czyli mania czytania i inne takie
niedziela, 28 lutego 2016
Sekret zegarmistrza - Renata Kosin


Malownicze, senne trochę Podlasie. Niewielki, prawie stupięćdziesięcioletni dom, w którym od lat mieszkała rodzina Leny. Lena w zasadzie też woli mieszkać w nim, niż z mężem i córką w Białymstoku. To tu czuje się najlepiej, z 'duchami' swoich dziadków, u których się wychowywała.

Trochę 'zamętu' w jej ustabilizowane i nudne odrobinę życie wprowadza nowa tajemnicza sąsiadka Nadia oraz niespodziewany remont. Remont, który odkryje sekretny pamiętnik. Do kogo należał? Dlaczego babcia nigdy nie mówiła Lenie o wszystkich członkach rodziny? Kim jest Emilie de Fleury? Jakie tajemnice skrywa Nadia i czy jej poszukiwania dalekiej krewnej łączą się jakoś z rodzinnym domem Leny?

Tropy prowadzą do Prowansji, a niektóre rodzinne sekrety może pomóc rozjaśnić tylko stara Derehajłowa, Honorata. Cóż z tego, skoro na każdym kroku pilnuje jej kuzyn Leny - Szczepan?

Brzmi trochę kryminalnie? Zapewniam, że tylko trochę, a ci, którzy spodziewają się krwawych ;) scen - rozczarują się na pewno. Dużo ważniejsze w tej powieści są bowiem więzi rodzinne. Świetnie opisana wielopokoleniowa familia z tradycjami, powoli jednak rozpadająca się. Skrywane tajemnice, próby ukrycia niemiłych, niewygodnych wydarzeń nigdy nie kończą się dobrze. Do tego dochodzą nigdy niewypowiedziane na głos żale, pretensje - czy można o nich zapomnieć i żyć udając jakby nic złego się nie wydarzyło? Jeszcze trudniej, gdy dwie strony mają zupełnie inne wspomnienia tych samych zdarzeń - czyja wersja jest prawdziwa? A może obie? Jak to pogodzić? Wiem, że może nie dramat rodziny jest na pierwszym planie, ale to właśnie to zwróciło najbardziej moją uwagę.

A w tle / nie w tle jest jeszcze sporo - ciekawe nawiązania do powstańców styczniowych, do sławnych osób powiązanych z miejscami bliskimi Lenie - J. Kochanowskiego, M. Skłodowskiej-Curiem, P. Picassa. Wspaniale autorka odmalowuje Prowansję - urocze miejscowości Vallauris i Biot (możecie je teraz również zwiedzić wirtualnie na stronie R. Kosin). Bardzo interesującym 'smaczkiem' są wszechobecne zegary - dziadek Leny był zegarmistrzem, puszka z nieodebranymi zegarkami odegra ważną rolę w tej historii, ale marzę wprost o choćby jednej sztuce biżuterii przez Lenę wytwarzanej - połączeniu szlachetnych metali, kamieni z mechanizmami zegarków!

Bardzo polubiłam wszystkich w zasadzie bohaterów tej powieści - i pogubioną trochę Lenę, i jej dzielną córkę Ksenię, i nieszczęśliwą obarczającą się winą Nadię. I cały szereg tych postaci z drugiego planu w tym, tą, która mnie najbardziej 'porwała', czyli stara Derehajłowa -cóż za 'stara wiedźma' - cwana, bystra, i z sercem, choć niekoniecznie na dłoni ;)

Jeżeli lubicie rodzinne opowieści, a także skrywane przez lata tajemnice to ta powieść jest dla Was! Gorąco polecam, a sama po cichu liczę, że R. Kosin szykuje już drugą część :)
17:49, maniaczytania , Książki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 lutego 2016
Złamane pióro - Małgorzata Maria Borochowska


Dziś, walentynkowo, o powieści, w której miłość się pojawia, ale nie jest do końca na pierwszym planie, ale staje się katalizatorem dla czegoś bardzo ważnego.

"Złamane pióro" to historia młodej dziewczyny, Emily. Wiemy o niej tyle, że skończyła studia, że jej rodzice i brat wyjechali, a ona sama nie chcąc rozpocząć pracy nauczycielki osiada na wsi w domku odziedziczonym po babci. Chce spróbować być samodzielna, sprawdzić się, odkryć, czy to co chce robić w życiu ma jakiś sens. Emily czuje bowiem, że jest pisarką, od zawsze żyje w podwójnym świecie. Wyczuć też można, że w jej życiu wydarzyło się coś dramatycznego, Emily zachowuje się czasem dziwnie, jest spięta, nieufna, niechętnie nawiązuje nowe znajomości.

Na wsi odwiedza ją przyjaciółka Alicja, która jest architektem, a także ... wykładowca Alicji - Jacob, który, jak się okazuje, jest właścicielem osiedla, na którym znajduje się domek Emily. Nowy sąsiad to dojrzały mężczyzna, tajemniczy, niewiele zdradzający ze swojej przeszłości. Nie pozostanie to bez wpływu na Emily, której pisarska wyobraźnia podpowie różne rzeczy.

Książka pisana jest jakby dwutorowo, fragmenty rzeczywistości przeplatane są fragmentami powieści Emily. Powieści osadzonej w świecie fantastycznym, pełnym dziwnych postaci. Na początku, co muszę przyznać, trochę mnie to irytowało, ale gdy w końcu powieść naszej bohaterki wychodzi na pierwszy plan, zostałam 'kupiona', choć przecież nie przepadam za fantasy.

