czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
"Miłość na marginesie" i "Cukiereczki" - jakże odmienne kultury Wschodu
Dwie książki, obie wydane w serii z miotłą, obie napisane przez kobiety, obie z Dalekiego Wschodu. A jednak tak diametralnie różne, choć niby o tym samym - o potrzebie miłości - uświadomionej lub nie.



"Miłość na marginesie" to moja stosikowa lektura z ... marca. Yoko Ogawa niezwykle subtelnie i delikatnie snuje swoją opowieść. Opowieść o młodej rozwódce, której zachorowały uszy. Wiem, brzmi dziwnie, ale to nie była głuchota, ona raczej słyszała gdzieś w tle cały czas jeden dźwięk. Jej życie staje się trochę monotonne, smutne; nasza bohaterka nie ma bowiem żadnej rodziny poza mężem, który odszedł, jedyną osobą, która ją odwiedza jest jego bratanek czy siostrzeniec Hiro. Ale dziewczyna poznaje kogoś w Klinice Otolaryngologicznej - stenografa Y. Staje się on dla niej kimś w rodzaju terapeuty - zapisuje jej historię po to, by mogła poradzić sobie z traumą. Rodzi się między nimi uczucie, ale czy ma szansę? Kim tak naprawdę jest Y? Jak skomplikowany jest umysł, że potrafi zaplątać nas we własnej pamięci? Polecam tę książkę, pisaną niuansami, smutnymi historiami, z wyczuciem.




Druga powieść, po którą sięgnęłam w ramach podróży do Chin z Book-trotterem, jest napisana zupełnie inaczej. "Grubo ciosana", wulgarna, urywana - taka niby nowatorska i współczesna. Bohaterów już znałam (tak się złożyło, że wcześniej czytałam drugą część - "Panda Sex") i mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać. Ogólnie - brak pieniędzy, marzenia o sławie i karierze muzycznej, alkohol, używki, narkotyki twarde, seks w różnych konfiguracjach, problemy z policją, problemy z władzą, problemy z chorobami, np. AIDS. Brzmi jakby to było o marginesie społecznym - ale to dotyczy młodych, z dobrych domów i ten brak pieniędzy odnosi się tylko do niektórych, bo reszta to po prostu 'złote dzieci', które, nie wiedząc jak żyć, marnują je. Nie podobała mi się ta książka, 'wymęczyłam' się czytając ją.

Zestawienie tych dwóch powieści pokazuje, jak nierówna jest seria z miotłą, o czym już nieraz pisałam. Tym razem jednak możemy zobaczyć, jak różnymi wrażliwościami cechują się autorki wywodzące się z tego samego kontynentu, z krajów, wydawałoby się, nieodległych od siebie, jak widać - mentalnie bardzo dalekich.
niedziela, 22 września 2013, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/09/22 09:22:04
Zgadzam się z Tobą, że seria z miotłą jest bardzo nierówna. Powieści Ogawy, Axelsson i kilku innych autorek to literatura na wysokim poziomie, książki Mian Mian są bardzo słabe. Czytałam, a raczej przemęczyłam "Pandę sex" i postanowiłam, że będę się wystrzegała tej autorki. "Miłości na marginesie" jeszcze nie czytałam. Bardzo ciepło wspominam "Muzeum ciszy".
-
2013/09/22 20:32:20
Czyżby wena?
-
2013/09/22 20:54:40
Koczowniczko - cieszę się, że podzielasz moje zdanie w kwestii tej serii i w kwestii Mian Mian ;) "Cukiereczki" śmiało możesz sobie odpuścić. A ja chętnie upoluję ;) "Muzeum ciszy", bo "Miłość na marginesie" bardzo mi się podobała.

Izabella - tak jakby ;), zobaczymy, na jak długo jej wystarczy ;)
-
2013/11/01 21:02:17
Seria z miotłą mocno wpadła w mój gust. Co prawda w ramach tego wydania przeczytałam dopiero kilka książek, ale już wiem, że sięgnę po następne. "Cukiereczki" może nie w pierwszej kolejności. Za to po tą drugą, subtelniejszą, zdecydowanie prędzej. Jeśli chodzi o wulgarny język, to wolę go w wykonaniu autorów thrillerów. Wydaje się wtedy nieodzowny.
-
2013/11/03 12:44:42
DżoanqKa - "Miłość na marginesie" polecam, tej drugiej raczej nie. A z wulgaryzmami jest tak, że czasami, zwłaszcza w kryminałach, thrillerach są potrzebne; ale nadmierna wulgarność w książkach obyczajowych mnie już nie odpowiada.
-
2013/11/19 15:54:54
Dzięki za info, do tej pory ta seria była dla mnie nieznana, czy fakt umieszczania tam azjatyckich pisarek. A i wydawnictwo raczej nie było na moim celowniku. To chyba jedyne plusy tej krótkiej notki.

Nie rozumiem zdziwienia, że dwa kraje "blisko" siebie leżące mają całkiem odmienną kulturę. Czy dziwią cię różnice w Europie (patrz choćby Polska a Czechy już nie mówiąc o innych krajach)? Czemu dziwisz się, że jest różnica między państwami, których stolice są oddalone od siebie o ok. 2.000 km (dla porównania Warszawa - Ateny to jakieś 1700 km) w tym jedno z tych państw jest wyspiarskie? "Odkryłaś Amerykę", brawo! Chcesz medal z kartofla? Na przyszłość sugeruję jednak "odmienne spojrzenie" ze zdziwieniem odkrywać w autorach/autorkach z tego samego kraju i piszących w podobnym czasie. ;)
Spis moli