czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Przełamać noc - Liz Murray


Długo zastanawiałam się nad przeczytaniem tej książki. Rzadko czytam non-fiction, chociaż na półkach czeka ich całkiem sporo. Do tego nie do końca przepadam za autobiografiami. Ta, wydawała mi się ckliwą, typowo amerykańską opowieścią, więc podchodziłam do niej z dużym sceptycyzmem. A teraz nie wiem, jak o niej napisać, brakuje mi słów - książka jest naprawdę wspaniała, a tak naprawdę to Liz Murray jest niesamowita! Jak bardzo bym chciała, żeby poznało ją jak najwięcej ludzi w Polsce!

Z początku szło mi dość opornie, ale nie ze względu na styl, raczej ze względu na to, że nie jest to łatwa i przyjemna lektura. Dzieciństwo Liz nie było radosne, chociaż ... innego nie znała. Obydwoje rodzice byli bowiem narkomanami, na narkotyki przepuszczali wszystkie pieniądze, bywało, że przez tydzień ich córeczki nie jadły. Matka obarczała Liz swoimi problemami, opowieściami, które kompletnie nie nadawały się dla tak małej dziewczynki. Jako kilkulatka świetnie wiedziała, jak bierze się heroinę, co matka robiła z mężczyznami za pieniądze, jak doprowadzić ją do porządku po kolejnej libacji alkoholowej. Nie spała po nocach, bo "pilnowała" swoich rodziców. Jej starsza siostra próbowała się buntować, bo zaznała przez jakiś czas życia w "normalnej" rodzinie, Liz nie. Zawsze potrafiła wytłumaczyć sobie zachowanie rodziców, bardzo pragnęła ich akceptacji i uwagi. Wiele razy myślałam sobie, jak nie doceniamy takiego zwykłego dzieciństwa, możliwości dorastania w pełnej, niepatologicznej rodzinie. Musiałam często przerywać, bo, choć Liz relacjonuje ten czas dość beznamiętnie, bez "uładzania", bez emocji, to ładunek emocjonalny jest ogromny. Dla mnie było to jakby podwójne - przypominałam sobie siebie w tym wieku (Liz jest ode mnie młodsza tylko o kilka lat), patrzyłam też na sytuację Lizzy jako matka.

Jedne z najtrudniejszych stron to te, gdy Liz dowiaduje się, że matka ma wirus HIV i później, gdy zaczyna chorować na AIDS. Doprowadza to do dość dużych zmian w życiu rodziny - kobieta opuszcza męża i Liz, przenosząc się wraz ze starszą córką do innego mężczyzny. To początek rozpadu więzi rodzinnych na długi czas. Liz, w międzyczasie zaczyna wagarować, opieka rodzinna przenosi ją do schroniska młodzieżowego. Dziewczyna uważa, że na naukę będzie miała czas kiedyś, teraz uczy się żyć. Po wielu różnych perypetiach trafia na ulicę, gdzie żyje z dnia na dzień. W końcu nadchodzi jednak opamiętanie i Liz zdaje sobie sprawę, że sama jest kowalem swojego losu i tylko od niej zależy, co będzie dalej robić.

Być może słyszeliście o filmie lub oglądaliście "Ze slumsów na Harvard" -tak, to właśnie o Liz. Spotkała na swej drodze życzliwych pomocnych ludzi, skończyła szkołę, dostała stypendium New York Timesa i podjęła studia na Harvardzie. Dziś prowadzi własną firmę - Manifest Living, która organizuje warsztaty motywacyjne dla dorosłych, którzy chcą zmienić swoje życie. Wygłasza przemówienia na tych samych spotkaniach, co Dalajlama. Jak tego dokonała? Jak długą i ciężką drogę musiała przejść? Zachęcam bardzo do poznania tej niezwykłej dziewczyny!

Książka jest bardzo inspirująca, historia Liz motywuje do zadania sobie ważnych pytań. Bardzo ciekawie opisała sposób, w jaki motywowała się do wytężonej pracy, gdy już obrała sobie cel. To również bardzo wzruszająca i poruszająca opowieść, bo, choć rodzice właściwie byli kompletnie niewydolni wychowawczo, to przecież kochali swoje dzieci i to było chyba najtrudniejsze, najsmutniejsze.

I, jak się okazało, nie była to ckliwa opowiastka. Nie żałuję absolutnie, myślę, że będę wracać do niektórych fragmentów. Bardzo podobała mi się zwłaszcza wielka mobilizacja zwykłych ludzi, którzy przeczytali artykuł o Liz i zaczęli jej bezinteresownie pomagać - spłacili zaległe opłaty, przysyłali jedzenie, ubrania, książki, a jedna pani, bardzo chcąc zrobić coś, robiła jej co tydzień pranie. Świetni byli też nauczyciele w HAPie - wspomagający, ale i wymagający - pomagali rzeczywiście, ale tym, którzy naprawdę chcieli się zmienić.

