czyli mania czytania i inne takie
niedziela, 29 stycznia 2012
Florenckie lato - Judith Lennox


Ta, dość sporej objętości (prawie 600 stron!) książka, to naprawdę świetne czytadło. I choć na początku jakoś nie mogłam do końca jej "wyczuć" i szło mi dość powoli, to później akcja bardzo się rozkręca i drugą połowę wręcz się pochłania.

Akcja tej powieści toczy się w Anglii i we Włoszech, na przestrzeni wielu lat - od 1933r., jeszcze beztroskiego, do 1951r. Mamy tu dość ciekawie pokazaną drugą wojnę światową (dodatkowy plus u mnie), niby w tle, a jednak wywierającą wpływ na życie bohaterów.

Ale to nie wojna i czas wojenny determinują tak naprawdę losy ludzkie. W tej książce bohaterki są trzy, to Tessa, jej siostra Freddie i żona Tessy kochanka - Rebecca. To romans Tessy z Milem jest tym momentem, który będzie miał największą moc sprawczą kolejnych wydarzeń. Jak potoczą się ich dzieje? Czy Tessa będzie umiała żyć normalnie po tragedii, jaka ją spotka? Czy Rebecca przekona się, czy łatwo żyje się z poczuciem winy? Czy Freddie znajdzie w sobie siłę, by przestać się bać miłości, do której obaw nabrała obserwując siostrę? Tego musicie się dowiedzieć sami sięgając po powieść.

Powieść napisaną z rozmachem, łączącą wiele wątków. Jak już pisałam wyżej, to świetne czytadło, mnie kojarzyło się z powieściami Santy Montefiore czy mistrzyni gatunku Judith Krantz. Najbardziej zresztą jakoś kojarzyło mi się z powieścią tej ostatniej "Póki się znów nie spotkamy" - pewnie przez Freddie, angielskich żołnierzy i czasy wojenne. Najlepsze punkty to właśnie ta część książki - szczególnie wojenny bombardowany Londyn oraz walki we Włoszech i ukrywanie aliantów (tu miałam kolejne skojarzenie - z filmem "Blizny miłości"). Bardzo podobały mi się również opisy twórczej farmy oraz tego, jak Rebecca odkrywała swój dar.

Ta książka to również piękna opowieść o uczuciach, emocjach, nie tylko o miłości między kobietą a mężczyzną, ale również miłości macierzyńskiej, między rodzeństwem; o przyjaźni, o poczuciu winy, żalu, gniewie, rozpaczy, strachu.

Jeszcze jeden wielki plus to wykreowanie postaci silnych kobiet. Mężczyźni są, ale jakby na drugim planie, nieobecni, nawet Milo - kochanek Tessy. Za to kobiety są wspaniałe - walczące z uczuciami, konwenansami, rolami przyznanymi im w męskim świecie, czasami bohaterskie, czasami tchórzliwe, zawsze jednak bardzo prawdziwe.

Zastanawiałam się jeszcze nad tytułem. Wbrew niemu akcja w większości toczy się jednak w Anglii. Tytuł oryginalny to "Catching the Tide", czyli "Chwytając falę"(?) bliższy, bliższy. Ale, jeśli przyjąć, że główną bohaterką jest Freddie (to moja własna interpretacja;)), to rzeczywiście było jedno florenckie lato, które wywarło na jej życie ogromny wpływ i nie było to lato pierwsze wspomniane w książce. Wtedy ten tytuł pasuje bardzo dobrze!

Bardzo polecam, zwłaszcza teraz, na wciąż jeszcze długie zimowe wieczory. Pozwoli Wam ona przenieść się w zupełnie inny świat.


Książka otrzymana od wydawnictwa




P.S. ze względu na jeden szczegół książkę zaliczam do anielskiego wyzwania - Pod skrzydłami aniołów.
środa, 25 stycznia 2012
Merde! Rok w Paryżu - Stephen Clarke


Moja pierwsza stosikowa lektura w tym roku. I tym razem udało mi się idealnie zmieścić w czasie ;) A książka troszkę na półce przeleżała, bo wygrałam ją chyba w 2010r. u Moni-libri :)

Młody Anglik dostaje roczny kontrakt w firmie z branży spożywczej, której siedziba mieści się w Paryżu. Paul West ma zająć się wprowadzeniem do stolicy Francji sieci angielskich herbaciarni, a do pomocy ma niezbyt mu przychylny i niezbyt pracowity zespół. Czy uda mu się wykonać zadanie?

