czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Droga żelazna
Dzisiejsza notka miała być o czymś innym, ale wczoraj obejrzałam drugą część filmu "Droga żelazna" (pierwsza była tydzień wcześniej) i pomyślałam sobie, że warto chociaż o nim wspomnieć (zwłaszcza, że skojarzył mi się z "Na wschód od Edenu" * ).



Film opowiada historię chińskich robotników, sprowadzanych masowo do Kanady pod koniec XIX wieku do budowy kolei. Chińczycy mawiali, że jadą na "Złotą Górę". Dlaczego? Dlatego, że werbownicy wmawiali im, że wszystko złoto, które znajdą przy okazji pracy przy układaniu torów, będą mogli zatrzymać dla siebie. Dla cierpiących biedę ludzi nie było lepszego wabika, zwłaszcza, gdy wierzyli w te legendy o amerykańskim złocie.
A jak wyglądała prawda? Trochę tak, jak pokazano w filmie, który dedykowany jest wszystkim Chińczykom, którzy zmarli podczas tych prac. Praca była bardzo ciężka, na milę torów umierało trzech Chińczyków. Wypadki zdarzały się często, do tego dochodziło bardzo złe wyżywienie i warunki bytowe i nierzadko wyzysk pracodawców, którzy chcieli jak najwięcej, jak najszybciej, nieważne jakim kosztem.

W filmie oglądamy budowę jednego z odcinków linii kolejowej, odcinka trudnego, który musi "przebić się" przez skały. W tej scenerii rozgrywa się piękna i delikatna bardzo historia miłosna, miłości niemożliwej do spełnienia. Oto James Nichol (Luke Macfarlane) syn właściciela firmy, która buduje żelazną drogę przypadkiem trafia do Chin po zagubioną "partię" robotników i wraz z nimi przywozi młodego chłopaka z fabryki fajerwerków -Małego Tygrysa. Tylko, że Mały Tygrys (Betty Sun) to tak naprawdę dziewczyna, która poszukuje swojego ojca, który wyjechał na "Złotą Górę", gdy ona była dzieckiem. James i Mały Tygrys zakochują się w sobie, ale czy ich miłość, miłość osób z dwóch różnych światów ma szanse się spełnić?



Jest też bardzo ciekawy motyw "sabotażystów" oraz bardzo interesująco pokazane, jak wyglądała praca przy budowie kolei, jak robiono wybuchy kontrolowane, jak właściwie powstawały tak wielkie osiągnięcia jak kolej transkontynentalna - Kanadyjska Kolej Pacyficzna.
Dodatkowe plusy filmu to piękne, zapierające czasem dech krajobrazy Kanady oraz świetna obsada. Postaci zresztą nie są jednoznacznie, zmieniają się, dojrzewają. Naprawdę piękny film - polecam!

* W czasie oglądania nieustannie miałam w głowie fragmenty z "Na wschód od Edenu". Tam była taka niesamowicie smutna historia rodziców Chińczyka Li, kogoś więcej niż służącego Adama. Jego rodzice też z powodu biedy udali się na "Złotą Górę", jego matka podobnie  jak Mały Tygrys udawała mężczyznę. Jak skończyła się ich historia? Musicie to przeczytać!




sobota, 15 stycznia 2011, maniaczytania
Tagi: film

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/15 19:22:16
też oglądałam ten serial, trochę słodki, ale widać faktycznie trudne warunki w jakich pracowali Chińczycy. To zabawne, czytałam Na Wschód od Edenu, ale zupelnie nie pamiętam tam wątku chińskiego. Cholerka, chyba muszę powtorzyć
-
2011/01/15 19:52:51
Kasiu - może i trochę słodki (zresztą u nas był nadawany w cyklu "Zakochana Jedynka" ;) ), ale wątek miłosny nie był dominujący, raczej podany tak delikatnie. Co do wątku chińskiego w "Na wschód od Edenu" - ten Chińczyk Li jest jedną z ważniejszych postaci, jak dla mnie, jakoś tak chyba najbardziej trafił mi do serca, historia jego rodziców pojawia się w jego wspomnieniach na moment.
Spis moli