czyli mania czytania i inne takie
niedziela, 24 marca 2019
Przeprowadzka

Jak już pewnie wszyscy wiedzą - blox kończy działalność.

A ponieważ mimo wszystko szkoda mi tych ponad 10 lat - postanowiłam potraktować to jako impuls do zmiany.

Zapraszam więc do nowego miejsca:

https://maniaczytania.home.blog/

 

15:38, maniaczytania
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 stycznia 2019
2018 - krótkie podsumowanie
Zapraszam na podsumowanie w kilku punktach :)

1. 2018 - osobiście i blogowo - wydarzenia

Jak poprzedni, tak i ten rok nie był lepszy ani gorszy od poprzednich. Znowu sporo mojej uwagi zaprzątała przede wszystkim ... szkoła. Jak czytelnicy bloga wiedzą, MC jest pierwszym rocznikiem, który wrócił do 7 klasy, a co za tym idzie, teraz chodzi do 8 i przed nim pierwszy duży i ważny egzamin, w przygotowaniach do którego staram się mu pomóc najlepiej, jak potrafię (ale bez przesady oczywiście ;) )

W 2017 roku zapisaliśmy się we dwójkę z MC do naszej lokalnej biblioteki. I to był strzał w dziesiątkę - po ponad roku mogę powiedzieć śmiało, że to była bardzo dobra decyzja :). A nasza biblioteka się rozwija, często dokupuje nowe pozycje, zarówno książkowe, jak i filmy, i seriale (niektóre zresztą dzięki naszym podpowiedziom, co jest bardzo miłe).

Spędziliśmy fajne wakacje w naszej ukochanej Chorwacji, na szczęście bez stresów "motoryzacyjnych" :)

Tym razem Targi Książki odpuściliśmy, za to byliśmy na dwóch fantastycznych koncertach - zespołu IRA (na naszym lokalnym 'podwórku') oraz na koncercie G3 - to specjalny projekt koncertowy gitarzysty Joe Satrianiego, który zaprasza w trasę dwóch innych gitarzystów. W ubiegłoroczną trasę z nim wyruszyli Uli Jon Roth - dawny gitarzysta Scorpionsów oraz nasz rodzinnie najulubieńszy ever - John Petrucci z Dream Theater - nie muszę chyba dodawać, że koncert był absolutnie fenomenalny? :) Pierwszy taki duży koncert MC! Zresztą dodam, że większość roku 'kulturalnego' kręciła się wokół muzyki :) Koncerty, płyty, odkrycia muzyczne (czy wiecie, że zaczęłam lubić i doceniać heavy metal?!)


2. 2018 - filmowo, serialowo

a. seriale
Obejrzałam 34 sezony, o 4 więcej niż rok wcześniej. Zmieniły się też trochę proporcje "krajowe" - najwięcej 12 było polskich seriali, 9 angielskich, 6 amerykańskich, 3 francuskie seriale kryminalne, 2 czeskie oraz po 1 niemieckim i hiszpańskim :) Przeważnie były to seriale kryminalne, jeden wojenny, kilka kostiumowych, kilka sci-fi, a także seriale komediowe oraz historyczne. Oglądane i w tv, i z dvd, i z internetowych zasobów vod. Najlepszy? Zdecydowanie jeden!

"Endeavour" - jeśli jeszcze nie oglądaliście, zobaczcie koniecznie! To serial kryminalny, z akcją osadzoną w latach 50-tych/60-tych w okolicach Oxfordu. Młody policjant, Endeavour Morse, wstępuje do policji, która nie cieszy się zbytnią estymą, i dzięki swoim zdolnościom logicznego myślenia, dobrej pamięci oraz umiejętności łączenia faktów, rozwiązuje wiele spraw kryminalnych. Każdy odcinek trwa tyle, co film (sezony są krótkie - 4-odcinkowe poza ostatnim, który ma 6 odcinków) i poświęcony jest jednej sprawie, choć czasem jeden z wątków przesuwa się i na kolejne odcinki. Przy okazji mamy pokazane tło społeczno-obyczajowe, w którym echa wojny są wciąż obecne. Rewelacyjny serial, niektóre odcinki to absolutne majstersztyki (jak ten o seryjnym zabójcy, który zabija według klucza "operowego"). Do tego dodam świetnych aktorów, wspaniałą muzykę (Endeavour jest miłośnikiem klasyki oraz jazzu) - czego chcieć więcej?