Dlaczego tak się stało? O tym za chwilę, poniżej. Teraz jeszcze tylko krótko napiszę, że świetnie udało się autorce powiązać te dwa światy, przenikały się naprawdę interesująco. Od pewnego momentu zaczynamy mocno kibicować Emily i po prostu nie możemy odłożyć książki na bok - skończyłam ją naprawdę późno w nocy.

Malutkie minusy - po pierwsze przydałaby się trochę lepsza korekta, a po drugie - ale to tylko takie moje małe 'uprzedzenie' - nie lubię, gdy bohaterzy książek polskich autorów mają 'obce' imiona i nazwiska.

A teraz już o tym, co mnie ostatecznie 'kupiło'. To znakomita zabawa słowem. Cała powieść napisana jest pięknym językiem (stąd minus za korektę, bo literówki psują to trochę), widać też znajomość tego, o czym autorka pisze - architektury czy gry na fortepianie. Ale prawdziwa zabawa ma miejsce w powieści Emily - bohaterowie jej powieści - komuniści Doliniarze, demokraci Góranie, Mokradanie, Ekonadzy, De Watki, zasady rządzące ich światem to istne perełki. Jeśli chcecie poznać etymologię tych nazw, a także na czym polega komunizm i demokracja w tym świecie - musicie przeczytać "Złamane pióro".

Ale warto też poznać tę książkę ze względu na to, jak ważny temat porusza. To poszukiwanie siebie, odnajdywanie własnej drogi życiowej. Czy lepiej, gdy rodzice ją dla nas wybierają, popychając potem lekko, by utrzymać właściwy tor? Czy może lepiej próbować ją znaleźć na własną rękę przeciwstawiając się woli rodziców? Co zrobić, gdy dodatkowo weźmie się na siebie brzemię zadowalania innych i co, gdy to brzemię stanie się zbyt ciężkie i granice wytrzymałości zostaną przekroczone? Czy da się żyć z poczuciem winy próbując na życie zasłużyć? Czy na życie w ogóle trzeba zasługiwać? Czy trzeba sobie zasłużyć na to, żeby być kochanym? Trudne pytania, a powieść M. M. Borochowskiej raczej skłania do samozastanowienia się niż daje proste odpowiedzi.

19:35, maniaczytania , Książki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 stycznia 2016
Pan Przypadek i fioletowoskórzy - Jacek Getner


To już czwarte spotkanie z detektywem-amatorem Jackiem Przypadkiem. Tym razem ton trzem opowiadaniom nadają ludzie bezdomni. To pewna, dość specyficzna grupka takich osób odegra ważną rolę w trzech różnych zagadkach kryminalnych.

W pierwszym opowiadaniu "Winetu i Old Spejs" Jacka o przysługę prosi jego dawny szkolny kolega, teraz żyjący 'wolno i niezależnie' Winetu. Zaginęła jego ukochana Old Spejs. Co się z nią stało, czy rzeczywiście postanowiła porzucić stan bezdomności, zrobiła sobie operację plastyczną czy może stało się coś złego, a Old Spejs nie ma już na tym świecie? I co wspólnego ma z tym pewien lekarz?
Drugie opowiadanie podobało mi się chyba najbardziej. "Wszyscy jesteśmy winni" to jego tytuł. Mamy przestępstwo - napad na bezdomnego i zuchwałą kradzież wózka z zawartością. I nie problem znaleźć winnego, tych jest aż za dużo, sami się zgłaszają i każdy z pełnym przekonaniem twierdzi, że on jest winien. O co chodzi? Może o pewien spadek, może o sprawy 'wojenne' i zawirowania właścicielskie pewnej kamienicy?
Z kolei ostatnie opowiadanie "Świentoszek" to znakomita satyra na 'pseudoekologów'. Sprawa unicestwienia podfruwajki brązowonosej wzbudza wielkie zainteresowanie. Komu zależy na jej  nagłośnieniu?

Oczywiście, jak zwykle, śledztwa śledztwami, ale najciekawsze zawsze dzieje się na drugim planie. I w tym tomie wszystko gmatwa się jeszcze bardziej, chociaż jedno się wyjaśnia - mam nadzieję, że u Błażeja będzie już tylko dobrze :) Rodzinne perypetie Przypadków zmierzają powoli ku ostatecznym decyzjom; zabawne są sądowe 'podrywaczki'; cudowny ojciec Błażeja; szkoda, że trochę mało było Marzenki.
Jeśli pamiętacie, że w tych opowiadaniach można rozpoznać czasem pewne znane osoby, to tym razem też nie będziecie zawiedzeni. Scena kręcenia odcinka show Bolka Szołtysika jest po prostu znakomita.

Na koniec jeszcze jedna refleksja - już przy wcześniejszych tomach pisałam o znakomitym zmyśle obserwacyjnym autora. Świetnie widać to w tej części przy opisywaniu ludzi bezdomnych, są sportretowani bardzo dobrze, z pewną dozą sarkazmu, ale nie bez życzliwości, bez oceniania, o które tak łatwo.
Niezmiennie - czekam z niecierpliwością na kolejne przygody Jacka, licząc na to, że w końcu znajdzie odpowiednią dla siebie kobietę (moim zdaniem ta odpowiednia jest bardzo blisko, nie wiem tylko, czy autor ma tę samą koncepcję ;) ).


Przy okazji chciałabym przekazać informację od pana Jacka Getnera:
prowadzi on akcję “Przypadek w każdej bibliotece”. W jej ramach każda biblioteka (również szkolna), która do napisze do autora na adres jacekgetner@op.pl i wyrazi chęć otrzymania egzemplarzy “Pana Przypadka i trzynastki” otrzyma ode niego darmowy egzemplarz (koszt przesyłki jest również po jego stronie). 