Oj, nie jest łatwo cudzoziemcowi w Paryżu, na każdym kroku czyhają pułapki - czasem dosłownie - nawet jeden rozdział ma podtytuł związany z ... merde ;) Jak najlepiej znaleźć tanie lokum? Jak zamówić cafe au lait, żeby nie zostać naciągniętym? Jak przeżyć w kraju, w którym co chwila strajkuje jakaś grupa zawodowa? Jak "ogarnąć" zawiłości systemu prawnego, zdrowotnego i innych? Jak kupić domek na wsi? Na te i wiele innych pytań odpowiada dziewięć rozdziałów, zatytułowanych nazwami miesięcy. Dziewięć? Przecież rok ma dwanaście. Ha! Tego też dowiecie się z książki.

Mam jednak trochę mieszane uczucia co do niej. Niby fajna, zabawna, śmieszna, ale czasem ten humor balansuje mocno na granicy dobrego smaku. Niektóre obserwacje celne, ale i złośliwe. Wiem, że to pewnie taka konwencja, ale mnie dużo bardziej chyba przekonuje Peter Mayle. Jego "Rok w Prowansji" to przecież też Francja i Francuzi z punktu widzenia Anglika, ale u niego w tym wyśmiewaniu wad odwiecznych antagonistów dawało się wyczuć wielką sympatię.

Ale i tak wielką dla mnie frajdą było "chodzenie" po Paryżu. Spędziłam tam kiedyś jeden dzień, więc niektóre miejsca były znajome :) Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję zobaczyć także pozostałe. A ponieważ bardzo lubię język francuski, ucieszyły mnie również wszelkie francuskie słówka i zdania.

Ta książka to typowa lektura rozrywkowa, myślę, że idealna na wakacje. Może gdybym czytała ją na plaży, spodobałaby mi się bardziej? Może z kolejną częścią, również wygraną, poczekam właśnie na urlop? :)
sobota, 21 stycznia 2012
Podsumowanie stosikowego losowania 2011
Nowa tegoroczna edycja już ruszyła, pierwsza styczniowa książka właśnie "w czytaniu" (to "Merde! Rok w Paryżu"), nadszedł więc najwyższy czas na podsumowanie zeszłorocznego stosikowego losowania. Zrobię to w podobny sposób jak poprzednio.

W tym roku, jak i poprzednio trafiły mi się różne książki, niektóre były tak "ciężkie", że trochę mi się poszczególne miesiące "przeciągały", ale ostatecznie udało mi się zdążyć :)

Tym razem dwie z przeczytanych nie były powieścią, pozostałe to między innymi powieści historyczne, kryminalne oraz obyczajowe. Koleżanki podające numerki były "łaskawsze" - łącznie przeczytałam ok. 3773 stron (o prawie połowę mniej niż poprzednio), tylko cztery miały ok. 500 stron (jedna 655!), a aż trzy poniżej stu :)

W tym roku podróży w czasie było mniej, a w przestrzeni - przemierzyłam Norwegię, Indonezję, USA, byłam we Francji, Argentynie, Kanadzie, Anglii, Włoszech, Polsce (dwa razy) oraz na Kubie.

Poniżej wykaz moich lektur z drugiej edycji :)

1. wydawało się, że będzie łatwo - Ława przysięgłych - John Grisham

2. wspaniała, poruszająca - Matka Ryżu - Rani Manicka

3. "kolos" nie tylko dlatego, że opasły - Gra w klasy - Julio Cortazar

4. seria z miotłą - Sto butelek na ścianie - Ena Lucia Portela

5.  jedna z nie-powieści - Z Miśkiem w Norwegii - Aldona Urbankiewicz

6. kryminał na wesoło - Natalii 5 - Olga Rudnicka

7. mistrzowskie granie na emocjach - Historia rodziny Rocamatio - Yann Martel

8. "monumentalne" spotkanie z Henrykiem VIII i Tomaszem Cromwellem - W komnatach Wolf Hall - Hilary Mantel

