czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Trucicielka - Eric - Emmanuel Schmitt


Sprawdziłam najpierw, jak długo trwał mój Schmittoodwyk - ostatnią recenzję zamieściłam 23 listopada 2010r. - wytrzymałam dłużej niż rok. Wracałam z zainteresowaniem, tym większym, że ten niewielki tomik, zawierający cztery opowiadania, otrzymał w 2010 nagrodę Goncourtów.

Najbardziej podobało mi się opowiadanie drugie - "Powrót". Mężczyzna, marynarz dowiaduje się na morzu, że stracił córkę, niestety w informacji zabrakło imienia, co było o tyle istotne, że miał on córek cztery. O którą chodziło? Której byłoby mu najbardziej żal, a której utrata byłaby mu obojętna? Czy był / jest dobrym ojcem, co wie o swoich córkach? Czy coś jeszcze można naprawić?

Bardzo interesujący był pomysł na trzecie opowiadanie "Koncert Pamięci anioła" - dwóch rywali, tragiczne wydarzenie, później całkowita odmiana losów. Pomysł był świetny, jednak to, co się wydarzyło pod koniec oraz przemiana bohaterów - niezbyt wiarygodne.

Podobnie, jak przemiana bohaterki ostatniego opowiadania - "Elizejska miłość" - nie uwierzyłam w nią, w tą ohydną cukierkowatość zakończenia. A też się dobrze zapowiadało - pierwsza dama Francji ma dość plastikowego wizerunku swojego małżeństwa, zaczyna dziwną walkę o powrót do prawdy ... i tu mogło się skończyć, ale autor postanowił wpisać w to dramat i cudowną odmianę.

Dlatego tym lepiej wypada tytułowa "Trucicielka" (z pierwszego opowiadania) - jej metamorfoza, choć wydaje się szczera, pod wpływem pewnej informacji nie dochodzi jednak do końca - i to jest bardziej prawdziwe. Starsza kobieta, otoczona legendą, miejscowa "atrakcja turystyczna", zabiła swoich mężów i kochanka. Zabiła czy nie? Dlaczego nagle próbowała odwrócić swoje życie? Co wydarzyło się między nią i młodym nowym księdzem?

Wszystkie historie łączą dwie rzeczy - obsesja oraz postać świętej Rity - od spraw trudnych i beznadziejnych. Czy można żyć z obsesją i jej nie ulec? Czy raczej jest to sprawa beznadziejna? Przekonajcie się sami, jakich odpowiedzi udziela autor.

Mnie nie przekonał do siebie ponownie, więc raczej znów będzie długa przerwa. Cóż, być może nie jestem czytelnikiem z talentem, jak chciałby Eric Emmanuel Schmitt. Tak, tak, takie "złote myśli" znaleźć można w dołączonych na końcu fragmentach dziennika pisarza - dla mnie zbiorze przedziwnych rzeczy, ukazywaniu wyższości opowiadań, a właściwie ich twórców nad tymi, którzy piszą powieści (jak choćby we fragmencie o spotkaniu autorskim w Ameryce, gdzie pisarze czytali swoje teksty, ale Schmitt miała wrażenie, że "to nieudolna kuchnia, że żywi, ale nie syci. (...) Łatwo więc mi było wejść na podium z kompletnym opowiadaniem i czytając je, zadowolić publiczność" * ) i tym podobnych wynurzeń. Dla mnie ta część tylko pogłębiła moją rosnącą niechęć do niego. O sztampowości, o pisaniu banałów w wyrafinowany sposób już pisałam - odrobił lekcję z P. Coelho, bo mało kto się tego czepia. Mnie razi coraz bardziej jako "aspirujący mentor".

Tym, co lubią Schmitta, pewnie i tak polecać nie muszę, inni niech się sami przekonają!

Za możliwość przeczytania "Trucicielki" dziękuję mojej koleżance J., od której pożyczam wszystkie "Schmitty" i z którą mogę na jego ( i nie tylko) temat dyskutować długo i namiętnie, dziękując jej za to, że chociaż często się nie zgadzamy, to kłócimy się "merytorycznie" próbując zrozumieć argumenty drugiej strony - takie dyskusje to ja lubię :)


* cytat - Eric- Emmanuel Schmitt "Trucicielka", str. 230, wyd. Znak, 2011

Książkę zaliczam do wyzwań: Francuska Kawiarenka Literacka (etap III - Laureaci Nagrody Goncourt) i Pod skrzydłami aniołów.
środa, 07 marca 2012, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2012/03/07 23:09:47
Podziwiam, że mimo niechęci (czy raczej braku sympatii do autora) wciąż powracasz do jego książek, ja zniechęcam się szybciej. Czasami daję drugą szansę, rzadko trzecią. Opowiadania nie należą także do moich ulubionych form literackich, cokolwiek nie napisałby autor w posłowie czy przedmowie. Opowiadanka podobały mi się dosyć, ale dzis z perspektywy paru miesięcy niewiele z nich pamiętam, co oznacza, iż łatwo weszło, łatwo uleciało z pamięci.
Natomiast bardzo mi się podobało Dziecko Noego Schmitta.
-
2012/03/08 09:02:05
A ja bardzo lubię Schmitta, Trucicielka czeka w kolejce i jak znam życie i braki czasowe jeszcze trochę poczeka...
-
2012/03/08 10:56:04
Mój odwyk też już trwa dość długo :) Schmitta lubię, na początku mnie zachwycał, ale potem zaczął pisać co chwilę coś nowego i tym mnie trochę zraził - niby pisze ciekawie, a jednak masówka się z tego zrobiła. Teraz mam duże zaległości i jakoś mnie nie ciągnie żeby koniecznie czytać następne książki, choć po nie które na pewno prędzej czy później sięgnę.
-
Gość: kometa088, *.cdma.centertel.pl
2012/03/09 00:34:53
"Ulisses z Bagdadu" mnie zachwycił, ale "Trucicielka" mnie bardzo rozczarowała
-
2012/03/09 19:36:28
Guciamal - bo ja się chyba ciągle łudzę, że trafię na "perełkę". Przecież kilka rzeczy mi się podobało, jak choćby wspomniane przez Ciebie "Dziecko Noego", "Małe zbrodnie małżeńskie" czy niektóre opowiadania. On chyba po prostu pisze za dużo, za dużo wydaje, nie robiąc konkretnej selekcji...

Anetko - jeśli go lubisz, to jestem pewna, że "Trucicielka" też Ci się spodoba :)
-
2012/03/09 19:43:07
Książkozaur - dokładnie poszedł w, jak to ładnie nazwałaś, "masówkę". Do tego zaliczyć jeszcze można dziwne zabiegi w postaci "Historii miłosnych" czy "Opowieści o Niewidzialnym", które nie są niczym innym, jak zbiorem uprzednio wydanych opowiadań.

Kometo088 - tego "Ulissesa z Bagdadu" to jestem ciekawa i kto wie, czy jej nie przeczytam? :)
-
2012/03/11 08:15:15
No właśnie, te zbiory - żeby jeszcze na okładce napisali, że to nic nowego, a człowiek się dowiaduje, jak już przestudiuje spis treści... Czyli zwykłe naciągactwo i żerowanie na popularności.

A "Ulisses z Bagdadu" bardzo mi się podobał :)
-
2012/03/11 19:15:51
Książkozaur - no to chyba jednak sięgnę po tego "Ulissesa..." - właściwie to powieści Schmitta jeszcze nie czytałam (tylko dramaty i opowiadania) :)
Spis moli