19:57, maniaczytania , Książki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 stycznia 2016
Excentrycy - Włodzimierz Kowalewski


Od piątku na ekranach polskich kin gości najnowszy film Janusza Majewskiego "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życia", oparty na powieści Włodzimierza Kowalewskiego. Odkąd pierwszy raz usłyszałam o filmie, wiedziałam, że muszę go zobaczyć, a właściwie "usłyszeć" :) , ale od początku byłam też pewna, że najpierw muszę przeczytać książkę. I o wrażeniach z lektury dziś, na wrażenia z filmu trzeba jeszcze chwilę poczekać ;)

Ciechocinek, późne lata 50-te. Część ludzi tak, jak Wanda żyje, a właściwie wegetuje - niczego nie pragnąc, do niczego nie dążąc, nie widząc sensu życia. I co najważniejsze - nie wspominając. Bo wspomnienia bolą okrutnie, od wojny, która zabrała wszystko - rodzinę, ukochane osoby, dawne życie, wolność - nie minęło jeszcze wiele lat. W kraju zmieniło się wszystko, o przeszłości lepiej nie mówić, bo można narazić się 'donoszącym'. Nagle Wanda dostaje list od brata Fabiana, który postanawia wrócić do Polski z Wielkiej Brytanii. Po co ktokolwiek może chcieć wracać? Tym bardziej, że poza Wandą, nie ma nikogo bliskiego, kto przeżył ...

A jednak Fabian przyjeżdża i od razu wprowadza życie i energię. Chce stworzyć big-band, który zagra choć jeden raz. Bo swing, ta wspaniała muzyka, płynie po prostu w jego żyłach. Do jej rytmu chodzi, tańczy, gra, oddycha, nią żyje. Znajduje kilku zapaleńców, również 'potłuczonych' przez los i zaczynają próby. Do zespołu dołącza również miejscowa nauczycielka Modesta, niezwykle tajemnicza i dawkująca starannie jakiekolwiek informacje o sobie, kobieta. Fabianowi udaje się także namówić do występów siostrę, choć ona wolałaby zapomnieć o dawnej swojej odsłonie.

Co się wydarzy w sennym kurorcie po sezonie? Czy można być nonkonformistą w takich dziwnych czasach? Kim są zagadkowi ludzie, którzy co jakiś czas zaskakują Fabiana dziwnym hasłem? Kim tak naprawdę jest Modesta? Czy Wandę czeka jeszcze szczęście? tego musicie dowiedzieć się z książki :)

Chociaż początkowo akcja rozwija się niespiesznie, szybko dajemy się porwać autorowi oraz swingowi. Dla mojego i młodszego pokolenia to jest fantastyczna podróż do świata, którego nie znamy, o którym wiemy raczej niewiele. Dla starszych z pewnością może to być podróż sentymentalna. Wiernie odtworzone realia życia w tamtych latach, klimat społeczny, swego rodzaju 'upadek' moralny. Świetnie nakreślone postaci. Fabian - około pięćdziesiątki, wydawałoby się, że niewiele już powinien chcieć, a jemu się chce, on się nie poddaje władzy i narzuconemu sposobowi życia. Wanda - najbardziej chyba 'złamana', ale chyba wzbudzająca największą sympatię. Znakomity drugi plan - muzycy, 'skompletowani' z najdziwniejszych typów - jest i milicjant, i starszy kelner, i stroiciel fortepianów (szukający w literaturze tropów na dowód homoseksualizmu twórców), i lekarz. Wśród nich nieoczekiwany bohater znalezionego przez Fabiana w pokoju pamiętnika dawnego przedwojennego lokatora (jak się okazuje autora wielu przedwojennych szlagierów - szkoda, że ten wątek nie został rozwinięty!). I jeszcze właścicielka pensjonatu, w którym zamieszkują Wanda i Fabian - wiecznie pijana, wiecznie w barłogu, wiecznie wspominająca dawnych kochanków Bayerowa.

Ale poza tymi oczywistymi plusami, jakim są czas akcji oraz doskonale sportretowani bohaterowie, jest jeszcze muzyka. Wiele tu ciekawostek, wiele muzycznych przebojów, wiele muzycznych mądrości. Aż ma się wielką ochotę posłuchać tych wszystkich big-bandowych evergreenów.

Polecam gorąco - przeczytajcie!!! 

A potem idźcie na film, ja się wybieram w najbliższym czasie :), tymczasem wspólnie możemy obejrzeć zwiastun:

https://www.youtube.com/watch?v=hxLLgq_Gtqc
19:36, maniaczytania , Książki
Link Komentarze (7) »
środa, 13 stycznia 2016
Sekretna herbaciarnia - Vanessa Greene


Próbuję nie robić zaległości w nowym roku, przed Wami więc pierwsza tegoroczna lektura :)

Wydana w serii "Leniwa Niedziela" powieść okazała się idealna na taki leniwy początek roku, jaki miałam. Urokliwa, przyjemna, a przecież i niegłupia.

Scarborough to nadmorskie miasteczko w Anglii. Życie toczy się tam powoli, spokojnie, bez większych dramatów, a przynajmniej nie widać ich na pierwszy rzut oka. Trudno tu jednak mieszkać, gdy jest się samotną matką, jak Kat, ledwie wiążącą koniec z końcem. Problemy ze znalezieniem pracy po dłuższej przerwie na dziecko, były mąż, który nie pomaga - kłopoty to niestety duża część jej życia. Ale jest jedno miejsce w miasteczku, które daje jej schronienie, odskocznię - to urocza, staroświecka nieco, ponad stuletnia herbaciarnia Nadmorska, prowadzona przez Letty z niewielką pomocą syna Euana.