Dodatkowo chciałabym jeszcze wyróżnić i wspomnieć "Koronę królów". Serial, który na początku zalała fala hejtu, moim zdaniem, niezasłużonego. A on się ładnie rozkręcił i zrobił bardzo wciągający. Plusy ode mnie za mało "opatrzonych" aktorów - fajnie się ogląda coś, w czym nie występują "ciągle te same" twarze; za przybliżenie historii, dzięki czemu teraz wiem więcej, łatwiej mi 'złapać' wszystkie koligacje rodzinne i nie tylko; za fajnie napisane postaci, które się lubi lub nie, ale angażuje w ich losy. 

Ach, i jeszcze polski serial "Belfer", zwłaszcza pierwszy sezon - rewelacja, amerykański "Syn" na podstawie powieści Phillipa Meyera ze znakomitą kreacją Pierce'a Brosnana oraz czeski kryminał "W labiryncie" - chociaż odrobinę rozczarowujący w końcówce, to jednak i tak bardzo dobry, trzymający cały czas w napięciu.

b. filmowo
Filmów obejrzałam też więcej niż w poprzednim roku - 167, z czego 21 w kinie. Symbolem tego roku będzie dla mnie dwa razy obejrzana wspólnie z MC trylogia "Ojca chrzestnego" - sama oglądałam to po bardzo długiej przerwie, wreszcie w całości, trzecią część zresztą pierwszy raz.  Takiego naj, naj, najlepszego filmu to chyba nie umiem wybrać, bo wiele było naprawdę świetnych i wybitnych. Ale kilka wymienię - polski "Atak paniki" - świetnie poskładane historie; z tych poruszających, choć niekoniecznie na pierwszy rzut oka "Mów mi Vincent", "Projektantka", "Manchester by the Sea", "Interstellar"; ciekawy "Szpieg" na podstawie powieści Johna Le Carre; znakomite kino katastroficzne "Niemożliwe", a także filmy, które bawią się konwencją i kinem - "Baby Driver" za montaż i montaż dźwięku oraz "Spider-Man Uniwersum" za miłość do animacji na wielu poziomach :)


3. 2018 - książkowo

Poprzedni, 2017, był najsłabszym, od kiedy prowadzę bloga. W 2018 było lepiej, choć niedużo, bo przeczytałam 40 książek (o 5 więcej). Do tego wkrótce po początku roku zauważyłam, że nie mam ochoty czytać nowości ani jakichś bardziej poważnych książek - mój umysł zapragnął powrotu do dobrze znanych powieści (Saga o Ludziach Lodu) lub światów (Jeżycjada), ewentualnie utworów dla młodzieży. Było parę wyjątków, ale w sumie poddałam się temu - widocznie coś odreagowywałam, uciekając w bezpieczne schematy. To się chyba powoli kończy, bo nabieram zapału na zmierzenie się z nowym i przekraczaniem swoich uprzedzeń ;)

Wśród tych 40 , 12 to książki dla dzieci oraz młodzieży, oprócz tego lektury - dramaty - czytane wspólnie na głos! - muszę przyznać, że Balladyna w moim wykonaniu była wybitna ;). 
Ponownie zdecydowaną większość przeczytanych przeze mnie napisały kobiety - 28. Jeśli chodzi o 'własność', to 7 było własnych, 4 recenzyjne, cała reszta z biblioteki! Przeczytałam tylko 2 ebooki - a na czytniku czeka całe mnóstwo świetnych lektur!  Ostatnia statystyka przedstawia się mało zróżnicowanie: 13 książek polskich, 12 norweskich, 8 amerykańskich, 3 angielskie, 3 francuskie i 1 czeską.  

