czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Merde! Rok w Paryżu - Stephen Clarke


Moja pierwsza stosikowa lektura w tym roku. I tym razem udało mi się idealnie zmieścić w czasie ;) A książka troszkę na półce przeleżała, bo wygrałam ją chyba w 2010r. u Moni-libri :)

Młody Anglik dostaje roczny kontrakt w firmie z branży spożywczej, której siedziba mieści się w Paryżu. Paul West ma zająć się wprowadzeniem do stolicy Francji sieci angielskich herbaciarni, a do pomocy ma niezbyt mu przychylny i niezbyt pracowity zespół. Czy uda mu się wykonać zadanie?

Oj, nie jest łatwo cudzoziemcowi w Paryżu, na każdym kroku czyhają pułapki - czasem dosłownie - nawet jeden rozdział ma podtytuł związany z ... merde ;) Jak najlepiej znaleźć tanie lokum? Jak zamówić cafe au lait, żeby nie zostać naciągniętym? Jak przeżyć w kraju, w którym co chwila strajkuje jakaś grupa zawodowa? Jak "ogarnąć" zawiłości systemu prawnego, zdrowotnego i innych? Jak kupić domek na wsi? Na te i wiele innych pytań odpowiada dziewięć rozdziałów, zatytułowanych nazwami miesięcy. Dziewięć? Przecież rok ma dwanaście. Ha! Tego też dowiecie się z książki.

Mam jednak trochę mieszane uczucia co do niej. Niby fajna, zabawna, śmieszna, ale czasem ten humor balansuje mocno na granicy dobrego smaku. Niektóre obserwacje celne, ale i złośliwe. Wiem, że to pewnie taka konwencja, ale mnie dużo bardziej chyba przekonuje Peter Mayle. Jego "Rok w Prowansji" to przecież też Francja i Francuzi z punktu widzenia Anglika, ale u niego w tym wyśmiewaniu wad odwiecznych antagonistów dawało się wyczuć wielką sympatię.

Ale i tak wielką dla mnie frajdą było "chodzenie" po Paryżu. Spędziłam tam kiedyś jeden dzień, więc niektóre miejsca były znajome :) Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję zobaczyć także pozostałe. A ponieważ bardzo lubię język francuski, ucieszyły mnie również wszelkie francuskie słówka i zdania.

Ta książka to typowa lektura rozrywkowa, myślę, że idealna na wakacje. Może gdybym czytała ją na plaży, spodobałaby mi się bardziej? Może z kolejną częścią, również wygraną, poczekam właśnie na urlop? :)
środa, 25 stycznia 2012, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/26 08:53:41
Miałam podobne wrażenia po tej lekturze. Powiem więcej. Autor wydał mi się zadufanym w sobie ignorantem i wcale się nie dziwię, że stykał się czasami z różnymi przeszkodami i złośliwościami. Posługując się jego sposobem żartu, można nawet nazwać go "merde w Paryżu";)
Pozdrawiam:)
-
2012/01/26 19:37:27
Pikinini - cieszę się, że się odezwałaś :) I cieszę się, że nie jestem sama w swoich odczuciach, od kilku osób słyszałam, jaka to super śmieszna i fajna książka - cóż, chyba mam inne poczucie humoru ;)
-
2012/01/27 08:42:07
Ja ją dobrze wspominam, ale czytałam ją będąc w Anglii (i po angielsku) i jej styl idealnie mi pasował do tubylców (przy całej sympatii do Anglików, wielu z nich to zadufani ignoranci, przekonani, że poza ich wyspą nie ma cywilizacji, a przynajmniej - normalnej cywilizacji). Czytałam też chyba jakąś dalszą część, ale była słabsza.
-
2012/01/27 21:40:43
Lilybeth - interesujące spostrzeżenie :)))
-
Gość: Kioto, *.adsl.inetia.pl
2012/02/28 12:26:03
Na codzień pracuję z francuskim zespołem (i często bywam w Paryżu). Moja rzeczywistość tej współpracy pokrywa się z książką w ~90%. Pracuję też z anglikami i amerykanami i hindusami, każda z tych narodowości jest różna i zdecydowanie inaczej się z każdą pracuje. Najbardziej profesjonalnie z anglikami, najprzyjemniej z francuzami, najciężej z amerykanami i hindusami.

Książka rozbawiła mnie do łez, na pewno nie powinno się patrzeć na ten humor przez pryzmat "łojezu on obraża francuzów", bo tak samo jak francuzów obraża anglików. Smieję się tak samo mocno z nieudolności głównego bohatera jak i jego buractwa często okazywanego, jak i z lenistwa, niedbałości, braku przychylności, strajków, brudastwa francuzów. Dla mnie Francuzi przedstawieni w tej książce są prawdziwi i piękni w swoim stylu życia który bardzo mi się podoba no bo "czy człowiek jest dla pracy czy praca dla człowieka?"
Bawi mnie bardzo rzeczywistość samca rzuconego w środowisko totalnie innych kobiet od takich do których przywykł i z którymi umiał utrzymywać kontakty :).

Książka znakomita chichotałem przy niej głośno w komunikacji publicznej, zwracając uwagę współpasażerów - i to jest najlepsza recenzja tej książki.
-
2012/02/29 16:56:23
Kioto - po pierwsze witam serdecznie :) Po drugie - ja nie patrzę przez taki pryzmat, ale jednak coś mnie w tym raziło, dlaczego np. Mayle również wyśmiewając pewne przywary Francuzów robi to w jakiś inny sposób, mniej odpychający? Po trzecie - już zauważyłam, że ta książka bardziej bawi mężczyzn, cieszę się więc, że i Ciebie bawiła :)
-
2012/03/29 13:43:08
No to rzeczywiście, trochę książka się naczekała na przeczytanie ;)
Mnie również się podobała, sama postać głównego bohatera jest dość ciekawa. Nie wspominając już o jego "pozbyciu" się niektórych brytyjskich cech.

Pozdrawiam
-
2012/04/01 16:35:51
Bibliotekarki-M - ciekawe, ile się naczeka druga część ;)
Spis moli