To właśnie w Nadmorskiej przetną się drogi trzech kobiet - Kat, Charlie i Seraphine. Charlie przyjechała tu na chwilę, do siostry, która urodziła trzecie dziecko. Ale herbaciarnia natchnie ją do tematu specjalnego dodatku do pisma, w którym pracuje, a jeśli dodatek okaże się dobry, Charlie zostanie redaktorką naczelną. Seraphine z kolei jest młodziutką Francuzką, która trafiła do Scarborough jako au-pair, opiekunka 10-latki, której zmarła matka była również Francuzką. Jednak Seraphine uciekła również przed zmierzeniem się z wyzwaniem, jakim byłoby powiedzenie rodzicom o swojej miłości, której obiektem jest ... kobieta.

Charlie postanawia poświęcić numer specjalny herbaciarniom, a Letty rekomenduje Kat na jej pomocnicę. Zagubiona Seraphine (która jak mało kto zna się na wypiekach - skończyła we Francji kurs cukierniczy) również dołącza do 'kółka' i we trzy zaczynają zwiedzać okolice i opisywać napotykane herbaciarnie. Tak zawiązuje się ich przyjaźń. Przyjaźń, która okaże się ważna w kluczowych dla nich momentach.

Każda z nich będzie musiała bowiem podjąć trudne, życiowe decyzje. Niekiedy będą one oznaczały całkowitą zmianę trybu życia, niekiedy konieczność odkrycia własnej tożsamości. A do tego jeszcze okaże się, że i Letty skrywa wielką tajemnicę, która po latach wyjdzie na jaw i wpłynie na losy kilku osób.

Oczywiście, pojawią się również wątki miłosne - nie są one jednak dominujące. Dużo ważniejsza jest sfera samych kobiet.

Powieść napisana jest 'naprzemiennie' - na zmianę dowiadujemy się szczegółów z życia poszczególnych bohaterek. Autorka stworzyła bardzo przyjemny klimat- bohaterki w zasadzie od pierwszych stron zdobywają naszą sympatię, nie są irytujące. Myślę zresztą, że wiele z nas bardzo chętnie zamieniłoby się z nimi miejscami, by spedzać czas na podwieczorkach z wykwintnymi kanapkami, pysznymi ciastkami oraz wspaniałą aromatyczną herbatą :) Aż się chce samemu taki zorganizować :)

Jednocześnie, pod tą lukrową warstwą kryją się też i poważne tematy. Vanessa Greene dotyka samotnego macierzyństwa, problemów małżeńskich (trochę nietypowych!), pędu za karierą, radzenia sobie z żałobą, podejścia do wychowania dzieci, dzielenia się opieką nad dzieckiem po rozwodzie, czy wspomnianej już wcześniej orientacji seksualnej. Robi to jednak w delikatny wyważony sposób. 

Bardzo polecam - ta książka to taka książka-pocieszyciel, idealna na pochmurne dni. Zaparzcie więc herbatę i czytajcie :)
19:48, maniaczytania , Książki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 10 stycznia 2016
Podsumowanie 2015
Czas już najwyższy na podsumowanie 2015 roku.

To był rok, który na początku, po bardzo trudnym 2014, wydawał się lekki, przyjemny i dużo łatwiejszy. Niestety pod koniec znowu wydarzyło się kilka rzeczy, które trochę przewróciły ten porządek i spowodowały znaczny spadek i tak nie za dużej mojej aktywności blogowej.

Ale nic to - trzeba podnieść głowę, być dobrej myśli, mieć nieugięte przekonanie o słuszności swojego zdania - i iść do przodu :) Nie traćmy więc więcej czasu - do rzeczy!


1. Książki

Rok 2014 był z oczywistych względów słaby również pod względem przeczytanych książek - 57; 2015 okazał się niemalże rekordowy - 71 książek to drugi wynik w historii bloga :)
Co niestety nie przełożyło się na tych książek opisywanie - problem trwa - na blogu zamieściłam swoje wrażenia z 29 przeczytanych w tym roku książek; udało mi się minimalnie nadrobić 2014 - 11 i 2013 - 8 książek. Na opisanie czekają - 42 książki z 2015, 20 książek z 2014 i 14 z 2013!

W tym roku przeczytałam jedno krótkie opowiadanie po angielsku. Książek non-fiction - 8. Od jakiegoś czasu staram się też 'podbierać' MC książki z jego półek - w 2015 było ich 13 :)
Jeśli chodzi o ebooki, to w tym roku było już całkiem nieźle - .17!

Podział na płeć autorów, to już tradycyjnie ;) - rok kobiet (aż 42 książki + 1 napisana przez dwie kobiety + 1 napisana przez siedem kobiet :)).

Podział geograficzny troszeczkę się zmienił, chociaż pierwsza trójka ciągle ta sama: 
Polska i to jak zdecydowanie - 34 książki! ( w 2014 - 19) 
USA - 16 (o 3 mniej niż poprzednio)
Wielka Brytania - 9 (tyle samo)

Dalsze pozycje to: Szwecja (4), Kanada (2), a po 1 Nowa Zelandia, Irlandia, Indonezja, Hiszpania, Uganda i Francja.


2. Blog

W tym miejscu wspominam o statystykach ;) Hmm, liczba odsłon w 2015 roku osiągnęła ok. 1.000.000! :) Przeciętnie wychodzi ok. 19.000 odsłon tygodniowo.

