czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Dama kameliowa - Aleksander Dumas (syn)


Niedługo zastanawiałam się nad wyborem lektury do I etapu wyzwania "Francuska kawiarenka literacka". Tematem przewodnim była miłość, więc cóż innego mogłam wybrać? Tym bardziej, że chociaż wiele o książce słyszałam, sama nie miałam z nią wcześniej kontaktu.

Romans wszechczasów, najpiękniejsza historia miłosna - takie określenia padają najczęściej w opisach tego, klasycznego już, dzieła. Czy w dzisiejszych czasach też robi takie wrażenie?

Tytułowa dama to Małgorzata Gautier, paryska kurtyzana, na której wyjątkowość wpływa przebycie ciężkiej choroby, które zmienia trochę jej sytuację. Młody, przybyły z prowincji, by studiować prawo, Armand Duval zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Próbuje wyrzucić obiekt swych westchnień ze swojego serca, niestety nie udaje mu się to. Co więcej uczucie się pogłębia, choć początkowo Małgorzata wcale nie wydaje się zainteresowana.

Wreszcie wszystko układa się po myśli Armanda (no, prawie). Zakochani spędzają ze sobą wszystkie wolne chwile, Małgorzata "odstawia" pozostałych kochanków, snują plany na przyszłość. Nagle ona znika, a Armand postanawia wyjechać. O tym, co się stało, dowie się niestety już za późno, po śmierci Małgorzaty.*

Przyznam szczerze, że za dużo chyba spodziewałam się po tej powieści i dlatego rozczarowałam się. Nie podobało mi się właściwie nic, poza może dość dobrym sportretowaniem "tej" sfery, widać, że autor poznał środowisko kurtyzan. Nie porwała mnie historia Małgorzaty i Armanda, nie potrafiłam do końca wzruszyć się ich losami. Dlaczego? Chyba przede wszystkim dlatego, że nie uwierzyłam w ich wielkie uczucie, nie było w książce "chemii", która powinna łączyć bohaterów romansu. Troszkę się chyba ta historia zestarzała, choć pewne mechanizmy działają pewnie do dziś. Niestety wciąż bieda powoduje napływ pań do tej sfery biznesu, może trochę zmieniło się ich podejście (chociaż czy na pewno - wystarczy obejrzeć "Galerianki" - to naprawdę nie tak dalekie), ale pewnie, jak od wieków, i one marzą o wielkiej miłości, która wyrwie je z tego świata.

Myślę, że mimo wszystko warto było ją przeczytać, więc jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił, polecam.


*dopisek pod wpływem jednego z komentarzy - od śmierci Małgorzaty zaczyna się powieść, reszta jest opowieścią Armanda.
niedziela, 15 maja 2011, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/05/15 13:31:28
Ja jeszcze nie czytałam i szkoda, że zdradziłaś jak zakończą się losy Małgorzaty i Armanda,, mimo wszystko na pewno przeczytam kiedyś bo aż głupio, że takiej książki się nie czytało.
-
2011/05/15 14:20:34
Kiedyś bardzo chciałam przeczytać, ale po Twojej recenzji chyba się wstrzymam...
-
2011/05/15 14:36:27
Czytałam "Damę kameliową" wielokrotnie i dla mnie ma taki specyficzny, staroświecki urok, który rekompensuje brak chemii, o której piszesz :) Ale rozumiem, że na takie książki trzeba mieć nastrój i trzeba też je czytać w specyficznym czasie chyba...
-
2011/05/15 14:48:46
Apn - witaj :) I nie martw się - niczego nie zdradziłam, od śmierci Małgorzaty książka się zaczyna!

Linko - jeśli masz jakieś ciekawsze na oku, to ta spokojnie może poczekać moim zdaniem :)

Niedopisanie - witaj :) Bardzo możliwe, że nie trafiła na odpowiedni nastrój, chociaż czy ja wiem? A może ja z wiekiem robię się mniej "wrażliwa"?
-
2011/05/17 20:49:36
Mam tę powieść na półce, lecz jakoś wciąż powstrzymuję się przed jej przeczytaniem. Nie mogę przekonać się do literatury francuskiej i nic na to nie poradzę...
-
2011/05/17 20:51:49
Claudete - z takim nickiem nie lubić literatury francuskiej? ;) Nie jest taka zła, może po prostu źle trafiałaś?
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2011/05/22 21:39:03
Chciałam napisać, że uwielbiam literaturę francuską, ale nie byłony to prawdą. Są pisarze których uwielbiam, a są i tacy którzy mnie nudzą. Chyba nie powinno się tak gereralizować. A co do Damy Kameliowej to chyba poczekam na lepszy nastrój. Choć twoja opinia jest kolejną raczej nie będącą wyrazem sympatii.
Pozdrawiam
-
2011/05/23 20:16:43
Guciamal - dobrze powiedziane :) Ja się posunę krok dalej - nawet w twórczości jednego pisarza zdarzają się książki genialne i książki duuużo mniej udane ;)
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2011/05/24 06:18:09
I to prawda. Kolejny raz muszę (chcę :)) się z Tobą zgodzić. Choć zdarza mnie się w pisarzu "rozkochać" a wtedy i wad jakoś nie dostrzegam :)
-
2011/05/25 22:29:47
Ha! I tu mnie masz, bo np. po świetnym jak dla mnie "Cieniu wiatru", dużo słabszej "Grze anioła", a potem cudownej "Marinie" i "Księciu mgły" - poddałam się i już nic nie będę analizować u Zafona - ja po prostu będę się roztapiać w tworzonej przez niego atmosferze :))) ( a już leci do mnie kolejny - "Pałac Północy" ;) )
Spis moli