czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Dziewczyna z tatuażem (The Girl with the Dragon Tattoo)


Kto czytał moją recenzję "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet", ten wie, że książka spodobała mi się średnio. Ekranizacji szwedzkiej nawet nie miałam ochoty oglądać. Sama sobie się więc dziwiłam, że nie mogłam się doczekać wersji amerykańskiej (cóż, nazwisko reżysera "Gry", "Siedem", "Fight Club" czy "Zodiaku" - Davida Finchera jest już marką samą w sobie!) i odliczałam dni do premiery :) I już dzień po udało mi się film obejrzeć.

I? I bardzo mi się podobał! Jest dużo lepszy od książki. Dość wiernie zresztą jej się trzyma (poza jednym szczegółem zakończenia, jak dla mnie i tak jednak wiarygodnym i pasującym), jednocześnie pomijając niektóre dłużyzny i nudy książkowe. Film też jest długi (ok. 2,5 godziny), ale w ogóle tego nie czuć, a nawet jeśli trafiają się sceny, które w innych filmach uznałabym za niepotrzebne rozciąganie "taśmy", to tutaj w pełni pasują do tempa narracji.

Teraz szczegóły :) - Zaczyna się świetną czołówką - grafika i dobór muzyki - mistrzostwo! A potem jest już tylko lepiej. Sceneria - Sztokholm (piękne miasto swoją drogą), Hedestad i wyspa Vangerów - dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam. Surowe piękno zimy, piękne "okoliczności przyrody" i znakomicie dobrane domy i mieszkania budowały klimat filmu. Podkreślała go znakomita muzyka Trenta Reznora - kiedyś przeczytałam, że dobra muzyka filmowa to taka, której się nie pamięta, bo nie przytłoczyła filmu - i tu tak właśnie było.

Muszę przyznać, że na plus zaskoczyła mnie także wielka dbałość o szczegóły typu wyposażenie domku Mikaela na wyspie, czy  itp. Trochę bałam się drastycznych scen (zwłaszcza tych z kuratorem Bjurmanem) - niepotrzebnie, nie było źle, spokojnie dałam radę je obejrzeć.

Na koniec może o aktorach - czy jak napiszę, że właściwie wszyscy wyglądali tak, jak ci książkowi w mojej głowie, to nie będziecie się śmiać? Może jedynie Bjurman był trochę inny, pozostali - strzał w dziesiątkę! Począwszy od rewelacyjnej Rooney Mara w roli Lisbeth - zdystansowanej, chłodnej, wycofanej, ale i przecież uczuciowej, czującej. Daniel Craig nadał Mikaelowi Blomkvistowi taki rys, który sprawił, że bardziej go polubiłam i czułam do niego większą sympatię niż książkowego (choć i tak na końcu znowu mnie wkurzył ;) ). Pozostałe postaci drugoplanowe to również wspaniałe kreacje aktorskie - wymienię choćby Stellana Skarsgarda (Martin Vanger), Christophera Plummera - (Henrik Vanger) czy Joely Richardson jako Anita.

Wiem, że moja recenzja jest trochę chaotyczna, ale wolałam ją napisać w miarę na gorąco :) Zresztą, co tu się rozpisywać - to po prostu trzeba zobaczyć!!!
niedziela, 15 stycznia 2012, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/15 14:36:01
Widzę, że film święci triumfy:) I dobrze. Ja planuję jednak zobaczyć go na DVD :)
-
2012/01/15 14:37:31
Ja akurat jestem wielką fanką książki, ale jeśli film jest jeszcze lepszy - tym lepiej :) Szwedzka wersja filmowa bardzo mi się podobała, więc poprzeczkę Amerykanom ustawiłam wysoko. Wybieram się do kina w przyszłym tygodniu, juz się nie mogę doczekać :)
-
2012/01/15 14:44:55
Avo_lusion - ja bym chyba jednak polecała kino - uwielbiam klimat sali kinowej (no i ja mam jeszcze jedną kinową słabość - popcorn karmelowy;) )