Jak zwykle bardzo DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, że wciąż są tacy, którzy tu zaglądają :)


3. Książki roku

Zacznę od kategorii - rozczarowanie roku - i ... dziwne trochę, ale w 2015 takowego nie było! To był rok naprawdę świetnych książek, a jeśli nawet były jakieś słabsze, to nie było rozczarowania, bo wiedziałam dobrze po co sięgam :)

Kolejna kategoria czyli odkrycie roku. Kilka!
1 - grupa na FB - Tygodniowe Wyzwania Czytelnicze - dzięki niej przełamuję swoje uprzedzenia, czytam różne rzeczy, zmuszam się do poszukiwań;
2 - kryminały - nowe (dla mnie!) nazwiska - Jens Lapidus, David Hewson, Katarzyna Kwiatkowska
3 - polskie autorki, które mnie zaciekawiły bardzo i będę z wielkim zainteresowaniem śledzić ich literackie drogi - Agata Przybyłek, Joanna Szwechłowicz, Ałbena Grabowska (Stulecie Winnych!), Karolina Wilczyńska
4 - "Klub filmowy" Davida Gilmoura - odkryć, że jest na świecie ktoś, kto ma tak zbliżone, a rzadkie niezwykle, podejście do wychowania dzieci - bezcenne!
5 - Jojo Moyes - "Razem będzie lepiej" to chyba najlepsze czytadło - pocieszyciel z ubiegłego roku!


Najlepsza książka przeczytana w 2015:
jak już napisałam wyżej przy rozczarowaniach - miałam duży wybór :) Po dłuższym namyśle wybrałam pięć ścisłych finalistek:


"Dyrygent" Sarah Quigley - za oblężony Leningrad, za wspaniałe przedstawienie postaci ekscentrycznego geniusza muzycznego Dymitra Szostakowicza i tego, jak tworzył swoją wielką VII Symfonię, za cudowny dwugłos muzyczny pokazujący dwa odmienne podejścia, za atmosferę życia w nieustannym strachu i niemalże 'odczłowieczeniu', za wątek Nikołaja i Soni tak mocno ściskający serce matki, słowem - za całokształt! ;
"Preparator" Hubert Klimko-Dobrzaniecki - za znakomitą powieść, za wielką wrażliwość w tworzeniu bohatera, za sugestywny język;
"Lody dla królowej" Anthony Capella - za niezwykle interesującą powieść, w której miesza się wielka historia z historią zwykłych ludzi oraz ich niezwykłych umiejętności;
"Sześć dni w Leningradzie" Paullina Simons - za wywołanie ogromnych emocji, za ciekawe spostrzeżenia i za 'współodczuwanie' pewnych rzeczy - ja już dawno czułam, że mam z tą autorką wiele wspólnego w sferze 'uczuciowo-duchowej' ;) 



Uwaga - czas na najlepszą, przeczytaną w 2015 roku książkę. Niestety, jeszcze jej Wam nie opisałam, ale to dlatego, że niezwykle trudno znaleźć mi słowa, którymi mogłabym tego dokonać! Fantastyczna, wymykająca się wszelkim uogólnieniom, próbom zaszufladkowania, dookreślenia. Niespieszna, tak bardzo, bardzo 'powolna', sprawiająca, że musisz i ty zwolnić, przystanąć, rozejrzeć się. Oniryczna, przeplatająca różne światy, można się pogubić, co jest fikcją, co prawdą, która wersja prawdziwa. Rozgrywająca się na wyspie, a to ma przecież wpływ na wiele rzeczy. Na granicy jawy i snu, gdzie światło księżyca odgrywa niebagatelną rolę. Z bohaterami, którzy również trochę się wymykają łatwym ocenom. Przy tym to całkiem niezły i wciągający kryminał. Do tego powieść zawiera wiele rozważań nad kondycją człowieka i wiele ciekawych odwołań - będziecie chcieli na nowo zobaczyć filmy Bergmana! 

Najlepsza książka 2015 roku to:

"Księżyc myśliwych" Katarzyna Krenz, Julita Bielak
16:39, maniaczytania , Podsumowania
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 04 stycznia 2016
Podsumowanie 2015 - filmy
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią podsumowanie 2015 roku zaczynam od sprawozdania filmowego :)

Jak pewnie niektórzy pamiętają zapisałam się do dwóch 'fejsbukowych' grup - 52 filmy i 104 filmy. Chciałam po prostu sprawdzić, ile filmów oglądam rocznie, bo wydawało mi się, że sporo. W 2014 obejrzałam ich 155, w 2015 - 226. Ale - w tym roku 'wliczałam' również sztuki teatralne obejrzane w tv (2) oraz sezony seriali (13). Nawet bez nich jednak mój wynik został poprawiony, 211 oznacza, że 52 zostały pomnożone 4 razy :)

Jeśli chodzi o szczegóły 'czasowe' - 52 filmy osiągnęłam 15 marca, 104 - 2 lipca, 156 - 30 czerwca. a 208 -19 grudnia filmami. Jeśli chodzi o 'czyste' liczby, to - 17 filmów to filmy kinowe (tu tez poprawa o 5, a wydawało mi się, że prawie nie chodziłam do kina w tym roku ;) ), 1 obejrzany przez VOD, 2 w internecie, 35 na DVD i aż 171 w telewizji - no - powtórzę się - niech ktoś mi powie, że w telewizji nie ma nic do zobaczenia ciekawego!

A teraz, tak samo, jak w zeszłym roku, przy wymienieniu filmów, które uznałam za najlepsze - posłużę się kategoriami Oscarowymi ;)

Najlepszy film dokumentalny
jak i poprzednio, najlepszy film dokumentalny, to film o muzyku :) Wspaniały, wzruszający, mądry - i film, i bohater - jeśli jeszcze nie widzieliście - koniecznie to nadróbcie!

