czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Lato nagich dziewcząt - Stanisława Fleszarowa-Muskat



Ekscytujący tytuł, prawda? Pamiętam go jeszcze z dziewczęcych lat, gdy w czasie wakacji przedlicealnych czytały to moje starsze (dla mnie wtedy prawie dorosłe) koleżanki, a mnie nie chciały pożyczyć ;) Przez lata zapomniałam o niej, ale niedawno zaczęto wydawać całą serię książek tej zapomnianej nieco autorki i "Lato..." było pierwszym tytułem - kupiłam więc natychmiast. Troszkę poleżała na półce, ale na szczęście w styczniu ruszyło wyzwanie miejskie po Polsce u Viv, gdzie akurat przeczytać trzeba było książkę, której akcja toczy się w mieście nadmorskim, no i Sardegna w swojej Trójce e-pik też w jednej kategorii podała powieść z akcją w polskim mieście :)

Na początek muszę napisać, że to dla mnie prawdziwe odkrycie! Jak to jest świetnie napisane, dziś mało kto pisze o tak zwyczajnych pozornie historiach w taki sposób, "stara szkoła" chciałoby się napisać. Rzeczywiście 'mistrzyni powieści obyczajowych' - teraz kombinuję, jak tu zdobyć (lub chociaż przeczytać) całą serię i kilka innych spoza niej. Co jest na pewno dodatkowym atutem wielkim dla mnie, to, że Stanisława Fleszarowa-Muskat pisze o czasach dla nas trochę już odległych nieznanych czasem zupełnie. Możemy dowiedzieć się, jak wyglądało życie zwykłych ludzi w powojennej Polsce.

"Lato nagich dziewcząt" to opowieść o Grzegorzu, sławnym rzeźbiarzu, który przybywa do Sopotu w poszukiwaniu inspiracji do nowego dzieła. Dzieła, które ma wziąć udział w konkursie, dzieła - apoteozy młodości. Poszukując modeli wybiera czwórkę młodych ludzi (sam Grzegorz ma ok. czterdziestu lat): śliczną Be z bogatego domu, początkującego aktora Kamyka, miłego studenta Marka i jego koleżankę Ulę. Pozowanie okaże się niezbyt łatwą pracą, dodatkowo skomplikowaną przez miłosne gierki. Czy Grzegorzowi uda się z sukcesem zakończyć pracę? Jak potoczą się losy młodych ludzi? I jak poradzi sobie Grzegorz z miłością, tą prawdziwą, która nadeszła, gdy się tego zupełnie nie spodziewał?

Znakomicie nakreślone postaci - rzeźbiarz, który w czasie wojny był w obozie jenieckim (akcja toczy się w latach 50-tych), teraz jest artystą korzystającym w pełni z przywilejów i podziwu kobiet; Be - na pozór pewna siebie, rozdająca karty, a przecież skrywająca w sobie tęsknotę za miłością, za ojcem, za byciem kochaną; Marek - nieśmiały, niepewny, beznadziejnie zakochany w Uli , poszukujący męskiego autorytetu; Ula - dziewczyna tajemnicza, skryta, wychowana przez samotną matkę, za wszelką cenę chcąca się wyrwać z domu. Intrygujące i dobrze zarysowani są również bohaterowie drugiego planu - małżeństwo znajomych Grzegorza z Warszawy, matka Uli Anna - specjalistka od kauczuku (!) pracująca w gdyńskim porcie, M-lle Eugenie - starsza pani, która mieszka razem z Ulą i jej matką (nie razem, nie, raczej z dokwaterowania) czy trębacz Tony Breack. Ale i tak tym, który jest najlepiej opisany, z mistrzowską wprost znajomością psychiki i zachowań, który kradnie serce ;) jest ... Gwóźdź - pies Grzegorza. Tak, można powiedzieć, że to równoprawny bohater, a w pewnym momencie odgrywa nawet pierwszoplanową rolę.

Co jeszcze? Pięknie przedstawione Trójmiasto, szczególnie Sopot. Można praktycznie poczuć się, jakby się tam było. Jakby samemu przechadzało się po Monciaku, tańczyło na dansingu w Grand Hotelu czy jadło lody u Włocha. Klimat tamtych lat oddany wspaniale. Ale, co sobie zaznaczyłam, bo mnie trochę rozbawiło, sporo elementów, które się nic a nic nie zmieniły przez lata. Np. narzekanie na ocieplenie klimatu (wtedy!!!) czy zmiana nazwiska na bardziej 'obcobrzmiące', żeby się lepiej sprzedać na scenie: "A wiesz, po co mu to "a" i "c" w nazwisku? (...) To dla kochanych rodaków ten pic i fotomontaż. Oni cenią tylko to, co zagraniczne."*

Starszym osobom pewnie nie muszę polecać tej autorki, ale młodzież młodszą i troszkę starszą zachęcam gorąco - to idealne książki do odkrywania nie tak dawnej historii, do podejrzenia, jak wyglądało życie w Polsce "trochę przed nami" :)



*"Lato nagich dziewcząt" Stanisława Fleszarowa-Muskat, wyd. Edipresse Polska SA, str. 147
sobota, 02 marca 2013, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/03/02 16:43:01
Twoja recenzja brzmi bardzo zachęcająco. Powieść wydaje się idealną lekturą wypoczynkową ;-). Jeśli będę miała okazję to przeczytam, nigdy dotąd nie sięgałam po książki tej autorki.
-
2013/03/02 17:45:02
Eireann - ja tylko gdzieś tam o niej słyszałam, już bardzo dawno zresztą. Nawet chyba gdzieś w rodzinnym domu jakaś jedna czy dwie jej książki były, choć nigdy mnie jakoś do nich nie ciągnęło. Teraz mam wielką ochotę, bo to nie są takie zwykłe 'odmóżdżające" czytadła, tylko bardzo dobrze 'ustawione' w miejscu i czasie powieści obyczajowe. Po przeczytaniu kilku recenzji poszukuję teraz jej dwóch trylogii wojenno-powojennych.
-
2013/03/03 08:34:21
Nie pamiętam już, co z tytułów Fleszarowej-Muskat czytałam. Swego czasu była to bardzo popularna autorka i może to dobrze, że wznawiane są jej powieści. To wydanie , które prezentujesz widziałam niedawno w jakimś stoisku z prasą za niewielkie pieniądze. Nie kupiłam, powstrzymuję się od niekontrolowanych zakupów, bo kłopot mam z ich przechowywaniem, a i z czytaniem nie nadążam. Przeczytam jednak książkę, jeżeli będzie w bibliotece. Pozdrawiam
-
2013/03/03 16:16:02
Monotemo - ten pierwszy tom kosztował jakieś 4-5 zł, o ile dobrze pamiętam. Kolejne były jednak droższe, choć też widziałam ostatnio, że już można je właśnie w różnych "koszykach" tanio znaleźć. Jak trafię, to pewnie skorzystam. Ciekawa jestem Twoich wrażeń, mam nadzieję, ba! jestem prawie pewna, że biblioteka w powieści Fleszarowej-Muskat zaopatrzona będzie :)
Spis moli