Lilybeth - to czekam niecierpliwie na Twoje wrażenia. Domyślam się, że fanom książki nie musi aż tak bardzo się podobać jak mnie ;)
-
2012/01/15 15:59:02
Już się nie moge doczekać, kiedy ja go obejrzę :D
-
2012/01/15 16:00:42
Toska - też tak miałam :) Ostatni tydzień był najgorszy ;)
-
2012/01/15 17:24:52
Ja jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że podobała mi się cała trylogia, filmowa wersja szwedzka i teraz amerykańska. Jednym słowem powieść Larssona ma niebywałe szczęście do ekranizacji. trochę szkoda, że nie masz ochoty na obejrzenie oryginału, bo porównanie obu Salander wcale nie jest łatwe, ja mimo wszystko wolę panią Rapace:).
-
2012/01/15 17:35:40
Jane_doe - ja nie napisałam, że nie mam! Napisałam, że nie miałam :), teraz po obejrzeniu amerykańskiej mam nawet wielką ochotę, żeby obejrzeć szwedzką! Bardzo chcę je sobie porównać. Widziałam jakieś urywki i dla mnie N. Rapace jest za "stara" na Lisbeth.
-
2012/01/15 18:54:59
Ja filmu nie widziałam i w sumie nie bardzo mi się spieszy. Książka podobała mi się, szwedzka ekranizacja już czeka, a znajomi, którzy film widzieli stwierdzają, że w porównaniu do poprzedniego filmu i książkowego pierwowzoru, ten amerykański jest słaby.
-
2012/01/15 19:43:09
Boopoland - nie do końca mogę się wypowiedzieć, bo nie widziałam wersji szwedzkiej, ale ten amerykański film jest dobry - najlepiej jak pójdziesz i sama ocenisz :) A co do opinii - ja na razie spotykam się z samymi pozytywnymi. Zajrzyj do Jane_doe - jej recenzja jako miłośniczki książki jest może nawet bardziej wiarygodna niż moja :)
-
2012/01/15 23:00:23
Ooo, fajnie, że tak pozytywna recenzja, bo wybieram się pojutrze na ten film!
-
2012/01/15 23:31:43
Jeszcze nie widzialam, premiera byla u nas 23 grudnia a bilety mozna bylo rezerwowac duzo wczesniej. Nie wiem jak ten film u nas przyjeto bo kiedy rozprawiano sie z nim to akurat bylal w PL. Typowe.
zwrocilas uwage na detale w filmie. To jako ciekawostke moge dodac, ze amerykanska ekipa chciala przemalowac sztokholmska starowke zeby im ladniej sie na filmie prezentowala, na co oczywiscie zgody nie dostali a Szwedzi zatrzesli sie z oburzenia. U roznych kolekcjonerow szukano elemetow z epoki do retrospekcji. Moj znajomy wypozyczyl samochod i kilka rzeczy, ktore mialy lezec w bagazniku samochodu, w ktorym wywieziono z wyspy panne Wanger. Niezle mu za to zaplacono a w koncu wszystko wycieto bo ostatecznie kolorystyka nie pasowala.
Nie moge sie doczekac kiedy zobacze ten film!
-
2012/01/16 07:38:51
Mania, grzeszysz kobieto, jak można nie wpaść w ekstazę nad Mężczyznami, którzy...to ja pisze super nieobiektywna fanka uwielbiająca Larssona:) Na temat filmu jeszcze się nie wypowiem, bo cały czas zastanawiam się, czy iść do kina na niego, czy nie.
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2012/01/16 17:55:09
Byłam na przedpremierze. Właściwie nie przepadam za tego typu filmami, ale... nie było tak źle! Nie oglądałam szwedzkiej wersji. Daniel Craig mnie nie przekonał, natomiast Rooney Mara była Ś W I E T N A. Moja recenzja znajduje się na moim nowo-powstałym blogu (właściwie powstał już dawno, ale dopiero zaczęłam pisać ;p) - Zapraszam: tworczosci.blogspot.com/ :)
-
2012/01/16 19:06:32
Magota - ciekawa jestem Twoich wrażeń :)