"Sugar Man"

Najlepszy film animowany
2014 był pod w tej kategorii fantastyczny, tym razem nie miałam problemu z wyłonieniem najlepszego:

 "W głowie się nie mieści" - to nawet bardziej film dla dorosłych niż dla dzieci ;) O emocjach, o tym, co nami rządzi, jak nad emocjami panować i czy w ogóle warto, jak tworzą się wspomnienia. Jeśli mielibyście obejrzeć 'kreskówkę' - to ta powinna się koniecznie znaleźć w centrum Waszego zainteresowania :)

Najlepsze efekty specjalne
tym razem aż trzy filmy:

"Hobbit: Pustkowie Smauga" 
- za fenomenalną postać smoka :)

"Mission Impossible- Rogue Nation" 
- za świetną scenę pościgu samochodowego :)

"Avengers: Age of Ultron" - za postać Visiona i końcówkę (Quicksilver, ech!)

Najlepsza muzyka 

"Whiplash"  - cały z muzyki, choć nie o muzyce właściwie ;)

Najlepsza piosenka
w ubiegłym roku tej kategorii nie było, ale w tym roku była taka jedna piosenka z filmu, której słuchałam bardzo, bardzo wiele razy ;)

"Love was My Alibi- z filmu "Źródło nadziei"


Najlepsza rola męska

"Whiplash" 
- oprócz doskonałej muzyki to przecież znakomity film i do tego bardzo dobrze zagrany, to był film dwóch aktorów - J. K. Simmons jako diaboliczny i wymagający (cóż za eufemizm!) nauczyciel-dyrygent był po prostu przerażający, a Miles Teller jako młody adept gry na perkusji zagrał tak, że czuło się niemal fizycznie wszystkie jego emocje.

Najlepsza rola kobieca

"Vera"  - tym razem nagroda moja idzie nie do filmu, a do serialu na podstawie powieści kryminalnych Ann Cleeves. Tytułowa Vera to policyjny detektyw, kobieta starsza, lekko niechlujna w obyciu, ale staranna w śledztwach, niezbyt sympatyczna, ale szczera i z dobrym sercem. Brawa dla Brendy Blethyn, która sprawiła, że pokochałam bohaterkę ;)

Najlepszy film polski

"Jeziorak"  - naprawdę udał się film twórcom - prawdziwie rasowy kryminał, ze specyficznym klimatem;
 "Czarny czwartek"  - tu chyba nie da się napisać niczego, co nie brzmiałoby banalnie. Trudny moment naszej historii, scenariusz składający się w zasadzie w całości z prawdziwych wypowiedzi bohaterów i fragmentów akt, dodatkowo świetnym pomysłem realizacyjnym było to, żeby całą gdyńską tragedię pokazać przez pryzmat najzwyklejszej rodziny.

A zanim najważniejszy film, trzy wyróżnienia specjalne:

"Hugo i jego wynalazek"  - absolutnie czarodziejski film o magii kina, które pod koniec ubiegłego roku, dokładnie w dniu również moich urodzin, skończyło 120 lat! Obowiązkowy film dla wszystkich miłośników ekranu :)

"Nostalgia anioła"  - wiem, że film smutny, temat straszny, ale dla mnie to jedne z najładniejszych filmów, jakie widziałam. Przepiękne zdjęcia, niesamowity nastrój i tak przenikliwie, prawdziwie i poruszająco ukazana więź córki z ojcem.

"Człowiek ze stali"  - za inne podejście do superbohatera, za ukazanie jego historii, za Krypton, za fajny partnerski związek i za Kevina Costnera :)

NAJLEPSZY FILM
Jak pisałam już w poprzednim zestawieniu dla mnie kino to wielka magia, najważniejsze są emocje - seans jest udany, jeśli na nim płakałam, śmiałam się, bałam. Ponownie więc wybrałam film, na którym doznałam tego wszystkiego,a le dostałam jeszcze do tego przepiękną historię o miłości - o miłości głównego bohatera do żony, o jego miłości do synów, o miłości braterskiej (tak niesamowitej, że na samo wspomnienie łzy ciekną mi po policzkach), o miłości kobiety i mężczyzny wreszcie, choć z tak odległych światów, to przecież z tak bliskim porozumieniem dusz. Do tego jeszcze ten epicki rozmach, wielka historia I wojny światowej - bitwy pod Gallipoli, egzotyczna sceneria zapierająca dech w piersiach.
Filmem roku jest:

"Źródło nadziei"

Na koniec jeszcze tylko słowo - miniony rok filmowo był głównie rokiem Jamesa Bonda (kilka filmów już za nami, kolejne przed ;)) oraz rokiem powrotu (dla mnie) i poznawania (MC) filmów z lat 80-tych - za nami m.in. "Pogromcy duchów", "Powrót do przyszłości", "Gliniarz z Beverly Hills", "Wiecznie młody", "Szpiedzy tacy jak my". Na pewno będziemy to kontynuować w tym roku, którego początek będzie jednak pod szyldem Gwiezdnych Wojen (dla obojga z nas będzie to nowa przygoda). A jeśli znacie, pamiętacie jakieś inne fajne filmy z tamtych lat, które można obejrzeć z dzieckiem, to koniecznie napiszcie w komentarzu!
20:47, maniaczytania , Podsumowania
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 stycznia 2016
Podsumowanie grudnia
Tuż przed podsumowaniami rocznymi - czas na podsumowanie ostatniego miesiąca starego roku :)

Czytelniczo  

Wolno szło, ale i tak nieźle - 6 książek:

1. "Pan Darcy nie żyje" Magdalena Knedler - jak wspominałam przy okazji TWC - niedługo trochę więcej o tym kryminale;

2. "Opowiastki świąteczne" Małgorzata Chaładus ;

3. "Sześć dni w Leningradzie" Paullina Simons - ooo, o niej to muszę Wam napisać więcej! Wiem, że to będzie jedna z ważniejszych dla mnie osobiście książek, a dlaczego? O tym już w najbliższym czasie :) ;

4. "Excentrycy" Włodzimierz Kowalewski - chciałam zdążyć przed filmem, który zapowiadał się ciekawie. Udało się - książka interesująca, choć głównie na opisane w niej realia późnych lat 50-tych;

5. "Charlie i fabryka czekolady" Roald Dahl - tegoroczna lektura MC, przeczytana przeze mnie z wielką przyjemnością, jak obejrzę jeszcze starą ekranizację, może pokuszę się o jakieś porównanie?

6. "Zamieć śnieżna i woń migdałów" Camilla Lackberg - króciutka nowelka, może jednak wrócę do autorki?


Na blogu znów nie opisałam żadnej lektury...

 
Nowe nabytki:

- "Agencja Złamanych Serc" Irena Matuszkiewicz - kupiona w kiosku w ramach nowej serii wydawniczej
- "Dla Ciebie wszystko" Nicholas Sparks - podobnie :)
- "Mary Rose postanawia żyć" Ann-Marie McDonald - prezent znaleziony pod choinką;
- "Żelazne damy" Kamil Janicki
- "Rękopis znaleziony w Saragossie" Jan Potocki
- "Inna dusza" Łukasz Orbitowski - prezenty urodzinowe

Filmowo:
chyba rekord ;) - 34 filmy, 1 z VOD, 2 na DVD, a pozostałe w telewizji! W tym były ponownie dwa sezony seriali ("Skazane" i "Vera 5") oraz spektakl telewizyjny. Większość filmów tego miesiąca to filmy świąteczne, zaś sama końcówka to znów superbohaterowie - dwa razy Spiderman oraz Superman. I to właśnie ostatni obejrzany w grudniu i w starym roku film o tym ostatnim "Człowiek ze stali" był najlepszym.  

No, to tyle podsumowania miesięcznego, na roczne zapraszam w kolejnych dniach :)
17:41, maniaczytania
Link Komentarze (2) »
czwartek, 31 grudnia 2015
TWC - wrzesień-grudzień 2015, czyli
hurtownia ;) A jako że na bieżąco nie zdawałam tu relacji, a i nie we wszystkich brałam udział, to teraz krótkie podsumowanie.

Od września było tych wyzwań tygodniowych trochę od 7 - 28.

7. Autorem jest kobieta 



O niej napiszę więcej w osobnym wpisie, tu zdradzę tylko, że to naprawdę niezła książka dla nastolatek, ale także i ich matek, a także dziewcząt w każdym wieku ;)

8. Dwa słowa w tytule



ta książka też zasługuje na osobny wpis - jest dla mnie ważna, bo dotyka czegoś bardzo istotnego - rodzicielstwa i podejścia do dziecka - podmiotowego, nie przedmiotowego; takiego, które balansuje na krawędzi, a mnie wydaje się jednak najprawdziwsze i najdojrzalsze. Ciekawa jestem, czy ktoś się ze mną zgodzi? ;)

9. Literatura amerykańska



o niej też wkrótce w ramach podsumowywania wyzwania choinkowego ;)

10. Stephen King

tu niestety musiałam odpuścić - jedyne, co mam tego autora to "Bastion" - a to jest lektura na dużo dłużej niż około tydzień ;)

11. Autorem jest mężczyzna 



Szukałam tu czegoś specjalnego, czegoś, co mam na czytniku i znalazłam właśnie to. Króciutkie opowiadanko o bardzo ważnej rzeczy - o tym, czym jest magia świąt i o tym, czy da się i jak warto o nią dbać. Przeczytane w oryginale :)

12. Książka ze spójnikiem w tytule



to naprawdę niezłe i bardzo ironiczne opowiadanie. Wybitnie złośliwe i sarkastyczne. Jeśli nie znacie, to koniecznie przeczytajcie - nic nie zdradzę ;)

13. Na literę "A"
14. Czytamy książkę, oglądamy ekranizację
15. Mroczna historia

te sobie odpuściłam, choć jestem w trakcie 14 - wybrałam "Kroniki portowe".

16. Akcja w XX wieku



to pierwsza książka tej autorki. Młoda dziewczyna, Beata, odkrywa przypadkiem, że jej rodzice nie są jej rodzicami. Wynajmuje detektywa i próbuje poznać prawdę. Może jej w tym pomóc wizyta w rodzinnym domu z okazji ślubu siostry. Jedzie tam z bratem najlepszej przyjaciółki, który jest zaskoczony dziwną atmosferą i stosunkami panującymi w tej rodzinie. Z pewnością nie jest "Martwe jezioro" najlepszą powieścią Olgi Rudnickiej, ale widać już zaczątki tego, co później rozkwitło - specyficzne poczucie humoru, podejście do bohaterów, a także talent gawędziarski - legenda o jeziornej pani, którą opowiedziała Beata - wywołała u mnie dreszcze ;)

17. Kolor w tytule



skończone po czasie. Trochę więcej wkrótce :)

18. Na literę "B"

 

tym razem dwie, obydwie krótkie i bardzo różne. Pierwsza to piękna bajka o tym, co w życiu najważniejsze, który dar, która cecha charakteru.
Druga to przerażająca, świetnie napisana historia dziewczyny, która wybiera się na imprezę, choć wie, że w miasteczku zdarzają się zaginięcia dziewcząt. Doskonale napisana, trzymająca w napięciu do samego końca. To tzw. prebook do kryminalnej powieści "Moje śliczne", jeśli jest ona równie mocna, to chyba trochę się boję ją przeczytać ;)

19. Z twarzą na okładce



przeczytana po czasie, a dokładnie to skończona wczoraj w nocy ;) O niej będzie osobna notka, ale w ramach zachęty napiszę, żebyście przeczytali, zanim film wejdzie na ekrany kin, a to już niedługo!

