czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Przez dziurkę od klucza - Krystyna Siesicka


Nie nowa to książka, raczej "odkurzona", pamiętam ją z lat młodzieńczych, ale wtedy chyba? jej nie przeczytałam. Gdy ukazało się wznowienie nabyłam drogą kupna ;) i traf chciał, że wylosowano mi ją na listopad :)

Czy to powieść, czy raczej zbiór opowiadań? Nie, raczej zbiór scenek, takich właśnie podglądanych przez dziurkę od klucza.

A kogo podglądamy? Zwykłą rodzinę przy zwykłych czynnościach. Najczęściej widzimy babunię i jej dwie wnuczki Joasię - uczennicę i Oleńkę, która ma już męża Piotra i córeczkę Zuzię. W domu mieszkają jeszcze rodzice dziewcząt, a od czasu do czasu do pełnej rodzinnego ciepła kuchni zagląda zaprzyjaźniony student Janek.

Śledzimy różne wydarzenia, przy okazji których babunia udziela swoim wnuczkom, częściej Joasi różnych życiowych, praktycznych lub nie, porad. Co dla mnie szczególnie ciekawe - również babunia dzieli się też swoimi wypróbowanymi przepisami - na kotlety mielone, na twarożek robiony samodzielnie, na przekładane wafle i inne pyszne rzeczy. Chętnie je wypróbuję, tylko jednego artykułu nie rozgryzłam - kto wie, co to były "alberty"???

Abstrahując od poglądów i działalności autorki na szczęście w tej książce jakiegoś natręctwa propagandowego nie widać. Teraz jest to raczej już "urocza ramotka". Tego świata nie ma, wiele się zmieniło, niekoniecznie na lepsze.

Podobała mi się ta wielopokoleniowość w domu, to, że tak naturalnie panie przekazywały sobie "wiedzę tajemną". Podobało mi się to, że była to zwyczajna rodzina, jakich wiele, a jakie rzadko są bohaterami powieści. Pewnie jeszcze do niej wrócę.

A przy okazji nasunęła mi pomysł powrotu do książek i autorów / autorek, których czytałam w czasach szkoły podstawowej w latach 80-tych - Haliny Snopkiewicz, Hanny Ożogowskiej i innych. Chętnie skonfrontowałabym swoje dawne wrażenia, a także przeczytała te, których nie dane mi było wtedy poznać z różnych względów. I tu, jakby mi w myślach czytała, z pomocą przychodzi Lilybeth z bloga "Jedz, tańcz i czytaj" , która w tym wpisie pisze o swoich styczniowych planach, do których mam zamiar się przyłączyć i z których zamierzam bezczelnie korzystać :)

czwartek, 29 grudnia 2011, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/29 15:54:03
to jest moja ukochana książka, którą z rozpaczy ukradłam z biblioteki, a po latach kupiłam nową i oddałam do biblioteki, mimo, że za tamtą słono zapłaciłam. Ukradłam, ale zapłacić trzeba było, po prostu skłamałam, ze mi zginęła. Nie mogłam się z nią rozstać, po prostu nie mogłam. W tamtych czasach była nie do dostania, za żadne pieniądze, a czarny rynek książek nie istatniał, przynajmniej nie w moim mieście.
Czasem podczytuję swoje stare książki z dzieciństwa, bronią się.
-
2011/12/29 16:27:00
Kasiu - ale mnie ubawiłaś swoją historią :))) Ja też miałam kiedyś podobnie szalone pomysły, raz nawet chciałam jedną z książek z biblioteki przepisać na maszynie, ale odpuściłam chyba po jednym rozdziale :)))
A może Ty wiesz, co to były te alberty?
-
2011/12/29 16:34:45
na pewno i ja ją czytałam, bo lubiłam tę autorkę. Ale ciekawe faktycznie jak po latach bym ją odebrała? Hmmm...myślę, że "Słoneczniki" Snopkiewicz ubawiłby by mnie również, aczkolwiek pewnie i tu widać, jak realia się zmieniały (a niektóre sprawy ciągle takie same)...
A czytałaś "Stonogę" Boglar? Uwielbiałam tę książkę. Ona chyba też się nie zestarzała. Ciekawe, czy były jej wznowienia.
-
2011/12/29 16:43:22
Chiaro - "Słoneczniki" to była moja ukochana książka, ale mi się ona raczej smutno kojarzy. A pamiętasz np. "Za minutę pierwsza miłość'? Boglar na pewno coś czytałam, ale nie pamiętam co, tego, co napisałaś nie kojarzę. I jeszcze mi się przypomniała Bechlerowa, Kruger, Nowacka, Ostrowska - trochę ich jest ... :)
-
2011/12/29 16:50:03
prawdopodobnie czytałam, ale nie, nie pamiętam;) mało treści książek sprzed ponad dwudziestu lat jednak pamiętam;)
-
2011/12/29 16:59:15
Uwielbiam tę książkę juz od dawna. Taka zwyczajna i prosta. I ta wielopokoleniowa rodzina! Mam swój stary dość egzemplarz, a Swoją recenzją przypomniałaś mi o nim i w najbliższym czasie na pewno przeczytam:)
-
2011/12/29 17:11:13
Chiaro - to będzie okazja zerkać do Lilybeth i sobie przypominać :)

