czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Agatha Raisin i ciasto śmierci - M. C. Beaton



Od czasu do czasu w kioskach pojawiają się różne kolekcje książkowe. Niektóre niezachęcające, inne owszem ciekawe, ale po pierwszym numerze w promocyjnej cenie, kolejne są już niestety dużo droższe, a tomów wiele (jak np. w serii, w której wydawane są powieści Stanisławy Fleszarowej-Muskat czy najnowszej serii Marii Rodziewiczówny). Ale trafiła się taka, która na tyle mnie zainteresowała, że po przeczytaniu tomu rozpoczynającego zamówiłam sobie prenumeratę ;)

Ta seria to tzw. "cosy mysteries" angielskiej pisarki M. C. Beaton z główną bohaterką - starszą panią na emeryturze - Agathą Raisin.
W pierwszej części Agatha sprzedaje prowadzoną przez siebie agencję PR w Londynie i przeprowadza do wymarzonego od dzieciństwa, kupionego przez siebie domku w Cotswolds. Energiczna i przyzwyczajona do bycia między ludźmi kobieta ze zdziwieniem przyjmuje fakt, że nie tak łatwo wkupić się w łaski miejscowych. Ale nadarza się świetna okazja - turniej wypieków. Jak Agatha zdobędzie ciasto na konkurs? Dlaczego akurat jej ciasto spowoduje śmierć jednego z mieszkańców? I najważniejsze - czy to był tylko przypadek, jak uznała policja? Chociaż nikt nie wierzy przeczuciom Agathy, postanawia ona sama przeprowadzić małe śledztwo (hmm, kolejna "starsza pani", co "wnika" ;) ).

Muszę przyznać, że bardzo przypadła mi do gustu ta opowieść. Pasjami wielbię historie toczące się w takich małych miejscowościach czy społecznościach. Tu, przy okazji, mamy też opisy lokalnych tradycji, co dodatkowo przyciąga do tego, żeby chcieć to kiedyś samemu zobaczyć.
Bohaterowie również są świetni - cała galeria typowych postaci - mieszkańcy plebanii, właściciel miejscowej gospody, sąsiadka (która swoją drogą trochę racji jednak miała), sympatyczny policjant, przyjaciel z dawnej pracy - aż się chce dowiedzieć, jak dalej będą toczyć się ich losy.
Wszystko podane jest z dużą dozą humoru.

Przyczepię się tylko do jednego - w Polsce znamy "Shepherds pie" jako "placek pasterski", a nie "pasztet pasterski". Pojawia się to w tekście kilkakrotnie, a przecież chociażby z kontekstu konkursu na "wypieki" placek pasuje bardziej ;)

No, a teraz czekam spokojnie na początek października, bo wtedy powinna wreszcie dotrzeć do mnie paczka z drugim tomem (a tak, w pierwszej przesyłce przyszedł tom trzeci i czwarty, podobno drugiego zabrakło ze względu na duże zainteresowanie ;) )!


poniedziałek, 24 września 2012, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/09/24 22:23:03
Mam wielką ochotę na tę serię, z tych samych względów co Ty. Pierwszy tom kupiłam latem, ale wycyganiła go ode mnie do czytania mama i książka została w Polsce. Do grudnia ;p
-
2012/09/25 10:29:27
Ooo, szykuja sie kolejne lowy w bibliotece ;-). Bardzo lubilam serie "Kot, ktory...", dobrze wiedziec, ze znowu pojawilo sie cos interesujacego.
Przepraszam za brak polskich znakow (problemy z komputerem).
-
2012/09/25 11:30:50
Ja jestem raczej sceptyczna wobec kioskowych kolekcji książkowych dla dorosłych, toteż choć tę serię widziałam, nie zainteresowałam się nią ani trochę. Piszesz jednak bardzo zachęcająco, więc może skuszę się na jeden tom (na całość na pewno nie: kolejnych 11 książek na półkę to zdecydowanie za dużo).
-
2012/09/25 18:05:18
Jej, opis brzmi fajnie :) Lubię taki klimat.
-
2012/09/29 10:14:07
Bookfo - ale zobacz, jak będziesz miała fajnie - takie książki idealnie nadają się do czytania w okresie okołoświątecznym :)

Eireann - ja jakoś te "koty" przegapiłam niestety, warto ich gdzieś szukać?
-
2012/09/29 10:19:42
Momarto - nie wszystkie kolekcje kioskowe są jakieś słabe - a choćby ostatnie Fleszarowej-Muskat czy Rodziewiczówny? Dzięki kioskom literatura (może nie zawsze najwyższych lotów) trafia pod strzechy ;) Ja po przeczytaniu tej pierwszej stwierdziłam, ze jednak miejsce im poświęcę, gorzej, jak wydawnictwo w przyszłym roku wypuści drugą transzę (tak, tak, M.C. Beaton napisała już 22 tomy;) )...

Z książką w wannie - jak lubisz takie klimaty, to ta powinna przypaść Ci do gustu, choć gdzieś czytałam, że niektórych denerwuje sama bohaterka ;)
-
Gość: ja, *.dynamic.chello.pl
2012/10/01 19:09:10
agatha ma 53 lata, jaka z niej "starsza pani"? starsza to była panna marple:)
-
2012/10/01 19:33:48
Ja - masz 100% racji, jakoś nie doczytałam chyba dokładnie, ile ona ma lat, automatycznie skojarzyłam, że jak emerytura, to pewnie bliżej jej do 70-tki ;)
-
2014/01/05 16:41:11
Bardzo podoba mi się określenie cosy mysteries, uważam że jest trafne i zastanawiam się, jak można by to przetłumaczyć na język polski? A może jest już jakieś polskie określenie na tego typu książki?
Książka Agatha Raisin i ciasto śmierci bardzo mi się podobała - tak bardzo, że uciułałam 24 tomy tej serii :) Cieszę się, że komuś też nieokrzesana pani R. przypadła do gustu :)
-
2014/01/09 18:21:44
Amatorko K. - miło mi bardzo Cię powitać :) Mnie też się podoba to określenie i nie wiem, jaki byłby polski odpowiednik - chyba trzeba będzie pomyśleć :) Ja też lubię Agathę, czytam już chyba 8 albo 9 część i oczywiście też mam wszystkie 24!
Spis moli