czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Wątpliwości Salaiego - Rita Monaldi, Francesco Sorti


Kolejna stosikowa lektura, tym razem listopadowa, to książka, którą otrzymałam na gwiazdkę w 2009r.. Iście brawurowa powieść napisana w formie listów.

A kto pisze te listy? Salai, młodzieniec bystry, sprytny, choć prosty, przybrany syn i uczeń Leonardo da Vinci. Razem z nim przebywa w Rzymie, z dala od rodzinnej Florencji. Oficjalnie - by Leonardo mógł pracować nad jakimś dziełem. Nieoficjalnie - Leonardo ma przeprowadzić dyskretne śledztwo, kto rozpuszcza plotki na temat papieża Aleksandra Borgii. A co w tym wszystkim robi Salai? Pisze listy do Macchiavellego o wszystkim, co tylko przyjdzie mu do głowy, od informacji, gdzie i z kim spotyka się Leonardo, o czym rozmawiają, po wieści, z jaką kolejną piękną panną udało się Salaiemu spędzić przyjemne chwile - pozostawiając do decyzji księcia, czy to wszystko jest dla Florencji dobre czy złe.

Salai nie ma zbyt dobrego zdania o Leonardo, dlatego bezustannie musi nad nim czuwać, by ten nie zrobił jakiegoś głupstwa przez swoją nierozważność i gapiostwo. Dlatego też wszędzie z nim chodzi i próbuje pomóc w śledztwie. A ono prowadzi ich do najróżniejszych ludzi - Niemców i Alemanów, którzy powoli do głosu dopuszczają protestantyzm, różnego autoramentu Rzymian (od bogatych notabli po plebs), a nawet spotykają się z Erazmem Ciołkiem i ... Mikołajem Kopernikiem (oj, niezbyt nobliwie on tam wypada ;) ). Przeżywamy z bohaterami różne przygody, rozwiązujemy z nimi różne tajemnice, a także zaśmiewamy się wielokrotnie z różnych perypetii, w które co chwila się wplątują.

Muszę przyznać, że mnie akurat bardzo rozbawiła ta książka, potraktowałam ją z dużym przymrużeniem oka i była niezłą rozrywką. Uśmiech wzbudzał również specyficzny styl "pisarski" Salaiego, a zwłaszcza przekręcanie wyrazów i ich skreślanie i poprawianie. W tamtym momencie (bo wciąż jeszcze nadrabiam zaległości z ubiegłego roku!) bardzo potrzebowałam takiej lekkiej lektury. Choć z pewnością nie jest to humor dla wszystkich, zwłaszcza, jeśli jesteście czuli na ... sprośności ;)

Zainteresowała mnie bardzo ta próba odczarowania złego wizerunku papieża Borgii. Czy rzeczywiście znamy przekłamany obraz? Czy był on ofiarą knowań, które zostawiły ślad aż do dziś? Czy w tym przypadku możliwa jest alternatywna wersja? Ciekawe, jak to było tak naprawdę???

Autorzy na końcu wyjaśniają pewne wydarzenia i opisują, które z nich miały miejsce naprawdę, a które wymyślili. Podają też wiele informacji na temat całego "podłoża" książki - historii "Germanii" Tacyta, początków protestantyzmu, planowanych przez papieża reform.

No, tak sobie myślę, może nadszedł czas na przeczytanie innej ich serii rozpoczynającej się od "Imprimatur"? :)
czwartek, 24 stycznia 2013, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/01/25 09:40:08
Ostatnio wygrałam od Guciamal, także jeszcze ze 2 lata i tez pzeczytam:).
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2013/01/25 22:59:52
Mnie Wątpliwości Salaiego nie pod pasowały - może podeszłam do nich zbyt serio. Raziła mnie i osoba narratora (był on dla mnie niewiarygodny, jako szpieg) i poświęcenie tak dużo miejsca opisom popisów jurności młodzieńca, które nie tyle raziły sprośnością, co zwyczajnie nudziły mnie. Natomiast sam temat Rodrigo Borgii bardzo mnie interesuje. Na pewno był postacią złożoną i niejednoznaczną, miał wiele na sumieniu, ale też nie różnił się od innych przedstawicieli tego okresu. No i miał też niewątpliwe zasługi; był dobrym politykiem, dyplomatą, gospodarzem. Czytałam też Imprimatur, który podobał mi się zdecydowanie bardziej, choć czytałam kilka postów o treści odmiennej (że nudne, że niestrawne). Hmm... co kto lubi. Na pewno w stylu zupełnie odmienne od Wątpliwości Salaiego
-
2013/01/26 17:37:45
Iza - może tak być :)

Guciamal - czytałam Twoją recenzję, więc już wiedziałam, że Tobie się nie bardzo podobała. Ja ją potraktowałam z przymrużeniem oka, a i Salai był szpiegiem chyba tylko we własnej głowie, jak dla mnie, więc jego wiarygodność mi nie przeszkadzała :) Ale ja mam dużo mniejszą wiedzę na "włoskie tematy" niż Ty, więc może po prostu podobała mi się, jako laiczce ;), bo pewnie w innym przypadku mogłabym mieć jak Ty :)
-
Gość: guciamal, *.rev.pro-internet.pl
2013/01/26 22:12:27
E tam. Moja wiedza nie jest wcale taka duża. Może rzeczywiście podeszłam zbyt serio do tematu. :)
-
2013/01/27 14:10:34
Guciamal - będę Ci tu zaraz machać paluszkiem - nie trzeba być skromnym, gdy chwalą :) Ale wiem, wiem, to się łatwo mówi, trudniej wykonać. My w ogóle jakoś mało umiemy reagować na komplementy - mój "koronny" przykład to - "ładne masz buty", zamiast podziękować, ucieszyć się, uśmiechnąć, co odpowiada z 90%? - "stare, z zeszłego sezonu, już dawno temu je kupiłam" :)))))
Spis moli