9. historyczne, ale czy nieaktualne? - Sekrety konklawe - Atto Melani

10. mój pierwszy ebook - Seksualność kobiet - Voca Ilnicka

11. podróż sentymentalna - Przez dziurkę od klucza - Krystyna Siesicka

12. adwentowy kalendarz do czytania z dzieckiem - A w Wigilię przyjdzie Niedźwiedź - Janosch


Na koniec, jak i poprzednio, tych, którzy często mają problem z wyborem kolejnej książki do czytania i chcą zmniejszyć swoje "stosy" serdecznie zachęcam, a także tych, którzy w ramach wyzwania Z półki mają zamiar zmniejszać zasoby książek własnych;)  - zaglądajcie do Anny i przyłączcie się już od następnej rundy :)
19:29, maniaczytania
Link Komentarze (4) »
środa, 18 stycznia 2012
Póki pies nas nie rozłączy - Romuald Pawlak
I kolejna "Włóczykijka" do mnie dotarła :)



Z okładki spojrzała na mnie urocza mordka, bardzo podobna do psiaka, którego kiedyś miałam - z wielką chęcią więc wzięłam się za czytanie. I ... napiszę tak - zachwycona nie jestem, chyba czegoś innego oczekiwałam, ale też czasu jej poświęconego nie uważam za stracony.

Jest sobie para, taka, hmm, typowo współczesna. Mieszkają razem, niby są ze sobą, ale bardziej jakby obok siebie. On, czyli Michał, jest dziennikarzem lokalnej gazety, nocami zaś prowadzi ożywione życie "forumowe" na osiedlowym i koszykarskim forum, ma jednego prawdziwego kumpla, a w ogóle to myśli o tym, jak tu zgrabnie porzucić partnerkę. Ona, Renata, pracuje jako kierowniczka w osiedlowym sklepiku śniąc na jawie o rycerzu na białym koniu, który wyrwie ją z życiowej rutyny. Bardzo chciałaby, żeby Michał wreszcie się oświadczył, ale widzi dobrze, że jemu to nie na rękę. Wtedy koleżanka podpowiada jej, żeby kupiła sobie psa, a pies na pewno wzmocni ich "rodzinę".

Jak Michał, do tej pory raczej "kociarz", zniesie pojawienie się w domu pudla (!)? Czy pies pomoże uratować związek dwojga serc? I co ma do tego fioletowy Meksykaniec ;), pewien żółty kanarek, zakonnica i biskup, wystawa psów i wyjazd na odludzie? O tym przeczytajcie sami.

Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem, bywały momenty, które mnie bardzo ubawiły, zwłaszcza perypetie "Krwawego_bajarza" i "Arabiska". Zastrzeżenia mam do niektórych wątków, które moim zdaniem były niepotrzebne, nie wnosiły niczego do fabuły. I ... nie złapałam jakoś przesłania. Ale na plus zaliczam opisy psich zachowań i rozmyślań (a tak, tak, są fragmenty z punktu widzenia psa) oraz zmysł obserwacyjny autora - bardzo ciekawe spojrzenie na kobiety!

Niech więc książka krąży dalej, chyba warto poznać męski punkt widzenia na związki?
niedziela, 15 stycznia 2012
Dziewczyna z tatuażem (The Girl with the Dragon Tattoo)


Kto czytał moją recenzję "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet", ten wie, że książka spodobała mi się średnio. Ekranizacji szwedzkiej nawet nie miałam ochoty oglądać. Sama sobie się więc dziwiłam, że nie mogłam się doczekać wersji amerykańskiej (cóż, nazwisko reżysera "Gry", "Siedem", "Fight Club" czy "Zodiaku" - Davida Finchera jest już marką samą w sobie!) i odliczałam dni do premiery :) I już dzień po udało mi się film obejrzeć.

I? I bardzo mi się podobał! Jest dużo lepszy od książki. Dość wiernie zresztą jej się trzyma (poza jednym szczegółem zakończenia, jak dla mnie i tak jednak wiarygodnym i pasującym), jednocześnie pomijając niektóre dłużyzny i nudy książkowe. Film też jest długi (ok. 2,5 godziny), ale w ogóle tego nie czuć, a nawet jeśli trafiają się sceny, które w innych filmach uznałabym za niepotrzebne rozciąganie "taśmy", to tutaj w pełni pasują do tempa narracji.