Jeszcze raz gorąco Was zachęcam do przeczytania tej książki!



Za możliwość jej przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Rodzinnemu i Pani Iwonie - miała Pani rację :)
poniedziałek, 31 października 2011, maniaczytania
Tagi: Murray

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Przełamać noc - Liz Murray z Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni...
Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego. Liz Murray przedstawia nam historię swojego życia. To dzieciństwo spędzone z ... »
Wysłany 2011/12/26 20:27:14
Komentarze
2011/11/01 09:34:51
Czyli widzę, że było warto:).
-
2011/11/01 11:04:22
Iza - bardzo! Jak będziesz miała okazję, to zachęcam, jak nie, to wiesz ;)
-
2011/11/01 12:20:59
Okładka już mi przypadła do gustu. treść widzę, że także bardzo intryguje i ciekawi. Ja osobiście lubię takie emocjonujące i trudne zarazem historie, dlatego chętnie przeczytam ,,Przełamać noc''.
-
2011/11/01 12:57:31
Miałam tę książkę na liście od czasu przeczytania równie pochlebnej recenzji w Sunday Times, i teraz wrzuciłam do koszyka:-)
-
2011/11/01 12:58:56
Aha, i jeszcze w tutejszym programie TV był z nią wywiad, zrobiła wtedy na mnie duże wrażenie.
-
2011/11/01 23:24:34
Cyrysiu - w takim razie będę czekać na Twoje wrażenia :)

Annomario - zazdroszczę tego wywiadu i nie dziwię się, że Liz wywarła taki odbiór - to naprawdę niesamowite, ile trzeba mieć w sobie siły i samozaparcia, żeby walczyć z brakiem wiary w siebie i jeszcze potem zarażać tymi wartościami innych!
-
2011/11/02 21:26:22
Nie czytałam książki, ale oglądałam film. Bardzo poruszająca historia. Kiedyś też nie przepadałam za literaturą faktu, ale teraz czytam jej coraz więcej. I przekonuję się, że życie jest najlepszym pisarzem - tworzy historie, których ludzie nie byliby w stanie wymyślić.
-
2011/11/04 18:44:14
Ronja - polecam książkę, ona jest napisana już po filmie, więc jest trochę nowych rzeczy. I masz rację - życie pisze najbardziej zaskakujące scenariusze!
-
2011/11/17 00:22:54
Czytałam tę książkę kilka tygodni temu i nadal we mnie siedzi. O Liz nie zapomnę nigdy. :)
-
2011/11/19 16:43:17
Twoja recenzja narobiła mi apetytu i już rozglądałam się po księgarniach. A tu proszę, w nowościach bibliotecznych upolowałam książkę Liz Murray ! I pewnie w najbliższych tygodniach ją przeczytam. Zatem wpadłam tutaj, żeby się tą radością z mojej bibliotecznej zdobyczy podzielić.
-
2011/11/19 18:57:59
Gosławo - mam tak samo, Liz pozostaje gdzieś w głowie i sercu :)

Ronja - to czekam na Twoje wrażenia!
-
2011/11/19 19:02:36
A u mnie trochę inne tłumaczenia, teksty, video. Zapraszam: www.trocheinaczej.blox.pl
-
2011/11/23 18:56:04
Dzisiaj dokończyłam czytać ostatnie sto stron książki. ( Miałam przeczytać inną, a ta miała być następna , ale nie wytrzymałam.) Bardzo cieszę się, że przeczytałam jej recenzję na Twoim blogu ( w tak wielkiej liczbie ukazujących się nowości wiele wartościowych tytułów umyka naszej uwadze). Na razie trudno mi jakoś składnie wyrazić wszystkie emocje i wrażenia, jakie " Przełamać noc " wywołało. Jedno wiem na pewno - WARTO było ją przeczytać. A poznać Liz Murray ( przynajmniej za pośrednictwem książki ) to prawdziwy zaszczyt.
-
2011/11/23 23:51:49
Dopisek.
Przeczytałam swój komentarz i użycie słowa "zaszczyt " może wydaje się przesadzone, ale mam do Liz Murray wielki szacunek. Biorąc pod uwagę, co przeszła i co osiągnęła - zasługuje na nasz podziw.
Ps. Bez obaw - następnego dopisku nie będzie.
-
2011/11/25 19:14:52
Ronja - niezmiernie się cieszę, że książka Ci się spodobała. Zawsze mi miło, jeśli moja recenzja skłoniła kogoś do przeczytania książki i jeszcze z pozytywnym wynikiem :)
Masz rację - warto poznać Liz, to niesamowita osoba i ja jestem zadowolona, że ją poznałam.

P.S. śmiało, ja lubię dopiski ;)))
Spis moli