Bookfo - Twoich wrażeń oczywiście też jestem bardzo ciekawa. I ciekawa jestem, czy samochód, którym Anita wywozi Harriet jest samochodem Twojego znajomego (bo ta scena jest, nic nie wycięli :) ) . Dzięki za ciekawostkę, na jednym z forów koleżanka B. napisała też, że w czasie kręcenia scen w Sztokholmie w czasie deszczu D. Fincherowi za mało było deszczu, więc dodatkowo polewano plan wodą :) Wydaje mi się jednak, że ta dbałość o szczegóły tylko się filmowi przysłużyła!
-
2012/01/16 19:20:33
Anetko - to Ty już nie grzesz i idź, idź, idź! A potem napisz, co sądzisz u siebie - przylecę przeczytać :)

Gościu anonimowy miły (chyba Murilega, tak?) - przeczytałam właśnie Twoją recenzję - trafne spostrzeżenia, jak na tak młodą osobę :)
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2012/01/16 19:26:27
maniaczytania - tak, to ja Murilega :) dziękuję, że znalazłaś czas, aby przeczytać moją recenzję i jest mi bardzo, bardzo miło :)
-
2012/01/16 22:29:08
A we mnie wersja amerykańska budzi póki co mieszane uczucia - ale to za sprawą promocji. Plakat, na którym widnieje półnaga Salander trzymana "za cyca" przez Mikaela wywołuje we mnie torsje. Wiem, że film wchodzi z innym tytułem, ale większość odbiorców będzie jednak (chyba) identyfikowała go z tytułem nadanym książce przez Larssona - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Jak się ten plakat ma do tytułu oryginalnego - nie mam pojęcia.
Książki mi się podobały, szwedzka ekranizacja również. Na wersję amerykańską też się wybiorę (pomimo plakatu), bo gwarancją jakości jest dla mnie reżyser. Ale obawiam się, że Rapace jest nie do pobicia :) Przynajmniej w moich oczach :)
-
2012/01/16 22:54:39
Murilego - przyjemność po mojej stronie :)

J.szern - dlatego też wstawiłam tu ten drugi plakat ;) Będę czekać na Twoje wrażenia!
-
2012/01/21 21:28:02
Jego samochodu tez chyba nie ma w filmie. Mail stac zaparkowany gdzies na ulicy kiedy szedl korowod (sceny z lat 70-tych), ktoremu przygladala sie Harriet. Byl koloru jasnoniebieskiego, wiec zdaje sie, ze znow nie pasowal do ogolnej kolorystyki.
Jak tylko obejrze film, podziele sie wrazeniami:)
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2012/01/21 21:29:00
Chciałam się wybrać do kina, ale nie czytałam książki, a chyba kolejność powinna by odwrotna. Tak wiec nie wiedząc co tracę zaczekam chyba na wcześniejsze przeczytanie, a dopiero potem będę oglądać. Choć z drugiej strony za obejrzeniem filmu teraz przemawia właśnie kinowy odbiór, jakże inny od domowego zacisza i dvd
-
2012/01/21 21:55:42
Bookfo - to Ty pewnie szybciej zauważysz niż ja. Ja musiałabym iść jeszcze raz do kina ;) Choć nie wykluczam, że go jeszcze obejrzę, bo mi się bardzo podobał!

Guciamal - na Twoim miejscu, mając moją wiedzę, poszłabym najpierw do kina! Film jest naprawdę fajnie zrobiony i chwilami żałowałam strasznie, że wiem, co będzie za chwilę, bo psuło mi to odbiór. Ten film jest lepszy od książki, co się rzadko zdarza! :)
-
2012/01/22 12:59:27
No film jednak ścina kilka romansów Blomkvista, Mike nie jest takim zupełnie typowym bawidamkiem jak w książce. A co do postaci - wszyscy super, poza Eriką. Straszne rozczarowanie, to jest przecież dynamiczna redaktor naczelna, a nie subtelna Robin Wright. Dla mnei to była pomyłka w obsadzie.
-
2012/01/22 13:25:41
Froasiu - i na tym polega moim zdaniem dobra adaptacja - że "wycina" się to, co niepotrzebne. Owszem nie było romansów Mikaela, ale zwalniałyby one tempo filmu i nie wnosiły nic istotnego do rozwiązania głównej zagadki. A co do Eriki - mnie się podobała, może za mało jej było na ekranie? Mnie się wydawała stanowcza bardzo :)))
Spis moli