Teraz szczegóły :) - Zaczyna się świetną czołówką - grafika i dobór muzyki - mistrzostwo! A potem jest już tylko lepiej. Sceneria - Sztokholm (piękne miasto swoją drogą), Hedestad i wyspa Vangerów - dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam. Surowe piękno zimy, piękne "okoliczności przyrody" i znakomicie dobrane domy i mieszkania budowały klimat filmu. Podkreślała go znakomita muzyka Trenta Reznora - kiedyś przeczytałam, że dobra muzyka filmowa to taka, której się nie pamięta, bo nie przytłoczyła filmu - i tu tak właśnie było.

Muszę przyznać, że na plus zaskoczyła mnie także wielka dbałość o szczegóły typu wyposażenie domku Mikaela na wyspie, czy  itp. Trochę bałam się drastycznych scen (zwłaszcza tych z kuratorem Bjurmanem) - niepotrzebnie, nie było źle, spokojnie dałam radę je obejrzeć.

Na koniec może o aktorach - czy jak napiszę, że właściwie wszyscy wyglądali tak, jak ci książkowi w mojej głowie, to nie będziecie się śmiać? Może jedynie Bjurman był trochę inny, pozostali - strzał w dziesiątkę! Począwszy od rewelacyjnej Rooney Mara w roli Lisbeth - zdystansowanej, chłodnej, wycofanej, ale i przecież uczuciowej, czującej. Daniel Craig nadał Mikaelowi Blomkvistowi taki rys, który sprawił, że bardziej go polubiłam i czułam do niego większą sympatię niż książkowego (choć i tak na końcu znowu mnie wkurzył ;) ). Pozostałe postaci drugoplanowe to również wspaniałe kreacje aktorskie - wymienię choćby Stellana Skarsgarda (Martin Vanger), Christophera Plummera - (Henrik Vanger) czy Joely Richardson jako Anita.

Wiem, że moja recenzja jest trochę chaotyczna, ale wolałam ją napisać w miarę na gorąco :) Zresztą, co tu się rozpisywać - to po prostu trzeba zobaczyć!!!
środa, 11 stycznia 2012
Coming Home - Patricia Scanlan


Książkę, nie tak dawno temu, wygrałam u Kasi.eire. Dotarła w grudniu w sam raz wpisując się w przedświąteczny czas. Czytałam ją sobie dawkując po rozdziale, żeby mi tego klimatu na dłużej wystarczyło :)

Alison, młoda Irlandka robi "karierę" w USA. Pracuje na wysokim stanowisku, zarabia dużo, ma piękny apartament, stać ją na drogie wyjazdy wakacyjne. Ma też przystojnego przyjaciela, ale ..., jak się umówili, nie na wyłączność. Do domu rodzinnego, rodziców i siostry jeździ bardzo rzadko. Wydaje jej się, że prowadzi świetne życie.
Nagle przychodzi światowy kryzys, jej pracodawca plajtuje, a ona zostaje bez pracy, z niewielką ilością oszczędności i z wykupionym wcześniej biletem do Irlandii na 70 urodziny mamy na krótko przed świętami Bożego Narodzenia.
Ali wyrusza więc do domu i postanawia zostać tam na święta, żeby nabrać dystansu do swoich problemów. Czy tak rzeczywiście się stanie? Czy rodzinie - rodzicom, siostrze oraz małym siostrzenicom uda się rozproszyć jej smutki? A może pomoże jej w tym nowy sąsiad?

Nie jest to żadna ambitna pozycja, ale naprawdę przyjemna lektura przedświąteczna. Bardzo mnie wprowadziła w klimat, szalenie zresztą spodobał mi się irlandzki sposób obchodzenia świąt, zwłaszcza w tej kochającej się rodzinie. Podobało mi się także zestawienie dwóch sióstr, z których każda myślała, że ta druga ma lepiej, łatwiej, prościej - niby banał, ale tu sympatycznie pokazany.

