czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Słodkie pieczone kasztany - Aleksandra Seghi


Dzisiejszy piękny i słoneczny dzień świetnie nadaje się na wspomnienie mojej ostatniej urlopowej lektury. Włoska opowieść czytana na śródziemnomorskiej plaży okazała się strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o przyjemnie i relaksująco spędzony czas.
Książka ma podtytuł "Toskańskie opowieści ze smakiem" i takie właśnie one są. To luźno ze sobą związane (i tu jedyny mój zarzut - brak jakiegoś takiego spójnego porządku ułożenia poszczególnych rozdziałów, czasami ich tytuły nie współgrają do końca z treścią, nie ma jakiejś takiej "myśli przewodniej" łączącej wszystko w jedną całość) notatki, felietony, impresje o nowej "ojczyźnie" pani Oli, która osiedliła się tam i mieszka ze swoją rodziną - włoskim mężem i córeczką.
Mamy tu wiele bardzo osobistych wspomnień, jak zaczęła się cała fascynacja Włochami, mamy ciekawe opisy różnych włoskich zwyczajów, niektórych dziwnych, niektórych niekoniecznie. Bardzo interesujące są jakby miniprzewodniki po wybranych miejscowościach z okolic Pistoi, czy informacje o różnorakich festiwalach odbywających się tam - na pewno bardzo się przydadzą, jeśli kiedykolwiek będziecie chcieli się wybrać w tamte rejony.
Jak Włochy, to i oczywiście włoska kuchnia, jedna z najbardziej popularnych, zwłaszcza u nas. W książce pani Ola umieszcza przepisy, również takie "prywatne zdobyczne", poza tym bardzo 'smakowicie" opisuje zwyczaje kulinarne - lepiej mieć pod ręką coś do jedzenia w trakcie czytania ;)
Dodatkowym atutem są liczne kolorowe zdjęcia regionu, potraw oraz z archiwum rodzinnego.
To, co mi najbardziej przypadło do serca, to szczerość autorki. Nie jest to bowiem kolejna opowieść z cyklu - ach, jak cudownie i wspaniale jest w obcym kraju. Nie, tutaj mamy pełną świadomość nie tylko zalet, ale i wad kraju czy ludzi, a także ograniczeń spotykających cudzoziemców.

Czy muszę dopisywać, że bardzo polecam? :) Zapraszam również do zaglądania na blogi prowadzone przez panią Olę: Moja Toskania oraz Smaki Toskanii.


Książka z wydawnictwa


Zaliczam oczywiście do wyzwania "Literatura palce lizać" :)
niedziela, 02 września 2012, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/09/03 08:22:14
Koniecznie muszę po nią sięgnąć, uwielbiam wszelakie "włoszczyzny".
Co do tego, ze warto tę książkę przeczytac zdaję się na ciebie w 100%. Od jakiegoś czasu (chyba od sukcesu Pod słońcem Toskanii) wychodzi mnóstwo pozycji o Włoszech, o życiu w tym kraju, czy konkretnym regionie, jednak ich jakość...no cóż...pozostawia w większości przypadków wiele od życzenia. Czasami z tego zalewu pozycji trudno wyłowić coś na prawdę wartościowego.
-
2012/09/03 10:27:45
Anetko - tylko żeby później nie było na mnie ;)))) Ta jest o tyle fajna, że nie zgrywa się na powieść, tylko zawiera mnóstwo praktycznych porad, które mogą się przydać w czasie zwiedzania regionu.
-
Gość: momarta, *.adsl.inetia.pl
2012/09/03 20:23:19
A ja właśnie wróciłam z Włoch - nie z Toskanii wprawdzie, lecz z Lombardii i bardzo łaknę wszelkiej "włoskiej" lektury. Mam z nimi jednak ten właśnie problem, który opisałaś - jakość, hm, ratunku - to mało powiedziane! Twoja notka pozostawia jednak nadzieję, że nie wszystko stracone:)
-
2012/09/04 11:09:26
Momarto - zaczyna mi ciążyć odpowiedzialność ;))) Napiszę tak - nie jest to książka, dla której warto rzucić wszystko inne, ale nie należy do tych takich "słodkich" opowiastek, jak to cudownie i wspaniale jest wszędzie tam, gdzie nie w Polsce.
Spis moli