czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Mój tydzień z Marylin - Colin Clark


Kim była Marylin Monroe? Wielką gwiazdą, do dziś chyba nie ma i już nie będzie kogoś sławnego na taką skalę. Piękną kobietą, choć ... tu czasem zdania są podzielone, bo gusta bywają różne. Aktorką, moim zdaniem - dobrą, oglądałam wiele filmów z nią i we wszystkich mi się podobała. Ale czy była kobietą szczęśliwą, spełnioną? Na to pytanie trudno odpowiedzieć, zwłaszcza, że zagadka związana z jej śmiercią jeszcze bardziej to gmatwa.

Próbą pokazania Marylin z trochę innej, mniej znanej ludziom strony jest niepozorna dość książka - wspomnienie Colina Clarka. Po raz pierwszy wydana w Wielkiej Brytanii w 2000r. głośna stała się bardziej w ubiegłym roku za sprawą ekranizacji (odtwarzająca Marylin Michelle Williams za swoją kreację otrzymała Złotego Globa i nominację do Oscara). Jest to też swoisty suplement do biografii autora, która miała tytuł "Książę, Aktoreczka i ja".

Historia opisana tutaj to historia zaledwie dziewięciu dni, dni, które wypadły w trakcie kręcenia filmu "Książę i aktoreczka" w Anglii w 1956r. Marylin, tuż po ślubie z Arthurem Millerem, przyjechała zagrać w ambitniejszym filmie, w którym partnerować jej miał największy aktor tamtych czasów Lawrence Olivier - ten traktował ją jednak z góry kompletnie nie doceniając jej aktorstwa). Colin pracował przy tym filmie jako trzeci asystent reżysera. Teoretycznie - nie mieli prawa się spotkać, w pobliże Marylin nie dopuszczano praktycznie nikogo. A jednak do spotkania doszło, co więcej tych spotkań było kilko.

Co się wydarzyło w ich trakcie? Czy to była przyjaźń, czy może kochanie? Czy więź, która zawiązała się w tym krótkim czasie, przetrwała? Jak wpłynął ten czas na życie Colina? I jak to było z tym "złotym" Hollywood? Czy Marylin była świadoma tego, co się wokół niej działo już wtedy?

Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce. Zagadką tylko pozostaje kwestia, czy to prawda, czy Colin wszystko sobie zmyślił, a może uległo zniekształceniu w jego pamięci po prawie pięćdziesięciu latach.

Mnie się książka bardzo spodobała i jestem w stanie uwierzyć Colinowi. Opisał Marylin w tak znakomity (a do tego dość delikatny i subtelny) sposób, że przez kartki czuć było aurę wielkiej i jakże unikalnej gwiazdy. Gwiazdy, która przecież była także człowiekiem z krwi i kości, pragnącym tego, co wszyscy - miłości, uznania, akceptacji, satysfakcji i zadowolenia z pracy. Świetne są sceny, które pokazują jej poczucie humoru, zwłaszcza scena wycieczki do pałacu królowej. Ale przez większość czasu czytałam książkę z zapartym tchem, łzami w oczach i ogromnym smutkiem. Smutkiem, który przytłaczał bardziej przez wiedzę o tym, co się z Marylin stało później, wiedzę, jak potoczyło się jej dalsze życie. Nie będę ukrywać, że postawa Colina tuż po opisanych wydarzeniach trochę mnie rozczarowała i zasiała maleńkie ziarno wątpliwości co do autentyzmu.

Niemniej jednak gorąco polecam - przede wszystkim jej fanom, ale nie tylko! A sama z niekłamaną przyjemnością obejrzę film, zwłaszcza, że sam trailer zapowiada wiele wzruszeń!

Książka od wydawnictwa

czwartek, 17 maja 2012, maniaczytania
Tagi: Clark

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Spis moli