Recenzję zaliczam do wyzwania "Znalezione pod choinką", a dodatkowo jest to moja pierwsza w tym roku książka przeczytana po angielsku :) Trzymajcie kciuki, żeby udawało mi się czytać ich więcej!

niedziela, 08 stycznia 2012
Dallas '63 -Stephen King


Ach, z pełną premedytacją dałam się pochłonąć machinie marketingowej, która nakręcała atmosferę wydarzenia literackiego przy okazji wydania najnowszej powieści Stephena Kinga. Równoczesna premiera na świecie i w Polsce, gazetka okolicznościowa stylizowana na 1963r. i inne rzeczy, o których było głośno w prasie, radio i internecie. Ale wiecie co? ... nie żałuję! Absolutnie było warto!

Twórczość Kinga (teraz wyznam swój wstydliwy sekret ;) ) znałam do tej pory z ekranizacji. "Carrie", "To", "Zielona mila", "Misery", "Lśnienie", "Skazani na Shawshank" to zresztą bardzo dobre filmy, ze świetnymi aktorami. Jakoś jednak nigdy nie było mi z autorem po drodze, aż do teraz.

"Dallas '63" - już sam tytuł wskazuje, że będziemy mieli do czynienia z podróżą w czasie. Z podróżą do roku, który w Stanach Zjednoczonych był i jest do dziś jednym z najbardziej znaczących, przełomowych. Co mogłoby się zdarzyć, gdyby prezydent Kennedy nie zginął od kuli Lee Oswalda? Czy jego brat nie zginąłby później? Czy Martin Luther King mógłby przeżyć? Czy USA wplątałyby się w wojnę w Korei i Wietnamie? Między innymi na te pytania próbuje odpowiedzieć nam King w tej, dość obszernej objętościowo książce.

Młody nauczyciel Jake Epping przypadkiem zostaje "wkręcony" przez swojego znajomego Ala Templetona w realizację dzieła jego życia - podróży w czasie i udaremnienia ataku na JFK. Przejście do przeszłości, a konkretnie do roku 1958, znajduje się w barze Ala, a każda podróż (AL odbył ich kilka lub kilkanaście) powoduje reset. Tylko czy na pewno? Czy "efekt motyla" nie ma miejsca? Czy da się bezkarnie zmieniać wydarzenia?

Jake podejmuje wyzwanie - ma też osobiste powody, chce pomóc jednemu ze swoich dorosłych uczniów. Po wykonaniu kilku, nazwijmy to "drobniejszych zleceń", na resztę czasu przenosi się w pobliże Dallas. Samo miasto odstręcza go bowiem swoją atmosferą zła, niepokoju, nienawiści. Zamieszkuje w Jodie, gdzie zostaje nauczycielem miejscowej szkoły, nawiązuje ważne przyjaźnie, a wreszcie spotyka miłość życia Sandy. Więcej już z fabuły nie zdradzę, musicie poznać ją sami!

"Dallas '63" to znakomita mieszanka gatunkowa - mamy tu elementy jak z horroru (akcja "halloweenowa" w miasteczku Derry, znanym z "To"), thriller sensacyjny, historię sci-fi, powieść obyczajową, a nawet romans. I wszystko do siebie pasuje. Perfekcyjnie odmalowuje autor epokę końca lat 50-tych i początku lat 60-tych - widzimy świat bez elektroniki, w pełnych kolorach, słyszymy muzykę tamtych czasów (zwłaszcza, gdy Jake i Sandy tańczą Lindy Hopa), czujemy te wszystkie przyjemne, ale i odrażające zapachy, szczególnie wszechobecny dym papierosowy (bo były to czasy bez  żadnych zakazów palenia) i wyziewy z różnych zakładów fabrycznych. Pamiętać też trzeba, że były to czasy segregacji rasowej, stąd obecne akcenty dotyczące sytuacji Afroamerykanów.
 
Fantastyczni są bohaterowie - przede wszystkim Jake, który jest takim mężczyzną "idealnym", zdecydowanym, ale jeśli ma wątpliwości, to nie trzyma się kurczowo swojego zdania, kiedy trzeba potrafi i "przyłożyć", kiedy trzeba przytulić. Ma świetny kontakt z młodzieżą, ale i z ludźmi starszymi, skrzywdzonymi przez los. Bardzo przypadli mi też do serca Mimi i Deke - para z Jodie. I, no cóż, nie będę mam nadzieję jedyna, czułam trochę współczucia dla Mariny Oswald, a nawet i samego Lee. Tak sobie pomyślałam, że chyba King tak chciał go ukazać, jako człowieka zaplątanego głównie w swoje własne uczucia, który nie radzi sobie z emocjami.

