czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Staroświecka historia - Magda Szabo


Listopadowa edycja wyzwania "Book-trottera" wiodła na Węgry. No i miałam problem - żaden węgierski autor na moich półkach reprezentowany nie był. Na szczęście dzięki pomocy Zacofanego.w.lekturze mogłam jednak w podróż wyruszyć. A była to podróż nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie - cofnęłam się bowiem do Węgier (a właściwie do Austro-Węgier) na przełomie wieku dziewiętnastego i dwudziestego, do świata, którego już nie ma, do świata, który całkowicie zmieniła pierwsza wojna światowa.

Ale nie o tym głównie jest ta książka; wojna i wydarzenia światowe pojawiają się gdzieś w tle, o nich się w zasadzie nie mówi, niby czasami jakaś informacja się pojawi, coś się zmieni w najbliższym otoczeniu, jacyś znajomi zostają powołani do służby wojskowej, ale życie toczy się swoim utartym torem. Nie jest to jednak historia pospolitego życia, życia zwykłej rodziny. To biografia matki autorki - Lenke Jablonczay i próba analizy tego, co na nią wpłynęło, co ją ukształtowało.

To pasjonująca i niezwykle ciekawa historia kilku rodów, które zostały splecione poprzez swoje dzieci. Dzieci, które w czasach, gdy, wydaje się, dzieci głosu nie miały, potrafiły postawić na swoim, nie słuchając rad i zdania rodziców. I niestety różnie na tym wychodziły. Najsmutniejsza i najdramatyczniejsza jest opowieść o rodzicach Lenke - Kalmanie Juniorze (katoliku) i pięknej Emmie (kalwince). Właśnie  - oni popełnili mezalians nie tylko majątkowy, klasowy, ale także wiary, co miało również wpływ na chwiejny i zmienny światopogląd Lenke.

Magda Szabo jak prawdziwy śledczy ruszyła tropem swoich dziadków, których nie znała. Nie znała, bo jej matka nie chciała znać i widzieć swoich rodziców. Wyjaśnianie tych rodzinnych tajemnic bardzo szybko wciąga i nas, niczym rasowy kryminał. I pewnie u każdego czytającego pojawiła się myśl - kto wie, jakie historie kryją nasi przodkowie ...

To również powieść o bardzo silnych kobietach, które potrafiły przejąć w domach ster rządów w czasie, gdy kobiety nie miały jeszcze wielu praw. To powieść o wielkich emocjach i namiętnościach, które popychały bohaterów do różnych czynów. To powieść o klasach społecznych, które przestały istnieć - fantastyczne są opisy takich różnych zwyczajnych rzeczy - np. rozkładu pomieszczeń domu ze służbą, celebrowania posiłków, itp.

To wreszcie powieść o ogromnej miłości - miłości córki do matki (Magdy do Lenke), a dla mnie także o okrutnej miłości Marii Rickl (babki Lenke ze strony ojca), która odebrała Lenke jej matce.

Ale to, co najbardziej chyba zwróciło moją uwagę i nad czym najdłużej się zastanawiałam, to była propozycja złożona Lenke przez przełożoną w katolickiej szkole prowadzonej przez zakonnice. Propozycja, żeby dorosła, kończąca szkołę, niezwykle utalentowana w wielu dziedzinach (w tym muzycznie - koncertowała wielokrotnie grając na fortepianie) Lenke wstąpiła do zakonu, żeby wybrała zakon na swoją drogę życiową. Poparte to było tym, że tylko w zakonie nie zmarnuje talentów danych jej przez Boga, a będzie miała możliwości wielkie je rozwinąć. I najpierw pomyślałam, cóż za okrutna propozycja dla młodej, pełnej życia kobiety, a potem przyszła refleksja, że wtedy w tamtych czasach, to była prawda - małżeństwo oznaczało najczęściej kompletne 'uziemienie', koniec kariery, jaka by nie była i pełnienie już tylko obowiązków pani domu (nawet, jeśli miało się służbę od wszystkiego). I zastanawiałam się, czy szczęśliwsze byłoby życie Lenke, gdyby wybrała inną drogę, kto wie, czy nie byłoby to dla niej lepsze rozwiązanie, tym bardziej, że prawdziwej miłości damsko-męskiej raczej nie zaznała, a i sprawy, nazwijmy to płciowe, napawały ją zawsze obrzydzeniem i traktowała je jako zło konieczne (dlaczego? o tym przeczytacie w książce).

