czyli mania czytania i inne takie
Blog > Komentarze do wpisu
Charlie, Ania i babcia, czyli ... hurtownia książek dla dzieci
Jako że pierwszą przeczytaną przeze mnie w tym roku książką była książka dla dzieci, pierwszy wpis od bardzo dawna poświęcę kilku takim pozycjom - może wybierzecie którąś z nich na prezent dla znajomego dziecka? W końcu niedługo Dzień Dziecka :)

 

Na początek Roald Dahl i Charlie Bucket, którego znają chyba wszyscy. A przynajmniej pierwszą część jego przygód, która jest również lekturą szkolną (a do tego została sfilmowana, nowsza wersja z J. Deppem jest świetna!). Młodziutki Charlie wygrywa jeden z pięciu złotych biletów, które uprawniają do wizyty w fabryce czekolady pana Willy'ego Wonki. Potem jest oczywiście opisana cała ta wizyta, ale tu już oszczędzę Wam szczegółów, bo lepiej o nich poczytać. Myślę jednak, że niewiele osób wie, co się działo dalej, już po tym, gdy to Charlie został jedynym wybrańcem. O tym w drugiej części, w czasie której rodzina Charliego i pan Wonka podróżuje szaloną szklaną windą po ... kosmosie ;)
Cóż mogę więcej napisać - wyobraźnia Dahla jest niesamowita, jego poczucie humoru dość specyficzne, podejście do wielu rzeczy również dość pokrętne, aczkolwiek bardzo często się z nim zgadzam :) Do tego to, co mnie bardzo urzeka w jego książkach, to łamanie norm językowych, zabawa językiem, gry słów (wielkie uznanie dla tłumacza - pani Magdaleny Heydel). I tylko żal, że już się nie dowiemy, jak Charlie zarządzał fabryką i jak się skończyło spotkanie w Białym Domu. 



Książka - powrót do jednej z ukochanych lektur z dzieciństwa. Od pierwszej klasy, gdy mama zapisała mnie do biblioteki publicznej (dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego), ta książka na zmianę z "Jednorożcem" była w stałym zestawie wypożyczanych - tzn. wypożyczałam po 4-5 książek i zawsze w tym zestawie była któraś z tych dwóch na zmianę :)

Bardzo fajnie było do niej wrócić i odkryć, że miała na mnie duży wpływ, co widzę teraz. A w czym? W podejściu do dzieci - to jest naprawdę niesamowite i fantastyczne uczucie dokonywać takich odkryć (niedawno miałam tak też z Anią z Zielonego Wzgórza).

To historia małego chłopca, który tęskni za tym, żeby mieć babcię i ją ... wymyśla oraz historia pewnej babci, której bardzo przyda się towarzystwo i pomocna dłoń :)


   


A skoro wyżej wspomniałam o Ani, to na koniec trzy pierwsze części, które przeczytałam w ramach powtórki (kolejne niedługo). Ponieważ prawie wszyscy znają fabułę, to tylko króciutko - pierwszy tom to historia młodziutkiej sieroty, która przypadkiem, przez pomyłkę trafia na Zielone Wzgórze do domu starszego rodzeństwa Mateusza i Maryli. W drugiej części Ania próbuje swoich sił jako nauczycielka w szkole w Avonlea, mierząc się dodatkowo z wyzwaniem wychowania dwójki bliźniaków Toli oraz Tadzia (który jest moją ulubioną postacią w tej opowieści), a w trzecim studiuje na wymarzonym uniwersytecie, gdzie przeżywa przede wszystkim różne zawirowania  miłosne :)

To mój sentymentalny powrót po latach bardzo wielu. Dostrzegłam w pierwszej części wiele prostych i mądrych rzeczy, które chyba mnie jakoś ukształtowały, choć nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę, zwłaszcza jako rodzica. Natomiast doceniam teraz ogromnie jak wspaniale udało się Lucy Maud Montgomery w "Ani na uniwersytecie" pokazać dziewczęta na progu dorosłości, już nie dzieci, a przecież jeszcze nie do końca dojrzałe kobiety ...

Wszystkie trzy i kolejne części oraz pozostałe wyżej wymienione polecam z czystym sumieniem!
sobota, 21 kwietnia 2018, maniaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/04/21 21:28:49
Jestem facetem, ale Anią się zaczytywałem ! Pozdrawiam !
-
2018/04/21 23:58:06
Dorzuciłam linki do stosikowego 2016 :) Ja też planuję powtórzenie Ani niebawem.
-
2018/04/22 11:55:39
Jardian - wspaniale! Mało znam takich facetów ;) Pozdrawiam :)

Abielo - dzięki! Jakoś zupełnie zapomniałam, że przecież wróciłam do nich w ramach losowania :) Ciekawa jestem Twoich wrażeń z powrotu :)
Spis moli