czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Na wschód od Edenu - John Steinbeck


Książka trafiona w kolejnej rundzie Stosikowego losowania - przyznam, że na początku chciałam nawet "podmienić" ją na coś lżejszego i cieńszego ( dwa tomy - razem ponad 700 stron!) :) Jednak już po przeczytaniu kilkunastu stron wiedziałam, że lektura jest idealnie trafiona! Co prawda, potrzeba chwili, żeby wpasować się w tempo i styl pisania Steinbecka ( mnóstwo dygresji!), za to później czeka nas nagroda w postaci wspaniałej, wielowątkowej akcji i porywającej uniwersalnej historii. Na szczęście niewiele pamiętałam z filmu.
Zacznę od ... tła - Stany Zjednoczone końca dziewiętnastego i początku dwudziestego wieku, wojna secesyjna (lekko na horyzoncie) i pierwsza wojna światowa wyznaczają jakby początek i koniec historii, czas niepokoju końca wieku i czas nadziei związanych z nadejściem nowego, czas wielkich odkryć ułatwiających życie człowieka. Przekrój warstw społecznych, tworzące się społeczności i organizacje społeczne.
Na tym tle właściwie dwie historie, obie odwołujące się do biblijnego wątku Kaina i Abla. Pierwsza historia to historia Adama i Karola, dwóch braci przyrodnich, z których jeden miłość ojca miał tak po prostu (Adam), drugi wciąż o nią zabiegał. To, co wydarzyło się między nimi w dzieciństwie i później ma ogromny wpływ na drugą historię, jeszcze bardziej "biblijną".
Oto Adam poznaje swoją Ewę - Cathy i wyrusza do Kalifornii założyć dla niej rajski ogród - Eden. Na świat przychodzi dwóch synów i historia jakby się powtarza, determinowana dodatkowo wyborem imienia ( wspaniały rozdział - trzech mężczyzn prowadzi niezwykle interesującą dysputę na temat fragmentu Biblii odnoszącego się właśnie do motywu Kaina i Abla - dysputę, która znajdzie później rozwinięcie i znalezienie kluczowego dla całej powieści oraz właściwie dla całej ludzkości słowa "timszel"). Aaron to ten dobry (jakby Abel), Kaleb to ten zły z ciemną stroną osobowości (czyli jakby Kain). John Steinbeck pokazuje jednak, że nigdy nic nie jest jednoznaczne, że mamy jakiś wpływ na to, co czynimy, mamy wybór. Nie chcę zdradzać za dużo z fabuły - raz, że pewnie każdy ją zna, a jeśli nie, to lepiej poznać ją z lektury. Napiszę tylko, że wersja Steinbecka jest wersją bardzo mi bliską, co odkryłam z prawdziwą przyjemnością.
Zamiast więc więcej o fabule, będzie tym razem o bohaterach. Najpierw mężczyźni pierwszoplanowi - Adam Trask i jego synowie. Nakreśleni dość wyraziście, choć właściwie trudno ich polubić. Każdy ma swoje wady i zalety, każdy ma swoją motywację życiową. Ja polubiłam jednego ( i pewnie nietrudno się domyślić, że jest to Kaleb).
Bardzo ważni w tej powieści są bohaterowie drugoplanowi - przyjaciel Adama - Samuel Hamilton ( prawdziwy dziadek Steinbecka, bo częściowo książka opowiada historię jego własnej rodziny) i służący Adama - Chińczyk Li (historia jego rodziców jest chyba najmocniejszą i najsmutniejszą historią). Obydwaj są jakby głosami sumienia, Samuel jest może trochę bardziej niepoprawnym optymistą i marzycielem wierzącym w człowieka, Li jest bardziej realistą i zarazem stoikiem, jego filozofia życiowa jest mi bardzo bliska.
Na koniec kobiety - dwie. Abra, młoda dziewczyna, narzeczona Aarona - silna, dojrzewająca do bycia prawdziwą kobietą. I ta druga - główna, wokół której właściwie wszystko się kręci, choć cały czas jest jakby na uboczu - Cathy - Kate. Nie spotkałam chyba w żadnej powieści tak nakreślonej postaci - zła wcielonego, aż ciarki chodziły po plecach.
Dodatkowo na zachętę - naprawdę trudno napisać coś o tej książce, żeby oddać to, co w niej jest, po prostu warto ją przeczytać. Oprócz tego "zamaszystego" tła, wspaniałych pełnokrwistych bohaterów, ciekawej historii jest tam też wiele emocji - smutku, złości, ale i humoru ( jak choćby fantastyczny epizod lotu samolotem matki Johna Steinbecka - Oliwii z domu Hamilton).
Teraz pozostaje mi obejrzeć ekranizacje - najsłynniejszą z Jamesem Deanem, telewizyjny miniserial z Jane Seymour w roli Cathy oraz najnowszą, która z tego, co wiem, jest w trakcie kręcenia zdjęć.

sobota, 05 czerwca 2010, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/06/06 18:34:52
Twoja recenzja jest bardzo pociągająca, aż mi wstyd, że nigdy wcześniej nie zainteresowałam się tą książką. Tytuł gdzieś mi się o uszy obił, jednym wpadł, drugim wypadł, nawet nie wiedziałam, o czym to. Poszukam w bibliotece, chociaż - kiedy ja będę miała czas na 700 stron...
-
2010/06/06 18:43:57
Lilybeth - to się samo czyta :) naprawdę, jak już wpadłam w rytm, to czytało się świetnie :)
-
2010/07/08 23:44:13
Potwierdzam. Czyta się genialnie. Mania, bardzo ładnie to opisałaś.
-
2010/07/09 00:03:00
Stephen_dedalus - witam i bardzo dziękuję za miłe słowa :)
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2011/04/06 15:30:30
Przeczytałam i ja. Bardzo mi się podobało i lekko czytało. Recenzja na blogu Klasyka literatury popularnej.
Pozdrawiam
-
2011/04/06 19:34:34
Guciamal - już przeczytałam Twoją recenzję :) Cieszę się, że Ci się podobało!
-
2015/03/12 15:14:13
Dotarłam, przeczytałam. Nie dziwne, że i Tobie się książka podobała:)
Spis moli