czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Tort weselny - Blandine Le Callet


Jak pewnie wie każdy czytelnik mojego bloga bardzo lubię czytelnicze wyzwania. Pomagają mi one zmobilizować się do przeczytania książek, które bywa, że czekają na moich półkach już parę lat ;) Kiedy więc w sierpniu Kasia J. z bloga Kącik z książką zaproponowała nowe wyzwanie o wdzięcznej nazwie "Book - Trotter" postanowiłam spróbować wziąć w nim udział. Założenie jest takie, że w każdym miesiącu będziemy zwiedzać literacko inny kraj. Sierpień był miesiącem Francji, wrzesień to literatura rosyjska, a wciąż jeszcze można głosować na kraj, który odwiedzimy w październiku.

Moja sierpniowa Francja to bardzo gorzki obrazek. Obrazek z książki "Tort weselny" Blandine Le Callet. Powieść przeszła bez większego echa, ale mnie zachęciło do niej kilka blogowych recenzji, a zwłaszcza recenzja Młodej pisarki.

W niewielkim, ale ślicznie położonym kościele odbywa się ślub Bernegere i Vincenta. Przyjęcie weselne ma miejsce niedaleko, koło starego młyna. Przebieg uroczystości poznajemy z kilku punktów widzenia, przedstawiany przez dziewięć różnych osób - pannę młodą, pana młodego, księdza udzielającego im sakramentu, ale również kilku bliskich i krewnych gości weselnych.

Hmm, a jakie wrażenie można odnieść? Czy jest to rzeczywiście piękna, zaplanowana przez Berengere w najmniejszym szczególe ceremonia? Czy może jest coś lub ktoś, kto zakłóca "perfekcję"? Czy sakrament, który zawierają w kościele ma dla pary młodej jakiekolwiek głębsze znaczenie, czy jest tylko elementem koniecznym, żeby wyszło tak, jak "wypada"?

Przy okazji poznajemy też sekrety i tajemnice kilku osób, ich głęboko skrywane pragnienia, żale, zawody. Czy uda się "zetrzeć' z twarzy większości gości fałszywe uśmiechy?Czy nadmuchana do niebotycznych rozmiarów wydmuszka cudownego zdarzenia pęknie? Jakimi ludźmi są tak naprawdę - rodzina Berengere ('aspirująca") i rodzina Vincenta (bardzo bogata i "stara")? A gdy już pomyślimy, że wiemy wszystko o relacji Młodej Pary, w ostatnim rozdziale następuje mała wolta, która pozwala mieć nadzieję ...

To także nasz, polski krajobraz mógłby być. Ten cały galimatias związany z przygotowaniami do ślubu i wesela, który zaczyna się nakręcać coraz szybciej, na dwa lata, rok przed. Osobiście nie mam nic przeciwko temu, uważam, że to całkiem normalne, że pragnie się, żeby ten, jeden z ważniejszych, dzień w życiu był idealny. Ważne tylko, żeby pod tymi wszystkimi kokardkami, tiulami, balonami nie zagubić istoty - tego, że dwoje ludzie będzie sobie przysięgać miłość i wierność.

Autorka zrobiła świetną rzecz - bardzo w sumie oszczędnymi środkami obnażyła konsumpcjonizm dzisiejszych czasów, to, że ważniejsze jest często 'mieć' niż 'być', nawet w tak poważnym wydarzeniu, jakim jest czyjś ślub. Polecam!


niedziela, 30 września 2012, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/04 09:54:18
To równie dobrze mógłby też być "tort komunijny" - coś o tym wiem, bo już ze cztery razy byłam zmuszana (bezskutecznie:)) do tłumaczenia się, czemu jeszcze nie zarezerwowałam sali na imprezę (wariant, że można nie chcieć rezerwować żadnej sali nie przychodzi nikomu do głowy). Bo to i są właśnie "imprezy", i w tym tkwi problem.
Szkoda, że to nie tylko taki polski folklor, ale że ma to charakter aż tak powszechny i paneuropejski:(
-
2012/10/04 20:45:24
Momarto - nawet mamy takie dwa polskie filmy - "Wesele" Smarzowskiego i "Futro" - ten drugi o przyjęciu komunijnym właśnie, zresztą akurat wczoraj był w tv. Baardzo gorzkie to obrazki.
P.S. masz w tym roku małego 'komunistę'? :)
-
2012/10/05 11:39:49
"Wesele" widziałam, choć z Twojego opisu książki zrozumiałam, że we Francji - mimo wszystko - było jakoś spokojniej, bo w filmie to poszli na całego!
"Futra" niestety nie widziałam, a że TV zasadniczo nie używam, to i teraz nie nadrobiłam.
"Komunistę" mam, i owszem. Nie wiem czy przetrwam do maja! Nie wiem też, kto w tym wszystkim jest najgłupszy - kandydaci do laurów pchają się drzwiami i oknami. I tylko dzieci szkoda...
-
2012/10/08 21:45:50
No, to dobrze zrozumiałaś :) we Francji było trochę spokojniej i kulturalniej, ale tak naprawdę tylko trochę ;)

Łączę się z Tobą - mój też ma komunię w maju :)))
Spis moli