Świetnie się książkę czyta, choć są tam takie zabiegi, które mnie denerwują, czyli pisanie o jakimś ważnym tragicznym zdarzeniu, do którego dojdzie za jakieś 50 - 100 stron. I bez tego z wypiekami na policzkach przerzuca się zachłannie kolejne kartki.
Tym, którzy jeszcze nie przeczytali - bardzo gorąco polecam! A tym, którzy są już po lekturze i którym przypadła do gustu ta drobiazgowość w opisywaniu tamtej rzeczywistości - polecam "Co widziały wrony" Ann-Marie MacDonald - tam jeszcze dokładniejsze i ciekawsze opisy życia w latach pięćdziesiątych, jak również można przekonać się, jak wyglądało życie zwykłych obywateli USA i Kanady w czasie "kryzysu kubańskiego", o którym w "Dallas '63" wspomniano.

A ja myślę sobie, że niepotrzebnie tyle lat się przed Kingiem broniłam :)

Za możliwość przeczytania "Dallas '63" bardzo dziękuję wydawnictwu

środa, 04 stycznia 2012
Mój dzień w książkach
Jako uzupełnienie podsumowania rocznego dołączam jeszcze do grona osób, które do zabawy zaprosiła Lirael. Tak mi się spodobała ta zabawa w wybieranie tytułów, że stworzyłam trzy wersje - i udało mi się dzięki temu wpleść wszystkie tytuły przeczytanych przeze mnie w ubiegłym roku książek :) Mam nadzieję, że mi się za to nie oberwie ;)))


Mój dzień w książkach
Zaczęłam dzień z Rebeką.
W drodze do pracy zobaczyłam Księcia Mgły
i przeszłam obok Pałacu Północy,
żeby uniknąć Krwi na Placu Lalek ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy Czerwonym rowerze.
W biurze szef powiedział: "Zdesperowane kobiety postępują desperacko".
i zlecił mi zbadanie Seksualności kobiet.
W czasie obiadu z Pożeraczem snów
zauważyłam Spaloną różę
pod Ławą przysięgłych.
Potem wróciłam do swojego biurka Za oknem cukierni.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Zupę Franza Kafki,
ponieważ mam Atrofię.
Przygotowując się do snu, wzięłam Bezradnik małżeński
i uczyłam się Gry w klasy,
zanim powiedziałam dobranoc Dziewczynie, która pływała z delfinami.


Mój dzień w książkach 2
Zaczęłam dzień z Córką kapitana.
W drodze do pracy zobaczyłam Dolinę Nicości
i przeszłam obok Natalii 5,
żeby uniknąć Krwawej blizny,
ale oczywiście zatrzymałam się przy Nowym Jorku. 101 najciekawszych miejsc.
W biurze szef powiedział: "Nie ma o czym mówić. Nie zawrócę".
i zlecił mi zbadanie Historii rodziny Rocamatio (Śmierć na Nilu).
W czasie obiadu z Sherlockistą
zauważyłam Magiczne miejsce
pod Widokiem z mojego okna.
Potem wróciłam do swojego biurka W komnatach Wolf Hall.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Sto butelek na ścianie,
ponieważ mam Oblicze zdrady.
Przygotowując się do snu, wzięłam Plan Sary
i uczyłam się Przełamać noc,
zanim powiedziałam dobranoc Królowi z żelaza.



Mój dzień w książkach 3
Zaczęłam dzień z Matką Ryżu - Alicją w krainie konieczności.
W drodze do pracy zobaczyłam Damę kameliową (Z ciemnością jej do twarzy)
i przeszłam obok Kalkwerk,
żeby uniknąć Nagiej Kobiety bez twarzy ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy Matkach, żonach, czarownicach.
W biurze szef powiedział: "Strzeż się psa! A w Wigilię przyjdzie Niedźwiedź".
i zlecił mi zbadanie Teorii zbrodni uprawnionej (Saint Exupery -Ostatnia tajemnica).
W czasie obiadu Z Miśkiem w Norwegii
zauważyłam Przez dziurkę od klucza Spadek
pod Domem tysiąca nocy.
Potem wróciłam do swojego biurka w Australii. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Sekrety konklawe,
ponieważ mam Tabu Wbrew naturze.
Przygotowując się do snu, wzięłam Chłopaków w sofixach
i uczyłam się Szeptów,
zanim powiedziałam dobranoc Zdradzonej Naznaczonej.


