czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Dom Augusty - Majgull Axelsson


Oto książka, wylosowana mi w stosikowym grudniowym, z którą spędziłam sylwestrową noc i pierwszy dzień Nowego Roku. Książka spora objętościowo - więc to w sumie niezły wyczyn ;) A jeśli, tak, jak mówią - jaki 1 stycznia, taki cały rok - gdyby ta książka miała być wróżbą moich tegorocznych lektur - to czeka mnie fantastyczny czytelniczo rok!

"Dom Augusty" to saga rodzinna. Saga - to przecież specjalność Skandynawów. Ale jest ona również sagą specyficzną - nie jest miłą rodzinną historią, którą przyjemnie opowiadać sobie przy różnych okazjach. Nie, to raczej dramatyczne, powtarzające się błędy, z których nikt nie wyciąga wniosków - i to też jest specjalność, nie wiem, czy wszystkich Skandynawów, ale Szwedów z pewnością. Z Majgull Axelsson spotkałam się bowiem pierwszy raz, ale jej powieść jest bardzo podobna do powieści Marianne Fredriksson - "Anna, Hanna i Johanna" oraz "Elisabet i Katarina".

Bohaterkami są kobiety, śledzimy drzewo genealogiczne po kądzieli, nie po mieczu. Mężczyźni oczywiście są również obecni, ale jakby na drugim planie jednak. Nawet, jeśli oni są przyczyną nieszczęść spotykających kobiety, to niesprawiedliwe 'rozgrywki' toczą się między matkami, córkami, wnuczkami. Strasznie to smutne i przygnębiające, gdy obserwujemy, że córki i wnuczki popełniają dokładnie takie same błędy swoich matek i babek; że matki nie potrafią od początku postępować tak, żeby córki tych błędów nie popełniły; że córki buntując się przeciwko matkom nie widzą, że zachowują się tak samo. Czy to los tak zdecydował? Czy można było przerwać nić przeznaczenia?

Augusta - pierwsza z rodu, która wzięła się nie wiadomo skąd, przybyła do swojego domu wtedy, gdy odeszły wszystkie baśnie, chciała dać swej córeczce to, co najlepsze, spotkała dobrego mężczyznę, ale niestety zazdrość niszczyła relacje w tej rodzinie i doprowadziła do tragedii. Olga - jej córka, piękna dziewczyna, która korzystała ze swej urody aż doszło do nieszczęścia. Marianna i Alicja - wnuczki Augusty od jej synów-bliźniaków, dwie niby podobne, a od dzieciństwa tak różne osoby; to Alicja też powtórzyła błąd babki i ciotki, i jak się okazało - pozornie szczęśliwe życie z mężem i synem było iluzją. Karina - prawnuczka Augusty, wnuczka Olgi, córka Siri - kolejna ofiara błędu młodości, kobieta kompletnie nieprzystosowana do życia. I na koniec jej córka - Andżelika - najsmutniejsza ofiara 'rodzinnej klątwy', choć sama nie zrobiła niczego złego, wiele złego spotkało ją - przede wszystkim ogromny brak miłości i akceptacji, co przy jej wielkiej wrażliwości było czymś naprawdę strasznym - ona była jak takie płoche zwierzątko złaknione ciepła, ale uciekające, gdy tylko ktoś się do niego zbliży.

Historie tych wszystkich kobiet poznajemy stopniowo, powoli i niechronologicznie. Wyłaniają się obrazy, urywki zdarzeń jak elementy układanki, którą trzeba ułożyć. Lekturze towarzyszą dojmujący żal i współczucia, a czasami chęć potrząśnięcia niektórymi bohaterami. Trudne pytania pozostają w głowie - jak trudne są relacje matka-córka i dlaczego nieraz to najbliższe osoby są tymi, które najbardziej krzywdzą.

Bardzo polecam! Tym razem seria z miotłą mnie nie zawiodła!
sobota, 25 stycznia 2014, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: ksiazkowiec, 176.107.37.*
2014/01/25 17:46:17
Głośno było o tej książce i w samych superlatywach, a jednak ... nie skusiłam się. Chyba przeraźliwie smutna. Nie chcę "smutku przydawać do smutku". Może to brzmi dziwnie w odniesieniu do moich lektur, ale fikcja to jedno, a świat realny to całkiem inna rzecz.
-
2014/01/25 17:59:37
Książkowcu - smutna, to prawda, ale myślę, że w niektórych przypadkach może być terapeutyczna. Prowokuje do zastanowienia nad swoimi relacjami z bliskimi. Nie odebrałam jej tak mocno, jak moje znajome, które ją czytały, ale ja znałam już Fredriksson i byłam jakby 'przygotowana'.
-
2014/01/25 21:16:31
Czaję się na Majgull już od jakiegoś czasu, jesteś w stanie polecić od której książki najlepiej zacząć? :)
-
2014/01/25 21:44:04
Pamiętam, jak ją czytałam - brnęłam jak przez gęste zarośla, i nie mogłam się oderwać. Znakomita proza, budzi wiele refleksji. Uczucie smutku rzeczywiście dojmujące.
-
2014/01/25 22:36:26
Zajeckicajec - proponuję od tej :)

Eireann - o tak, nie czyta się łatwo i lekko, ale nie można się oderwać.
Spis moli