czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Ryżowy deser wuja Tarabuka
Jestem ostatnio bardzo "zanurzona" w klimatach "kulinarnych" w związku oczywiście z prowadzonym przeze mnie wyzwaniem "Literatura palce lizać", do którego nieustająco zachęcam i zapraszam. Czytam właśnie dwie smakowite książki i naszło mnie z powrotem na wypróbowywanie przepisów ;)

Wczoraj miałam wielką ochotę na coś słodkiego. Ale ... w lodówce echo, jajek na jakieś ciasto czy ciastka brak (chociaż znam jeden świetny przepis na pyszne czekoladowo-kawowe ciasto bez jajek ;)), co tu zrobić? W poszukiwaniu natchnienia ruszyłam po "Całuski pani Darling", które jak zwykle okazały się pomocne.

Tarabuk to wuj Sindbada Żeglarza, poeta, który przeżył wiele różnych przygód związanych ze swą twórczością ;) Jedna z nich dotyczyła tatuowania wierszy na ciele, a robił to pewien Chińczyk, który jednakże wskutek dziwnych zawirowań został w końcu nadwornym kucharzem.  I tu właśnie wkracza na scenę nasz arabski deser łączący dodatkowo chiński ryż i indyjskie przyprawy.

Szklankę ryżu wymytą w zimnej wodzie zalać trzema szklankami mleka i gotować na małym ogniu aż ryż wchłonie je całe. Potem dodajemy pół szklanki śmietanki, trzy łyżki cukru (trochę za dużo, spokojnie można dać mniej) i przyprawy najróżniejsze: kardamon, szafran, zmielone goździki, cynamon. Można dodać rodzynki i zmielone migdały (ja dałam truskawki ;)). Na koniec wlać łyżkę soku z cytryny i dodać skórkę z połowy cytryny. Gotować jeszcze ok. 15 minut. Można jeść na ciepło i na zimno.
Smacznego!
niedziela, 10 czerwca 2012, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Spis moli