Jasmino - bardzo mi miło, mam nadzieję przeczytać niedługo u Ciebie jej recenzję :)
-
2011/12/29 17:33:34
Na początek przesyłam spóżnione życzenia urodzinowe. Dopiero teraz zasiadłam do komputera i rozpoczęłam przeglądać ulubione blogi. I w ogóle dopadło mnie świąteczne rozleniwienie i z moich czytelniczych planów nic nie wyszło. A książkę Krystyny Siesickiej czytałam, choć treści dokładnie już nie pamiętam. Mam duży sentyment do książek przeczytanych w dzieciństwie i wracam do nich co jakiś czas. Wrażenia są różne : pewne książki zestarzały się, a inne nadal czyta się świetnie, a nawet odkrywamy w nich nowe treści, na które kiedyś nie zwracaliśmy uwagi.
Pozdrowienia poświąteczne.
-
2011/12/29 17:44:37
Ronja - bardzo dziękuję za życzenia :) Ja nadrabiam zaległości recenzyjne, żeby te przeczytane w tym roku, do końca roku zrecenzować.
Ja już dawno nie wracałam do książek z "dzieciństwa", a teraz jakąś wielką mam na to chęć :) Pozdrawiam również!
-
Gość: Beata, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/29 22:15:30
Na 100 % nie jestem pewna ale "alberty" to były herbatniki.
-
2011/12/30 10:57:09
Beato - dzięki za podpowiedź, to chyba było to, bo jest tam przepis na masę do przekładania wafli i występują w niej "pokruszone alberty" :)
-
2011/12/30 13:23:45
uwielbiam Siesicka :)

Ale teraz pochlaniam "Ksiege wszystkich dokonan Sherlocka Holmesa" - uczta :)))
-
2011/12/30 14:00:21
Oj Matyldo - jakże Ci zazdroszczę tego Sherlocka! :) Może na następną Gwiazdkę? :)
-
2014/03/05 15:44:06
Dzięki za opis książki;-) Wiele lat temu czytałem i ...zapamiętałem świetne przepisy kulinarne i...nie mogłem znaleźć, w której książce Siesickiej to było - zatem przeczytałem wszystkie, które mam w domu i...rozpacz nie było przepisów(swoją drogą czytanie Siesickiej w wieku lat prawie 40 i do tego w XXI wieku jest...nadal fascynujące;-).). Z tego wniosek, że musiałem tę książkę od kogoś pożyczyć - ech pora nabyć zatem i wypróbować przepisy tej babci i sprawdzić czy one zaiste takie pyszne jakimi je pamiętam oczami wyobraźni;-)

Fajny blog;-)

Będziemy wracać;-)

MHTM

www.mhtmstudio.com
-
2014/03/06 22:44:18
Dziękuję za miłe słowa :) A co do Siesickiej - ona jest dobra w każdym wieku ;)
Spis moli