20. Z prezentu

odpuszczone ;)

21. Debiut



bardzo intrygująca wielością tajemnic bohaterów, więcej ... tak, zgadliście w osobnej notce ;)

22. Na literę "C"

odpuszczone ;)

23. Świąteczna książka



króciutkie opowiadanka dla dzieci, głównie dla przedszkolaków. Kilka świątecznych dni - mamy i Mikołajki, i dzień świętej Łucji, Boże Narodzenie, Trzech Króli. Opisane są różne zwyczaje, opisane są różne sytuacje, w których dzieci mogą się znaleźć i sposoby poradzenia sobie z nimi. Napisane prostym, przystępnym językiem - polecam do poczytania najmłodszym.

24. Poradnik

odpuszczone ;)

Ponownie zachęcam do wzięcia udziału. Nie ma żadnego ciśnienia, książki można kończyć po terminie, tytuły wybieramy sobie sami, a, jak widać, tematy są zróżnicowane :) Do tego grupa jest jedną z sympatyczniejszych!


A na koniec, przy okazji dzisiejszego dnia - chciałabym Wam życzyć udanego 31 grudnia, czyli ostatniego dnia starego roku - spędźcie go tak, jak lubicie - jeśli wybieracie się na bal, to wspaniałej szampańskiej zabawy; jesli spędzacie go w domu - cudownego wieczoru! Zapraszam na jutro na podsumowanie grudnia, a w najbliższych dniach również na dwa podsumowania roczne - jedno filmowe, drugie książkowe :)
11:50, maniaczytania
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 grudnia 2015
Podsumowanie listopada
Rok się kończy powoli, czas na podsumowania, ale u mnie wciąż zaległości cała masa ...
Czas na pierwszą z nich - podsumowanie listopada.

Czytelniczo  

Nieźle, jak na taki miesiąc - 7 książek:

1. "VIP room" Jens Lapidus - znakomity kryminał, o którym więcej niedługo;

2. "Martwe Jezioro" Olga Rudnicka - nadrabiam wcześniejsze powieści autorki :) ;

3. "Przypadki pewnej desperatki" Magdalena Wala - druga książka wydana w serii "Z babeczką, moim zdaniem słabsza niż Agaty Przybyłek;

4. "Pan Przypadek i fioletowoskórzy" Jacek Getner - kolejna część przygód Przypadka -jak zawsze świetna, dowcipna i z doskonałymi obserwacjami ;)

5. "Bajka" Henryk Sienkiewicz - przeczytana w ramach TWC;

6. "Blondynka, niebieskie oczy" Karin Slaughter - również w ramach TWC;

7. "Cicha 5" K. Bonda, M. Kalicińska, K. Michalak, K. Mirek, N. Socha, M. Warda, M. Witkiewicz - świąteczne opowiadania.


Na blogu nie opisałam żadnej lektury...

 
Nowe nabytki:

- "Smak świąt" Agnieszka Maciąg;
- "Baza G-8" druga część Koalicji Szpiegów Agnieszki Stelmaszyk - dla MC;
- "Cicha 5" - wspomniana wyżej
- "Kobiety z Czerwonych Bagien" Grażyna Jeromin-Gałuszka - kupiona w kiosku w ramach nowej serii wydawniczej

Filmowo:
lepiej - 15 filmów, 1 w kinie, 1 na DVD, a pozostałe w telewizji. W tym były dwa sezony seriali ("Prokurator" i "Co ludzie powiedzą"), trzy powroty do filmów z lat 80-tych, ale ogólnie to był miesiąc z Jamesem Bondem :) Najlepszy film to zdecydowanie "Spectre", czyli najnowsza część perypetii agenta 007. 


Listopad i grudzień blogowo były bardzo słabe, ale widzę, że ta przerwa powtarza się już kolejny rok. Trzymajcie kciuki, żeby ten zaczątek zapału, który zaczynam odczuwać, przekuł się na większą ilość postów ;)

12:04, maniaczytania , Podsumowania
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
0. Email
0. Wyzwania prowadzone przeze mnie
1a. Przeczytane
1b. 2012
1c. 2011
1g. Książkowe - blogi
1h. Książkowe - różne
2a. Stosikowe losowanie u Anny
2b. Wyzwanie - Projekt Nobliści
2c. Rosja w literaturze
2d. Francuska Kawiarenka Literacka
2e. Wyzwanie - Od zmierzchu do świtu
2f. Wyzwanie - Nagrody literackie
2g. Wyzwanie - Bracie, siostro, rodzino
2h. Wyzwanie - Amerykańskie Południe w literaturze
2i. Wyzwanie - Kraje nordyckie
2j. Wyzwanie - Literatura na peryferiach
2k. Wyzwanie - Kolorowe czytanie
2l. Wyzwanie - Podróże w czasie
Czas wolny
Domowe inspiracje
Filmy
Przepisy różne, osobiście przeze mnie wypróbowane
Ulubione
Ze szczególną rekomendacją
Tagi
Spis moli