oj, nie chcielibyście spotkać jej na swojej drodze - hardością ducha, męstwem w boju i okrucieństwem przewyższa swojego męża. Potrafi nawet przekląć i wyrzec się swoich synów za to, że zostawili ojca w rękach wroga i nie zginęli ratując go!

Książka jest napisana w formie opowieści, którą Frank przedstawia swojemu przyjacielowi Treshamowi. Napisana prawie dwieście lat temu, niewiele traci na aktualności, jeśli chodzi o ludzkie charaktery, mechanizmy władzy. Czyta się bardzo dobrze, jeśli się lubi przygodowe powieści historyczne, a ja lubię :)

I jeszcze słowo o ekranizacji - właściwie z książką nie ma nic wspólnego poza samym Rob Royem.
sobota, 27 lutego 2010, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/02/28 00:06:25
"Rob Roy" stoi sobie na półce już baaardzo długi czas, miałam go w rękach, ale tylko na chwilkę, nie wciągnął mnie zupełnie. Kiedyś dam mu jeszcze jedną szansę ;)

Pozdrawiam.
-
2010/03/01 19:35:31
być może też kiedyś skuszę się na tę pozycję. Aczkolwiek nie jest to moja ulubiona tematyka... no i czas powstania książki mówi swoje... :)
-
2010/03/01 19:44:11
Caitri, Paideio - spokojnie może poczekać. Przeczytany w jakimś spokojniejszym czasie, może się spodobać, choć trochę naiwny jest, jak zresztą większość książek historycznych pisanych w poprzednich stuleciach :)
Spis moli