czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Ronja, córka zbójnika - Astrid Lindgren


W październikowej Trójce e-pik Sardegna zaproponowała powrót do lat beztroski i zabawy kategorią - autor naszego dzieciństwa. Ja zdecydowałam się na Astrid Lindgren ("Dzieci z Bullerbyn" przeczytane niezmierzoną ilość razy) i na coś, czego jako dziecko nie czytałam.

Ronja to ukochane jedyne dziecko zbója Mattisa, jego oczko w głowie, urodzone w przerażającą burzową noc. Tej nocy w zamek Mattisa uderzył tak silny piorun, że domostwo rozpadło się na pół tworząc pośrodku Diabelską Czeluść. Życie zbójców i Ronji toczyło się utartym rytmem do czasu, gdy w drugiej części zamku zamieszkał wróg Mattisa zbój Borka ze swoim synem Birkiem. Niespodziewanie dla wszystkich nastolatki zaprzyjaźniają się ze sobą ponosząc dla tej przyjaźni różne ofiary aż do zerwania z rodziną. Jak skończy się ta historia? Czy zbójcy od lat żyjący w nienawiści będą w stanie pogodzić się ze sobą? Czy ojciec będzie potrafił przełknąć urażoną dumę i przyznać się przed dzieckiem do błędów?

Ta nieduża książeczka to wspaniała opowieść o przyjaźni, miłości, przemijaniu. Miłość to głównie rodzicielska - świetnie są tu ukazane dwie jej odmiany - ta mądra, dojrzała, gdy pozwala się dzieciom stopniowo opuścić gniazdo ufając im, i ta druga - gdy chce się, jak najdłużej mieć dziecko pod swoją kontrolą i najlepiej wciąż blisko siebie.

To również przepięknie opisany świat - las, do którego zaczyna chodzić Ronja sama - las fascynujący, ciekawy, ale również pełen niebezpiecznych, tajemniczych stworów takich, jak Szaruchy, Pupiszonki, Wietrzydła. I świetne sceny oswajania dzikich koni. I absolutnie zachwycający opis budzącego się na wiosnę życia.

Tak też nam się jakoś udało, że krótko po przeczytaniu, kupiłam zestaw sześciu płytek z ekranizacjami książek Astrid Lindgren. "Ronja ..." również się tam znalazła. I choć jest leciutko zmieniona, to jest naprawdę doskonałym uzupełnieniem lektury.
Polecam gorąco, myślę, że dorosłym na pewno, a dzieciom troszkę starszym - od 7-8 lat.

Recenzja ukazała się również na blogu wyzwania:
Klasyka Młodego Czytelnika
sobota, 17 listopada 2012, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/11/18 17:26:44
Uwielbiam Ronję!! A te ilustracje...! A znasz "Braci Lwie Serce"?Ta książka zawsze mnie poruszała...
-
2012/11/18 19:55:38
Jako dziecko zaczytywałam się ksiązkami Lindgren, ale teraz wracam tylko do "Dzieci z Bulerbyn".
-
2012/11/23 18:59:38
Dabarai - nie znam "Braci..." :(, ale teraz szybko mam zamiar to nadrobić!

Lena - "Dzieci..." to ja też czytałam niezliczoną ilość razy, ale innych jakoś nie, więc mam teraz trochę do nadrobienia. Zresztą takie "Muminki" na przykład tez na mnie wciąż czekają ;)
-
2012/11/24 23:28:50
Nie znasz "Braci.."! No to szybko to nadrób... :)
-
Gość: , *.96.232.115.tvksmp.pl
2015/12/31 08:23:35
Bracia to stasznie smutna książka nie chce do niej wracać
-
2015/12/31 11:05:53
Miły gościu :) - ja wciąż tej książki nie przeczytałam, jedynie fragmenty, które sprawiły, że łzy leciały mi ciurkiem po policzkach ... A w tym roku mój MC (młody czytelnik) ma to przeczytać w ramach lektur szkolnych ...
Spis moli