czyli mania czytania i inne takie
wtorek, 22 września 2015
Lody dla królowej - Anthony Capella
Uwaga, uwaga - poważna kandydatka do mojej książki roku!



Dwie splecione ze sobą historie, a właściwie przeplatające, przecinające się ścieżki dwóch postaci. Carlo Demirco i Ludwika de Keroualle.

On, z biednej rodziny, zabrany z domu rodzinnego, gdy miał 8 lat przez Persa, który we Florencji zaczął go przyuczać do zawodu cukiernika - wytwórcy lodów. Ona, panna dobrze urodzona, ze starej szlacheckiej rodziny, choć trochę podupadłej. Ich drogi spotkają się na dworze Króla Słońce. On, po różnych perypetiach trafia tam, by uświetniać wykwintne przyjęcia wymyślnymi lodowymi deserami, ona jest oddaną damą dworu bratowej króla Henrietty, inną od innych dwórek, mądrą i stroniącą od wszechobecnej rozpusty i zabaw.

Oboje trafiają w tryby machiny intryg - po nagłej śmierci Henrietty planowany sojusz z Anglią stoi pod znakiem zapytania. Trzeba coś zrobić, żeby król Karol II Stuart nie zerwał tajnego paktu. Ludwik XIV postanawia podarować mu swojego najlepszego 'lodotwórcę' oraz wysłać Ludwikę, by uwiodła króla i sprawiła, by podporządkował się Francji.

Carlo zakochany w Ludwice jest jedyną przyjazną jej osobą na obcym angielskim dworze. Wszyscy pozostali na wszelkie sposoby próbują ja wepchnąć do królewskiego łoża. Ona łudzi się jeszcze, że może zostanie królewską małżonką, bo przecież bardzo dba o swoją cześć i ulec pragnie jedynie po ślubie. Czy Carlo pomoże Ludwice olśnić króla? Czy Ludwika odwzajemnia jego uczucia? Czy dla Karola Ludwika stanie się kimś ważnym, czy kolejną 'zabawką' w kolekcji?

W tle mamy ciekawie ukazane różne sposoby rządzenia. Różne zupełnie społeczeństwa. Wszyscy walczą o wpływy, władzę. Nasilają się niepokoje wśród ludności. Czyż można w czasach, gdy poddani żyją w ubóstwie urządzać tak wystawne bale, poddawać się kaprysom, budować chłodnie, żeby nawet w ten sposób udowodnić, że są rzeczy nietrwałe, ulotne, dostępne tylko wybranym?

Autor prowadzi nas cierpliwie przez meandry królewskich komnat, pałacowe zaułki, parkowe alejki. Ale też i przez pracownie cukierników, podrzędne karczmy, warsztaty pierwszych naukowców.

Ta powieść to też wspaniała historia dążenia do doskonałości. Historia powstania i udoskonalania lodów. Produktu z natury istniejącego tylko przez chwilę. Jest historia powstawania nowych smaków, dodawania coraz bardziej egzotycznych i dziwnych składników, żeby zmienić ich smak. Ale jest również historia powstawania udogodnień i wynalazków, które pomogą dłużej utrzymać lody, poprawić ich konsystencję, czy szybciej i efektywniej mrozić je.

To niezwykle wciągająca historia intryg, zakulisowych rozgrywek, szukania miłości oraz spełnienia, a także odnalezienia swojego miejsca w życiu. Historia ponadczasowa, doskonale rozpisana na dwa głosy. Historia smakowita - te wszystkie opisy przygotowywania lodów, tych wszystkich dodatków, te starodawne przepisy - trudno czytać nie mając lodów pod ręką! ;)

Ludwika de Keroualle to postać prawdziwa, dożyła sędziwego wieku 85 lat! Autor jej postać książkową zbudował na podstawie jej biografii oraz listów ambasadorów i króla Ludwika XIV.  Część wydarzeń naprawdę miała miejsce. Perska technika wytwarzania lodów rzeczywiście była znana już w XVII w. Nazwisko Demirco przewija się w anegdotach o kuchmistrzu służącym Karolowi. Sprawdźcie sami, w jaki fascynujący sposób Anthony Capella te kilka faktów rozwinął w pasjonującą opowieść o ludzkich namiętnościach i stworzył jedną z najciekawszych powieści historycznych.


07:36, maniaczytania
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 września 2015
Podsumowanie sierpnia
Już prawie wrzesień się kończy, a ja nie opisałam jeszcze sierpnia - zgroza! :)

Czytelniczo 

Dobra passa się skończyła ;) - przeczytałam tylko 5 książek :)


1. "Prostota serca" Gustaw Flaubert;

2. "Dzikuska" Irena Zarzycka;

3. "Sekret Sonji" Asa Hellberg - druga część "Ostatniej woli Sonji" - recenzja już wkrótce :)

4. "Ludzie w kłopotliwych miejscach" Jonathan Gray;

5. "Władca much" William Golding


Na blogu, tak jak w czerwcu i lipcu, opisałam trzy tegoroczne lektury.

