czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Pożeracz snów - Bettina Belitz


"Pożeracz snów" to kolejna, po "Z ciemnością jej do twarzy",  książka z tak zwanej "Mrocznej Serii" wydawanej przez Znak. Jest to pierwsza część trylogii. I muszę przyznać, że już po przeczytaniu tej jednej, będę czekać niecierpliwie na następną :)

Zaintrygował mnie już sam prolog - bardzo króciutki, ale niepokojący, tajemniczy, pobudzający ciekawość.

A zaraz potem poznajemy główną bohaterkę, Elisabeth Sturm, siedemnastolatkę, która na ostatni rok przed maturą przeprowadza się wraz z rodzicami z nowoczesnej, wielkomiejskiej Kolonii do małej wioski Kaulenfeld, w której w zasadzie nic się nie dzieje, a już na pewno nic mogącego zająć współczesną "wyzwoloną" nastolatkę. Komórka często traci zasięg, internet nie działa - co robić? Nuda, straszna nuda.

Ellie zaczyna chodzić do szkoły w pobliskim miasteczku Rieddorfie, gdzie poznaje nowych kolegów: lokalnego superbohatera Benniego, pod którego pieczę trafia jako nowa uczennica; Maike - jedyną sympatyczną dziewczynę (chociaż czy do końca?), ucznia młodszej klasy Tillmanna, w którego obronie stanęła wzbudzając niemałą sensację w szkole, a który w bardzo ważnej chwili będzie miał okazję się odwdzięczyć i wreszcie Colina, tajemniczego dwudziestolatka, który prowadzi w szkole treningi karate.

Ellie spotyka Colina w różnych okolicznościach, czując jak jednocześnie on przyciąga ją do siebie w magnetyczny wręcz sposób, po to, by za chwilę odepchnąć. Zresztą, Ellie ma jeszcze inne problemy - problemy ze snem, śni dziwne sny, niezwykle rzeczywiste, odczuwa wszystko z ogromną nadwrażliwością.

Wychodzą na jaw sekrety rodzinne - brat Ellie Paul wyprowadził się z domu kilka lat temu i nie utrzymuje kontaktów z rodziną, ojciec, uznany psychiatra, cierpi na dziwne migreny i światłowstręt, matka z niezwykłą dbałością pielęgnuje dziwne rośliny w ogrodzie. To wszystko ma znaczenie dla późniejszych kulminacyjnych wydarzeń.

Akcja toczy się nieśpiesznie, autorka stopniowo, delikatnie i z wyczuciem buduje nastrój, wprowadza lekko oniryczną atmosferę z pogranicza jawy i snu. Jest to sugestywne, oddziałujące na wyobraźnię, inspirujące.

Powoli poznajemy prawdę - prawdę o istnieniu zmor, które karmią się ludzkimi snami, wysysają z ludzi życiodajną energię i zdolność do marzeń, odbierają ochotę do życia. Pojawia się Tessa, niezwykle demoniczna, zachłanna zmora, która zmieni życie głównych bohaterów.

Kim jest Colin? Jaką rolę ma do odegrania ojciec Ellie? Co się stanie z miłością Ellie i Colina? Co z innymi bohaterami? Dlaczego Paul uciekł z domu? Dlaczego w tej historii ważne są konie? Na część pytań odpowiedź znajdziecie w tej książce, na niektóre trzeba będzie poczekać - mam nadzieję, że będzie warto.

Chciałabym jeszcze podkreślić kilka rzeczy. Przede wszystkim świetnie ukazany świat myśli nastolatki, co więcej ze znakomitym, nienachalnym aspektem wychowawczym. Naprawdę bardzo dobrze pokazane jest zagubienie nastolatki, jej desperackie czasami próby dostosowania się do grupy za cenę utraty indywidualności, wreszcie podkreślenie tego, jak ważna jest indywidualność właśnie i, co mi się szczególnie podobało, jak istotna jest szczera relacja z rodzicami. Dodam, że chciałabym być taką mądrą matką, jaką ma w powieści Elisabeth.

Ogromny plus za stworzenie tej wspaniałej atmosfery grozy, napięcia; stopniowego wciągania, a właściwie wplątywania  w pajęczą sieć wydarzeń (pająki to coś, czego Ellie boi się najbardziej).

Dodatkowy plusik za puszczenie oka do "zmierzchopodobnych" historii :
"- Co oni rabują? (...) Krew? Czy to jest coś w rodzaju ...
- Ech, wy tylko zawsze o wampirach (...) - Jakby nie było nic innego. Zawsze tylko to gloryfikowanie krwiopijstwa."*

Bardzo gorąco polecam wejście w świat kambionów, zmor i ... Ellie.



Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak Emotikon.




* cytat z książki, str. 187
wtorek, 14 czerwca 2011, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/06/15 09:31:56
Brzmi ciekawie. Ale boję się, że jednak trochę zalatuje fantastyką... Jak mi się uda ją znaleźć, to dam jej szansę. :)
-
2011/06/15 20:07:26
Linko - czy zalatuje? Na pewno nie bardziej niż inne powieści spod znaku "innych" :) Ta jednak wyróżnia się - o zmorach w takim ujęciu chyba jeszcze nie było ...
Spis moli