P.S. nie linkuję recenzji, linki są dostępne w bocznej kolumnie w widoku strony głównej.

P.S.2 wkrótce recenzja pierwszej przeczytanej w tym roku książki oraz jeszcze jedno podsumowanie - II edycji stosikowego losowania.
20:34, maniaczytania
Link Komentarze (8) »
niedziela, 01 stycznia 2012
Podsumowanie i najlepsza książka 2011
Wszyscy podsumowują, podsumowuję i ja :)

1. Książki
W 2010 roku przeczytałam 43 książki, było to o 8 książek więcej niż w roku poprzednim, a więc o ok. 20% - chciałam taki postęp utrzymać na rok 2011 i ... udało się :)
W 2011r. przeczytałam i zrecenzowałam 58 książek, czyli aż o 15 więcej (35%!), w tym dwie książki po angielsku (trzecia w trakcie), z czego bardzo się cieszę; aż 6 książek non fiction i jeden e-book.

Jeśli chodzi o podział na płeć autorów, to w ubiegłym roku była przewaga mężczyzn, w 2011 zdecydowanie był u mnie rokiem kobiet (35 książek + 3 napisane przez duet mieszany).

Geograficznie z kolei wyglądało to tak:
Polska - 26
USA - 10
Wielka Brytania - 7
Francja - 3
Hiszpania i Niemcy- po 2
Rosja, Indonezja, Austria, Kuba, Kanada, Czechy, Włochy i Argentyna - po 1

Więcej polskich autorów, to przede wszystkim dzięki podjętej współpracy z kilkoma wydawnictwami oraz akcji "Włóczykijka" w ramach, której w ubiegłym roku poznałam 3 nowych autorów.

Jeśli chodzi o wyzwania, to słabo ...
Projekt Nobliści - 0
Nagrody literackie - 1 książka
Peryferia - 2 książki
Bracie, siostro, rodzino - kilka, ale nie wszystkie recenzje umieściłam na wyzwaniowym blogu
Kolorowe czytanie - 1 książka
Podróże w czasie - trochę ich było :)
Amerykańskie Południe w Literaturze - 2 książki
Rosja w literaturze - 1 książka
Francuska Kawiarenka Literacka - 2 książki
Od zmierzchu do świtu - 2 książki
Znalezione pod choinką - 1 książka

2. Blog

W 2011 wejść z innych stron mój blog zanotował ... prawie 38 tysięcy! ( to o 50% więcej niż w 2010 r.)

DZIĘKUJĘ!

3. Książki roku

Zacznę od kategorii - rozczarowanie roku - tu pewnie zadziwię wiele osób - "Dama kameliowa" Aleksandra Dumas młodszego (klasyka, niby pewniak, ale chyba jednak czegoś innego się spodziewałam).

W kategorii - odkrycie roku - Agnieszka Krawczyk i jej "Magiczne miejsce" - za poczucie humoru, które nie jest prymitywne i za tworzenie bohaterów, których z miejsca obdarza się sympatią, a także powieści dla młodzieży, które otworzyły przede mną nowe ścieżki literackich światów (np. "Z ciemnością jej do twarzy", "Pożeracz snów" czy "Atrofia") - przyznam, że z niecierpliwością oczekuję ich kontynuacji.

Najlepsza książka przeczytana w 2011:
niestety, nie jest to rok tak świetnych książek, jak 2010r. , dlatego nawet ta najlepsza i tak nie jest dla mnie na wagę "Co widziały wrony" czy "Na wschód od Edenu" przeczytanych wcześniej.

Pod uwagę brałam kilka - "Matka Ryżu" Rani Manickiej - to wspaniała powieść, dotykająca duszy, szarpiąca za serce, do tego napisana przepięknym językiem;
"Dziewczyna, która pływała z delfinami" Sabiny Berman - świetna książka, bez ckliwości opisująca świat osoby patrzącej "inaczej";
"Przełamać noc" Liz Murray - każdy powinien poznać historię Liz, potrafi ona zmienić nasze myślenie o wielu sprawach, to dla mnie bardzo ważna książka;
"Sherlockista" Grahama Moore - a tak, postanowiłam też wyróżnić i hipotetyczną wersję historii Arthura Conan Doyle'a - znakomity klimat!