Słowem podsumowania - udany bardzo powrót do Jeżycjady (zostały mi już tylko dwie ...), kontynuacja powrotu do Sagi o Ludziach Lodu, kontynuacja poznawania Roalda Dahla (dwie przeczytane, w czytaniu już następna) i trochę innych, czasem zupełnie przypadkowo wybranych ;)

Najlepsze książki, bez miejsc tym razem, to - "Pan Tadeusz" - ach, jakie to było przyjemne wrócić do tej lektury i przeżyć ją ponownie z wielkim zachwytem nad miłością ojczyzny, nad tym, jak opisywane są polskie krajobrazy, nad tym, jak to jest cały czas aktualne, a w naszej mentalności niewiele się zmienia; "Raki pustelniki" - drugi tom Sagi rodu Neshov autorstwa Anne B. Ragde (pierwszy był moją książką roku 2017) - rany, jakie to jest dobre!; "Anioły i demony" Dana Browna - dopiero teraz rozpoczęłam swoją przygodę czytelniczą z Robertem Langdonem (filmy znam), ta najbardziej mi się podobała, zwłaszcza gdy w połowie mniej więcej okazało się, że różni się od filmu ;)

Ale książka roku też jest :) Wybrałam ją za trzy różne plany czasowe, z których żaden się nie wybijał na pierwszy plan (jak to często bywa w takich powieściach); za trzech fajnych męskich bohaterów - każdy na swój sposób 'męskości'; za bardzo zachęcające opisy Bułgarii - miejsc i jedzenia! (mam w planach wakacje któreś ;) ); za ciekawą i nieznaną historię bogomiłów i za silne kobiece bohaterki :)


A ta jedna książka roku 2018 to - "Kości proroka"
16:28, maniaczytania , Podsumowania
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 24 grudnia 2018
Dobrych świąt Bożego Narodzenia!
Wszystkim czytelnikom, wciąż tu zaglądającym,
chciałabym życzyć zdrowych, pogodnych świąt,
spędzonych w sposób, który najbardziej Wam odpowiada,
takich, żeby można je było długo wspominać,
po prostu
Pięknego Bożego Narodzenia!


11:52, maniaczytania
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 października 2018
Tajemniczy czarny kot. Legendy i przesądy - Nathalie Semenuik


Jak widać na załączonej ilustracji - nie mam czarnego kota, za to mam czarnego psa :) I to psy darzę większą miłością od wczesnego dzieciństwa. Do kotów mam podejście bardziej ostrożne, pełne rezerwy, aczkolwiek również podziwu i sympatii. Postanowiłam więc dać szansę, zwłaszcza temu czarnemu, którego często jednak omijam na drodze ;)

Ta nieduża książeczka to prawdziwe kompendium wiedzy 'tajemnej' o tych pięknych istotach. Na początku dostaniemy całkiem solidny rys historyczny. Od starożytnego Egiptu, gdzie koty były czczone jak bóstwa, poprzez średniowiecze, które na długi okres uczyniło zwierzęta (choć nie tylko je niestety) ofiarami prześladowań (o niektórych wydarzeniach nie miałam pojęcia) aż do stopniowego powrotu do uznania kotów za bardzo pożytecznych sprzymierzeńców człowieka.

Później poznamy kilka legend, a potem przesądy. Trzeba przyznać, że sporo ich narosło wokół wydawałoby się tak niewielkiego i niepozornego zwierzęcia - kto by pomyślał, że ma tak wielką moc? :) Interesujące jest również to, że przesądy te pogrupowane są krajami - nie tylko w Europie koty odcisnęły swój znak.

Dodatkiem ciekawym są z pewnością cytaty z wielu dzieł lub wypowiedzi sławnych ludzi, ode mnie wielki plus za Baudelaire'owskiego Kota z Kwiatów zła i Czarnego kota Rilkego. No i oczywiście dużo materiałów graficznych - reprodukcje obrazów, zdjęcia rzeźb, plakaty, kartki pocztowe i wiele innych, nie wykluczając również fotografii samych czarnych kotów.

