czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
W komnatach Wolf Hall - Hilary Mantel


To moja "stosikowa" lektura z ... sierpnia. I niedługo możecie się spodziewać kolejnych, bo jak zaczęłam nadrabiać zaległości, to ... hurtem :)

Oj, długo i opornie bardzo nam szło z Hilary Mantel. I nie myślę, że to wina tłumaczenia, bo wiem, po przeczytaniu kilku, również anglojęzycznych, recenzji, że nie tylko ja miałam ten problem. W czym on tkwił? Ano w tym, że w czasie czytania tego opasłego (650! stron) tomiszcza trzeba być cały czas czujnym, żeby wiedzieć, kto w danym momencie myśli lub mówi. Chociaż i tak najczęściej chodzi o Tomasza Cromwella.

Dlaczego? Tomasz Cromwell jest bowiem głównym bohaterem tej powieści (pierwszej części trylogii) i to przez pryzmat jego spojrzenia poznajemy inne postaci, miejsca i wydarzenia. Przy okazji obserwujemy też błyskotliwą karierę Tomasza na dworze króla Henryka VIII. Władca potrafił docenić człowieka, który pomógł mu dokonać niemożliwego i spełnić największą z dotychczasowych zachcianek - doprowadzić do ślubu z Anną Boleyn.

W książce mamy przegląd całej galerii postaci znanych z historii, książek, filmów i seriali. Od kardynała Wolseya przez księcia Norfolk, siostry Boleyn, królową Katarzynę Aragońską, Tomasza Morusa, czy również Hansa Holbeina (tu mrugam do Mary, dzięki której na listę lektur do przeczytania wciągnęłam "Portret nieznanej damy" Vanory Bennett). Mnogość bohaterów może przytłoczyć, zwłaszcza, że jest pewna niekonsekwencja tłumaczki w kwestii imion (raz to samo imię jest spolszczone, u innej postaci w wersji angielskiej). Osobom, które nie znają dobrze historii Henryka VIII, może to sprawiać spory problem.

W tej części trylogii autorka skupiła się na przedstawieniu drogi Tomasza Cromwella, od ubogiego, katowanego przez ojca, chłopaka do bogactwa i statusu drugiego po królu ( a kto wie, czy tak naprawdę nie ważniejszego?). Dzięki czemu zaszedł tak wysoko? Dzięki bystremu umysłowi, przebiegłości i sprytowi, umiejętności wykorzystywania okazji. Przede wszystkim jednak chyba dzięki kontrolowaniu swoich emocji, co zresztą pomogło mu utrzymywać w tajemnicy jego plan - przejęcia majątku kościołów i zakonów przez Państwo i umniejszenie roli kościoła katolickiego na rzecz protestantyzmu.

Chociaż powieść jest napisana w dość beznamiętny sposób, od uczuć aż w niej kipi - cała gama miłości, zazdrości, żądzy, chciwości, zawiści, bólu, upokorzenia, szczęścia, rozpaczy, bezsilności. Opisane jest wiele różnych wydarzeń z życia dworów królewskich, ale i zwykłych rodzin, z wielką dbałością o szczegóły historyczne. Jest też wiele scen ze specyficznym poczuciem humoru, zwłaszcza te z Tomaszem Morusem (oj, nie jest on ulubionym bohaterem Mantel) i z księciem Suffolk, czyli Charlesem Brandonem - i tu srodze się zawiodą fanki serialu i Henry'ego Cavilla (też do nich należę ;) ) - wbrew serialowemu wizerunkowi do inteligentnych mężczyzn nie należał ;)))

O książce mogłabym chyba jeszcze długo, ale taka mi się nasunęła refleksja, że czytałam już o podobnej osobie, która zrobiła wielką karierę na dworze królewskim - był to Henryk von Brühl na dworze saskim. Kto wie? Może słyszał o Cromwellu? Na pewno jednak nie mamy czego się wstydzić - powieść Kraszewskiego "Brühl" może śmiało konkurować z "Wolf Hall". A właśnie, tytuł! Oryginalną wersją jest ta krótsza, polska ma się nijak i moim zdaniem, chodzi o taką specyficzną grę słów. Bezpośrednie odniesienie w treści to nazwa posiadłości Seymourów - rodziny słynnej Jane, trzeciej żony Henryka - ale tam nie toczy się akcja. Mnie bardziej skojarzyło się z "wilczym gniazdem", "wilczym szańcem", gdzie "człowiek człowiekowi wilkiem", bo takie było w tamtych czasach życie na dworach - bezustannie trzeba było oglądać się za siebie i sprawdzać, czy ktoś nie podsłuchuje i nie knuje przeciw nam.

Polecam bardzo, szczególnie miłośnikom powieści historycznych. A ja poczekam sobie (i to raczej cierpliwie ;) ) na drugą część "Bring up the bodies!" o upadku Anny Boleyn (ciekawe, jaki będzie polski tytuł?).
środa, 21 grudnia 2011, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/21 22:46:30
Po pierwsze pocieszające jest, że przeczytałaś książkę z sierpniowego stosiku, pocieszające, bo mam spore obawy, co do mojego grudniowego stosu. Po drugie myślę, że nie tylko wówczas homo homini lupus est. Po trzecie- mam karygodne braki w powieści historycznej angielskiej :( - na moje usprawiedliwienie ciągnie mnie bardziej we włosko-francuskie klimaty.
Na reszcie udało mi się zamieścić pierwszą recenzję do choinkowego wyzwania i nawet przeczytałam już Opowieść wigilijną- jeszcze tylko wypadałoby coś napisać na jej temat.
Pozdrawiam
-
2011/12/22 12:10:41
Cudze chwalicie swego nie znacie (to a propos Bruehla). A co do samej pani Mantel - mam nadzieję, że pisząc o Cromwellu wyłacznie per "on" miała na celu coś jeszcze oprócz zmuszenia czytelnika do wytężonej uwagi:).
-
2011/12/22 22:43:19
Przeczytać książkę o takiej tematyce i gabarytach - podziwiam. Ja w ostatnich dniach znalazłam czas tylko na świąteczne rozdziały " Dzieci z Bullerbyn ". Mój umysł w przedświątecznym czasie toleruje jedynie lekturę łatwą, lekką i przyjemną ( i skromną objętościowo ).
-
2011/12/23 09:07:17
Dostałam w tamtym roku pod choinkę, do tej pory nie przeczytałam... Ale niestety tak to już jest - swoje czekają najdłużej.

Cieszy mnie, że będzie książka o Annie, mam nadzieję, że wydadzą ją i u nas :)

Pozdrawiam!
-
2011/12/24 22:37:03
Mi się bardzo ta powieść podobała. Ale może dlatego, że jaj jestem maniaczką wszystkiego, co dotyczy Tudorów :)
-
2011/12/26 18:31:17
Guciamal - oj, musisz nadrobić te zaległości angielskie, zdecydowanie warto! A, widziałam, widziałam już Twoje działania na "choinkowym" - bardzo mnie cieszą :)

Izabello - sto procent racji, dlatego o nim wspomniałam! :)
-
2011/12/26 18:33:23
Ronja - ja ją czytałam dość długo (hehe), kilka miesięcy w sumie, bo dawałam radę tylko po parę stron na dzień przyswoić ;)

Caitri - w tej też jest dużo o Annie, skoro już ją masz, to ... zachęcam :)

Grendello - to tak, jak ja :) Choć ja ogólnie historią Anglii się interesuję, nie tylko Tudorami.
Spis moli