Bardzo gorąco polecam "Staroświecką historię", może i jest staroświecka, ale to była ogromna przyjemność znaleźć się na chwilę w innej rzeczywistości (trzeba tylko przebrnąć kilkadziesiąt początkowych stron, gdy autorka wymienia wszystkich bohaterów i miejsca akcji ...) - czytajcie, czytajcie, kto wie, co w niej odkryjecie?
sobota, 12 stycznia 2013, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: guciamal, *.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/01/13 09:38:13
Kolejna pozytywna recenzja książki pani Szabo. Mnie również bardzo się podobała i jedynie przebrnięcie przez przydługie opisy wstępu wymagały nieco więcej samozaprcia. Właściwie nie czytałam chyb a złej recenzji tej książki. Polecam też inne książki pani Szabo, bo zadna mnie nie zawiodła. Zmuszają do myślenia, a czyta się dobrze, choć czasami wielość bohaterów nieco myli czytelnika. Pozdrawiam
-
2013/01/13 12:43:12
To zdecydowanie powieść o kobietach, co portret, to znakomitszy. Ja też się jeszcze na Szabo nie zawiodłem, a mnóstwo jej książek jeszcze przede mną.
-
2013/01/13 12:52:30
Jesli chodz i oszabo to znam tylko "Tajemnicę Abigail", ale czytam tyle dobrych opinii na blogach o jej innych książkach, że penie niedługo sięgnę po nastepne.
-
2013/01/13 18:13:36
Zapisana już dawno, tylko zmobilizować się muszę. Przecież kocham, co stare:)
-
2013/01/13 21:58:43
Guciamal - widzę, że ten wstęp chyba wszystkim przysparza problemów ;) Warto się jednak chwilę przemęczyć! Dzięki za polecenie - po tej lekturze chętnie przeczytam inne jej książki, żeby sprawdzić, czy też mi się spodobają. Pozdrawiam :)

ZwL - to prawda, największe wrażenie robi chyba jednak Maria Rickl - spokojnie nadawałaby się na jakąś królową! ;) Cieszę się, ze przed nami jeszcze tyle dobrych lektur w takim razie :)
-
2013/01/13 22:01:50
Lenkaj - ja też Szabo do tej pory nie znałam, nawet o tej "Tajemnicy ..." to dopiero niedawno usłyszałam. wiem, że wyszło wznowienie, więc pewnie sobie kupię :) "Staorświecką ..." bardzo polecam :)

Książkowcu - oj, ciekawa bardzo jestem, jak Ty ją odbierzesz! Przesuń ją trochę w kolejce może ;)
-
2013/01/14 13:51:58
A moja faworytka to Emma Gancsary:).
A co do Lenke- zakonnice wyczuły chyba, że jest ona też trochę aseksualna, przynajmnie ja tak to pamiętam. W związzkach czuła się tak średnio.
A panowie tez nie byli źle sportretowani, tylko ustępowali paniom charakterem i malowniczością.
-
2013/01/14 20:01:03
Iza - Emma jest również moją faworytką, tzn. ulubioną postacią, bo jednak samą Lenke trudno było tak do końca polubić. Ale przyznasz, że Maria robi ogromne wrażenie - jak świetnie umiała sobie wszystkich podporządkować w czasach, gdy kobiety niewiele miały do gadania :)
Co do Lenke i tego, czy zakonnice to wyczuły - hmm, chyba nie, ale nie jestem pewna, czy Lenke im nie powiedziała o swojej specyficznej edukacji w tym temacie?
A mężczyźni, cóż, są tylko tłem ;)
Spis moli