Za najlepszą przeczytaną w 2011 roku przeze mnie książką, jest jednak ta, która najwięcej dała mi do wiwatu, która najbardziej i najdłużej mnie wymęczyła, ale zdecydowanie było warto i dobrze, że czytałam ją teraz, a nie za "młodu":
"Gra w klasy" Julio Cortazara

Polecam ją Wam gorąco, a w Nowym Roku życzę zdrowia, szczęścia, spokoju, mnóstwa radosnych chwil i wiele czasu na czytanie :)))
16:02, maniaczytania , Ogólne
Link Komentarze (17) »
piątek, 30 grudnia 2011
A w Wigilię przyjdzie Niedźwiedź - Janosch


I dobrnęłam do końca, jeśli chodzi o stosikowe losowanie - grudniowa lektura była trafiona idealnie - bo książeczka ta to kalendarz adwentowy. Każda opowiastka ma konkretną datę i tak właśnie ją czytaliśmy (no dobra, ze dwa razy zdarzyło się, że musieliśmy "nadganiać").

Niektórzy pewnie dobrze znają Janoscha i jego opowiastki o Misiu, Tygrysku, Mai Papai i innych postaciach. Ja za dobrze ich nie znam, jestem w trakcie jeszcze jednej jego książki "Na pociechę coś pysznego". Co mogę więc powiedzieć? Hmm, nie do końca trafia do mnie absurdalny nieco humor.

I choć w tym nietypowym trochę kalendarzu adwentowym występują pewne ważne rzeczy i przekazywane są dobre wartości - przyjaźni, pomocy bliźnim, to są i takie, które chyba nie powinny znaleźć się w książce dla dzieci. Jakie? A choćby historyjka uwodziciela kota Mikesza, który w poszukiwaniu ciepłego kąta na zimę, zostawił swoje trzy (!) żony i wprosił się do Cioci Gąski, z którą "żył jak mąż z żoną". Jestem tolerancyjna i wyrozumiała, ale przyznam, że mnie trochę zamurowało, na szczęście dziecko moje jakoś mało zwróciło na to uwagę.

To, co mi się podobało, to niektóre urywki, np. o tym, jak nadleśniczy Polanko pomaga Wenclowi Wenclowi albo historia Rozalki Patrzałek, która choć smutna, podana została w taki normalny sposób, łatwo przyswajalny dla dziecka.

W związku z tym wszystkim sama nie wiem, czy polecać czy nie? Jeśli ktoś zna i lubi te opowiastki pewnie polecać nie muszę, a jeśli nie, to chyba nie jest to najlepsza książka na początek przygody z Misiem i Tygryskiem (ta druga, którą czytam jest już znacznie lepsza). Zdecydujcie sami!

P.S. Zapomniałam dopisać, że recenzja ukazała się również na blogu wyzwania - "Znalezione pod choinką".
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
0. Email
0. "Moje" wyzwania
1a. 2012
1b. 2011
1c. 2010
1d. 2009
1e. 2008 - niepełny
1f. Książkowe - blogi
1g. Książkowe - różne
2a. Stosikowe losowanie u Anny
2b. Wyzwanie - Projekt Nobliści
2c. Rosja w literaturze
2d. Francuska Kawiarenka Literacka
2e. Wyzwanie - Od zmierzchu do świtu
2f. Wyzwanie - Nagrody literackie
2g. Wyzwanie - Bracie, siostro, rodzino
2h. Wyzwanie - Amerykańskie Południe w literaturze
2i. Wyzwanie - Kraje nordyckie
2j. Wyzwanie - Literatura na peryferiach
2k. Wyzwanie - Kolorowe czytanie
2l. Wyzwanie - Podróże w czasie
Czas wolny
Domowe inspiracje
Filmy
Inspiracje kulinarne
Przepisy różne, osobiście przeze mnie wypróbowane
Ulubione
Ze szczególną rekomendacją
Tagi
Dołącz! Spis moli Popieram: Lubię czytać Mapa literackich podróży:
visited 31 states (13.7%)
Create your own visited map of The World