Myślę sobie, że ta pięknie wydana książeczka może być wspaniałym prezentem dla miłośników kotów, ale także dla tych, których do kotów 'trzeba' przekonać ;)
14:04, maniaczytania
Link Komentarze (1) »
niedziela, 16 września 2018
Dom córek - Sarah-Kate Lynch i Paryż, mój słodki - Amy Thomas / Wakacyjne podróże 2 - Francja
Wakacyjne podróże nie muszą odbywać się tylko w czasie wakacji, prawda? ;) A jako że Francja została mistrzem świata w piłce nożnej (może Wy tutaj nie wiecie, ale ja jestem bardzo, ale to bardzo zaangażowanym kibicem piłkarskim ;) ), miejsce kolejnej podróży wydało mi się oczywiste :)

Tym razem zabiorę Was nawet w dwa miejsca - do Szampanii oraz do Paryża :)





Clementine całe życie spędziła z ojcem, który nigdy nie był dla niej miły. Dziewczyna poświęciła więc swoją uwagę uprawie winorośli oraz wytwarzaniu szampana Dom Peine rezygnując z własnego szczęścia i miłości (z czego jeszcze nie mogę napisać, żeby nie popsuć lektury) za towarzysza mając jedynie ... Świnka (tak, ta forma jest jak najbardziej prawidłowa). Gdy nagle ojciec umiera, wszystko wywraca się do góry nogami. Do podziału spadku stawia się Mathilde, przyrodnia siostra, Amerykanka z wygodnym podejściem do życia osoby dobrze sytuowanej, z którą Clementine nie widziała się od czasów dzieciństwa, a także, zupełnie niespodziewanie, jeszcze jedna siostra - Sophie, o której nikt do tej pory nie wiedział. O tym, co się wydarzy, jak siostry ułożą sobie życie i wzajemne stosunki, a także o całym procesie tworzenia szampana - od posadzenia winorośli do wystrzelenia korka ;) - przeczytajcie sami :)




Ta książka z kolei to nie powieść, a zapis pobytu autorki w mieście z jej marzeń. To dziennikarka-blogerka, rodowita Amerykanka z Nowego Jorku, pracująca w agencji reklamowej, która dostała propozycję pracy w Paryżu - dwa lata w Mieście Świateł - kto by nie skorzystał? Opisuje swoje przeżycia związane z pracą, nawiązywaniem przyjaźni, codziennym życiem w stolicy Francji. Nie było tak różowo, jak myślała, Francuzi niechętnie przyjmują obcokrajowców do swoich kręgów bliższych znajomości. Amy Thomas rekompensowała sobie towarzyskie braki zwiedzaniem Paryża śladami słodkości (w końcu miała na ich punkcie obsesję - prowadziła nawet bloga "Sweet Freak"). I dlatego tym, co tak naprawdę jest plusem tej książki, są opisy konkretnych punktów na kulinarnej mapie miasta - cukierni, piekarni, lodziarni, i tych wszystkich innych miejsc, w których można zjeść coś pysznego. Każdy rozdział to inny przysmak, a na końcu podane są dokładne adresy, gdzie można go znaleźć (są też adresy alternatywne - w Nowym Jorku). Brzmi jak świetny sposób na zwiedzanie, gdy znudzą nam się już te wszystkie zabytki ;)

12:09, maniaczytania , Książki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 113
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:
0. Email
0. Wyzwania prowadzone przeze mnie
1a. Przeczytane
1b. 2012
1c. 2011
1g. Książkowe - blogi
1h. Książkowe - różne
2a. Stosikowe losowanie u Anny
2b. Wyzwanie - Projekt Nobliści
2c. Rosja w literaturze
2d. Francuska Kawiarenka Literacka
2e. Wyzwanie - Od zmierzchu do świtu
2f. Wyzwanie - Nagrody literackie
2g. Wyzwanie - Bracie, siostro, rodzino
2h. Wyzwanie - Amerykańskie Południe w literaturze
2i. Wyzwanie - Kraje nordyckie
2j. Wyzwanie - Literatura na peryferiach
2k. Wyzwanie - Kolorowe czytanie
2l. Wyzwanie - Podróże w czasie
Czas wolny
Domowe inspiracje
Filmy
Przepisy różne, osobiście przeze mnie wypróbowane
Ulubione
Ze szczególną rekomendacją
Tagi
Spis moli