czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Siostra - Rosamund Lupton


Rosamund Lupton przebojem wdarła się do książkowego świata, odkąd się pojawiły - jej obie powieści zdobywają coraz większą rzeszę czytelników. I ja postanowiłam sprawdzić, o co to całe zamieszanie i czy rzeczywiście zachwyty są uzasadnione.

"Siostra" jest debiutem i to całkiem obiecującym (a po przeczytaniu "Potem" wiem, że obietnica się spełnia, a poprzeczka podnosi). Fabuła pewnie w jakimś stopniu jest już powszechnie znana, ale pozwolę sobie przedstawić króciutki zarys.

Beatrice i Tess to siostry, bardzo ze sobą związane i zżyte, choć mające inne poglądy na życie, miłość, wartości. Wychowane właściwie tylko przez matkę w sobie znalazły oparcie. Utrzymują ze sobą codzienny prawie kontakt telefoniczny, chociaż oddziela je ocean - Tess mieszka i studiuje w Londynie, Beatrice mieszka i pracuje w USA. Nagle jednak następuje zaginięcie Tess, na jaw wychodzą różne jej tajemnice. Policja ma swoją wersję wydarzeń, Beatrice walczy o prawdę.

Czy jej się to uda? Kto tak naprawdę stoi za zaginięciem Tess? Jak wiele można poświęcić w imię prawdy? Gdzie leży granica siostrzanej miłości? Na te miedzy innymi pytania można znaleźć odpowiedzi w książce.

Powieść ta wymyka się jasnym klasyfikacjom gatunkowym. Mamy tu wątek kryminalny (ważny, ale niezbyt skomplikowany, chociaż z "twistem"), mamy bardzo dobrą powieść obyczajową. Niezwykle istotna jest cała strefa uczuć i emocji - książka napisana jest w formie jakby listu, który Bee pisze do Tess - tu aż kipi od nich - mamy w zasadzie całe spektrum - złość, nienawiść, wściekłość, bezradność, miłość, współczucie, przyjaźń. Ważny wątek według mnie to również ten z Kasią, polską imigrantką, jak również ten z badaniami genetycznymi. To jest w ogóle ciekawe - bo rzadko się jednak zdarza, żeby ktoś w taki sposób podważał ich zasadność, co więcej Rosamund Lupton w bardzo "niepopularny" w dzisiejszych czasach sposób ukazała księdza - to on daje największą pociechę Beatrice, przy okazji wypowiadając słowa, które mnie się bardzo podobają:

"Moim zadaniem nie jest ocenianie ludzi. Księża mają uczyć ludzi miłować innych i wybaczać. To jest, według mnie, esencją chrześcijaństwa. Jak też dążenie do odkrycia, że miłość i zdolność wybaczania sobie i innym codziennie powinny być naszym celem" (cyt. str. 148, "Siostra" R. Lupton, wyd. Świat Książki, 2012)

Książka jest bardzo "wciągająca", czyta się ją właściwie jednym tchem, tak bardzo kibicujemy Beatrice w jej samotnej walce z całym światem o dobre imię siostry. Napisana jest przy tym lekko, sprawnie, ładnym językiem, co też jest dzisiaj atutem. I bardzo gra na emocjach, chwilami jest niezwykle wzruszająca, trudno opanować łzy; pozwala również na przemyślenie własnych relacji z bliskimi.

Jeżeli ktoś jeszcze jej nie czytał - niech się nie waha, tylko zabiera do lektury!


P.S. jak pisałam przy okazji "Magicznego ogrodu" i tu wystąpiły słowa - klucze trzech kolejno przeze mnie czytanych książek - "dwie siostry", ale dodatkowo - i to jest prawdziwy "smaczek" pojawiło się interesujące bardzo nawiązanie do tematyki  "Pod nocnym niebem" - i tu i w "Siostrze" pada nazwisko Hershela - odkrywcy nowej planety.


P.S. 2 Książka z wydawnictwa



środa, 04 lipca 2012, maniaczytania
Tagi: Lupton

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/07/05 12:46:52
Właśnie zaczynam lekturę tej książki :)
-
2012/07/05 20:05:45
Tommyknocker - to daj znać, jak skończysz i napiszesz recenzję - chętnie poczytam o Twoich wrażeniach :)
-
2012/07/16 20:26:20
Tak sobie czytam Twojego bloga i dziękuję Ci za wpis
oraz zapraszam także do moich recenzji książek na stronę
dodeski.pl

Gorąco polecam :)
-
2012/07/28 14:24:35
Dodeski.pl - dziękuję za wizytę :) Z pewnością w wolnej chwili zajrzę do Ciebie. Pozdrawiam.
Spis moli