czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Mężczyzna i chłopiec - Tony Parsons


Marcowa lektura ze Stosikowego losowania. Czekała na przeczytanie około sześciu, siedmiu lat. Mój egzemplarz to taki wydany w serii "Literatura w spódnicy", z tyłu napisano "męski odpowiednik Bridget Jones". Spodziewałam się więc, że będzie śmiesznie, zabawnie, niezbyt angażująco emocjonalnie. Czy tak było?

Harry to młody trzydziestoletni mężczyzna - udane życie zawodowe, piękna żona, uroczy pięcioletni synek. Nagle, jak to bywa, sam w zasadzie wszystko przekreśla - zdradza żonę. To (niekoniecznie bezpośrednio) powoduje, że Harry traci pracę, a Gina (jego żona) opuszcza go i wyjeżdża do Japonii. A co z synkiem Patem? Początkowo przebywa z ojcem Giny, jednak nie jest on dobrym opiekunem, Harry zabiera więc syna do siebie i do czasu powrotu Giny ma zamiar opiekować się nim sam, z pomocą swoich rodziców.

Więcej z fabuły nie będę opisywać. Napiszę tylko, ze książka obfituje w wiele wydarzeń, ważniejszych, mniej ważnych, pojawia się nowa dziewczyna, zdarzy się pewien wypadek, będą przeżycia przedszkolne, szkolne, nowy program telewizyjny itp.

Czy było śmiesznie? Owszem, jest wiele momentów, które wywołują uśmiech, ale dostałam to, czego się kompletnie nie spodziewałam - niezwykle przejmującą, poruszającą, wzruszającą opowieść o budowaniu jednej z najmocniejszych relacji - ojca z synem (a ta więź może być bardzo silna, jeśli tylko mężczyzna chce, całe szczęście, że w naszym "pokoleniu" ojcowie uczestniczą w wychowaniu dzieci od "pieluch" już), o tym, jak zaangażowanie się w ojcostwo spowodowało zrozumienie własnego ojca i rewizję także tej relacji. Jak dojrzewanie do bycia prawdziwym mężczyzną zmieniło również spojrzenie na sprawy miłości, partnerstwa.

Wiele razy musiałam na chwilę odkładać książkę, żeby troszkę ochłonąć, wypłakać się, zresztą nawet, gdy teraz o niej piszę i wspominam te momenty, mam łzy w oczach. Łatwo mi było sobie to wszystko wyobrazić - smutek kilkulatka, któremu nagle wali się cały świat, to, że przez głupotę i niedojrzałość dorosłych cierpią niewinne dzieci, to, jak okropna jest bezsilność, gdy nie można pomóc bliskiej osobie.

Bardzo Wam polecam, tym bardziej, że to napisane przez mężczyznę. I jest tak po męsku - szorstko, przewrotnie, z przekąsem, tak żeby uniknąć ckliwości i patosu, a przecież o rzeczach jakże ważnych! To zdecydowanie jedna z lepszych książek, jakie czytałam ostatnio. Dobrze, że mam też drugą część, jestem jej bardzo ciekawa!
niedziela, 08 kwietnia 2012, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/04/08 23:22:44
Mnie też sie bardzo podobała, czytałam już wiele lat temu i słabo pamiętam. Inne książki tego autora juz do mnie nie przemówiły. Nawiasem mówiąc, czytałam ją w oryginale i mogę polecic osobom, które zaczynają czytanie po angielsku - bardzo prosty język plus wciągająca historia.
-
2012/04/09 08:30:00
Bardzo lubię tę ksiażkę, film tez mi się podobał.
-
2012/04/09 11:42:25
Lilybeth - tak myślałam co do następnych, więc pewnie za szybko po "Mężczyznę i żonę" nie sięgnę, żeby nie zepsuć sobie wrażenia po tej :)

Anetko - wydaje mi się, że filmu nie ma, jest chyba za to podobny trochę ;) - "Był sobie chłopiec", też na podstawie powieści :)
Spis moli