czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Ostatnia wola - Joanna Szwechłowicz


Wyobraźcie sobie, że dostajecie list od Waszej prawie stuletniej ciotki. Ciotki, która mieszka sama w ogromnym pałacu i zaprasza Was i kilka innych wybranych osób z rodziny na parę ostatnich dni roku 1938. Zamierza bowiem w sylwestrowe popołudnie odczytać swój testament, a potem ... umrzeć w wybrany przez siebie sposób. Co robicie?

Oczywiste, że jedziecie. Jako i kilkoro krewnych Wirydianny Korzyckiej. Tej bogatej milionerce się nie odmawia. A nuż, po tej wizycie czyjeś życie ulegnie wielkiej odmianie? Niestety, już po drodze jedno z nich umiera w pociągu. Po krótkich formalnościach z policją udają się jednak do posiadłości, ciekawi, co też knuje ciotka. Po kolacji, która dla ciotki stanowi okazję do wyzłośliwiania się na temat wszystkich obecnych, idą spać. Nad ranem okazują się dwie rzeczy - po pierwsze ciotka i jeszcze jedna osoba ... nie żyją, zostały zamordowane, po drugie zaczęła się śnieżyca, a to oznacza, że morderca jest nadal w pałacu (a może to któreś z nich?!), a oni nie mogą teraz wyjechać.

Cóż pozostaje do zrobienia? Przeprowadzić śledztwo. Znany schemat? Pewnie, że znany. Kilka najlepszych książek chociażby Agathy Christie właśnie na nim się opiera. Ale to w niczym nie przeszkadza, żeby delektować się lekturą. Joanna Szwechłowicz świetnie bowiem bawi się konwencją, stereotypami, dodając szczyptę humoru.

Korowód postaci stworzonych przez nią jest bardzo dobrze dobrany. Reprezentują oni różne stany, różny wiek, różne płcie. Każdy ma inną motywację, każdy inaczej się zachowuje. Jest młoda uboga sekretarka z ciotką, jest adept prawa, ekscentryczna pisarka z niemniej ekscentryczną trzynastoletnią, bardzo rezoultną córką (chwilami mądrzejszą od niektórych dorosłych), jest małżeństwo nieco tajemnicze i dziwnie nie pasujące do siebie, jest wreszcie ojciec Aleksander, zakonnik, który podejmuje się dowodzenia śledztwem. Ja najbardziej polubiłam Basię (dziewczynkę) oraz właśnie ojca Aleksandra, który jest lekko nieporadny, jakby zagubiony, ale potrafi analizować informacje, potrafi je też 'wyciągnąć', a do tego podobało mi się, że jako chyba jedyny podchodził do Basi z szacunkiem i nie traktował jej z góry.

Powieść nawet przez moment nie jest nudna. Stopniowo sami stajemy się detektywami-amatorami. Mamy swoje typy, swoich podejrzanych, choć muszę przyznać, że autorka tropy podrzuca bardzo umiejętnie. Gdy już, już wydaje nam się, że wiemy, kto jest mordercą, za chwilę pojawia się nowy szczegół rzucający 'światło' podejrzenia na zupełnie kogoś innego.

Wspomnę jeszcze, że delikatnie co prawda, ale klimat grozy potęguje oczywiście osadzenie w czasie - koniec 1938 roku. Ale także miejsce dobrane jest specjalne - Wielkopolska, tuż przy granicy z Rzeszą. Stąd wątek dwóch osób z gromady okazuje się mieć drugie dno.

Świetna rozrywka, zwłaszcza dla fanów kryminału retro i fanów takiego klasycznego rozgrywania intrygi kryminalnej. Polecam bardzo! A sama biegnę szukać poprzedniej książki autorki "Tajemnica szkoły dla panien" - że też ją przegapiłam wcześniej! :)
piątek, 17 lipca 2015, maniaczytania
Tagi: kryminał

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/07/17 07:56:18
no to ja się na to "czaję". Mnie się poprzednia książka tej autorki podobała tak średnio, ale mam nadzieję, że ta jest lepsza :) Poczekam na jakąś promocję ebookową, tak, jak to miało miejsce z poprzednią książką.
-
2015/07/17 08:49:07
Mi książka bardzo przypadła do gustu:) polecam niezdecydowanym:)
-
2015/07/17 18:21:53
Zamówiłem w bibliotece. Po tak zachęcającej recenzji muszę koniecznie przeczytać ten kryminał.
-
2015/07/18 13:21:39
Chiaro - to jest kryminał typowy, jeśli lubisz takie w stylu A. Christie to chyba będzie Ci się podobać ;)

Lirith - :) cieszę się, że też polecasz :)

Tommyknocker - ciekawe, czy Ci się spodoba ;)
Spis moli