 
Nowych nabytków - brak ;)


Filmowo
absolutny rekord! - 32 filmy! - 1 w kinie, 28 w telewizji oraz 3 na dvd (w tym jest cztery seriale lub miniseriale) Najlepsze - chyba takiego super znowu nie było. Ale kilka wyróżnię - "Zamieszkajmy razem" - piękny film o oswajaniu starości; "Szkoła wdzięku Madame Hotchkiss" o oswajaniu straty; "Surferka z charakterem" - historia oparta na faktach o oswajaniu traumy i lęku - wielce podbudowująca, motywująca - o sile charakteru, wiary i miłości bliskich. Przy okazji nadmienię, że 30 sierpnia potroiłam liczbę 52 obejrzanych filmów, co już jest pobiciem wyniku zeszłorocznego (155 filmów) :)

Sam sierpień upłynął raczej spokojnie, upalnie, a zakończył się oczywiście przygotowaniami do szkoły. Ale o nowych szkolnych lekturach w następnym podsumowaniu :) 
19:17, maniaczytania , Podsumowania
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 września 2015
TWC lipiec, sierpień 2015, czyli minihurtownia :)
TWC - a co to jest? Ha, wyjaśnię już za chwilę.

Książek 'analogowych' mam całe mnóstwo, wśród nich tych nieprzeczytanych jest koło setki. Dlatego jakiś czas temu ograniczyłam trochę napływ nowych. Zauważyłam jednak, że nagle, zupełnie niepostrzeżenie ;),  znacznie wzrosła mi liczba kupowanych książek elektronicznych - widocznie równowaga w przyrodzie być musi :) Potrzebowałam jakiegoś 'kopa', żeby zwiększyć ich 'czytalność'. Pierwszym krokiem była zmiana mojego udziału w stosikowym losowaniu u Ani - od sierpnia losowana jest dla mnie jedna e-ksiązka z kolejnej dziesiątki (a jest ich sporo!). A TWC? To Tygodniowe Wyzwania Czytelnicze (pozdrawiam założycielkę - Andżelikę) na Facebooku, które idealnie 'wstrzeliły' się w moje potrzeby :) Co tydzień nowy temat przewodni, liczba i dobór książek nieograniczone, termin można przekroczyć, ale wtedy wpisujemy się na listę - po terminie ;)

Dziś pierwsze miesięczne podsumowanie mojego w nich udziału pod hasłem 'prawie' ;) Pierwsze prawie - to prawie dwumiesięczne pierwsze podsumowanie miesięczne ;) , bo wyzwania zaczęły się pod koniec lipca, łączę więc lipiec i sierpień. Przed Wami sześć motywów i prawie ;) sześć przeczytanych w ich ramach książek.


1. Jedno słowo w tytule

 

W czasie zmieściłam się z ebookiem "Niespodzianki" Debbie Macomber (ale o niej więcej za parę miesięcy - to książka pasująca do Znalezionego pod choinką), po terminie skończyłam "Uroczysko".


2. Klasyka



W 'czeluściach' czytnika znalazłam Flauberta i nowelkę "Prostota serca". To prosta historia prostej służącej. Prosty, skromny żywot, monotonny, rutynowy, ale przecież w jakiś sposób dający poczucie bezpieczeństwa. Zostaje ono załamane śmiercią pani. Wtedy, jedyny raz, służąca wykazuje jakieś oznaki zaangażowania, chęci czegoś więcej, ale nic rewolucyjnego - ona nie chciała niczego więcej od życia ponad to, co miała. Smutna historia. Ale czy to pochwała takiego losu, umiejętności bezwolnego podporządkowania się, 'znania' swojego miejsca w szeregu, czy może wręcz przeciwnie? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć.


3. Literatura polska



To był trochę powrót do czegoś przeczytanego w latach nastolęctwa. Wtedy historia miłosna zaniedbanej wychowawczo Ity, panienki z dworku, chowanej bez matki, przy trójce braci oraz Witolda - przyjaciela jednego z nich, który przyjeżdża 'uładzić' tytułową dzikuskę - bardzo mi się podobała. Teraz razi oczywiście naiwnością, cukierkowatością, ale na pewno ma wartość sentymentalną wielką. Inaczej spojrzałam też na nią, gdy poszperałam trochę o autorce - napisała sporo powieści, ale za PRL objęte były absolutną cenzurą i wycofywano je z bibliotek. No tak, pochwała życia arystokratycznego nie wpisywała się w klimat epoki. Sama Irena Zarzycka we wstępie do wydania już bardziej współczesnego pisze, że "Dzikuskę" napisała w 1927 r. (miała wtedy 27 lat), gdy świat wyglądał zupełnie inaczej, a koszmar wojny nie wywrócił jeszcze kompletnie do góry nogami tego, co w życiu ważne. Ramotka, ale warto przeczytać.


4. Skandynawski kryminał



To niestety kolejne prawie - bo prawie skończyłam ;), a do tego prawie skandynawski, bo autor to Anglik. Ale oparty na duńskim serialu z akcją w Kopenhadze. To historia śledztwa prowadzonego w sprawie morderstwa nastolatki, znalezionej w samochodzie należącym do sztabu wyborczego jednego z trójki kandydatów na burmistrza Kopenhagi. Tropy się mnożą, policjanci robią krok w przód, po to, by za chwilę cofnąć się o dwa. Kto zabił? Czy lokalny polityk jest w to zamieszany? Jeszcze nie wiem, ale pewnie się dowiem ;) Bardzo podoba mi się główna bohaterka - Sara Lund, policjantka z trochę trudnymi relacjami z otoczeniem :)


5. Żółta okładka :)



Hmm, to bardzo króciutka książka, ale próbuje obalić Teorię Ewolucji. Przy okazji wskazuje na błędy datowania geologicznego i obala kilka innych tez. Czy autor ma rację? Nie jestem do końca przekonana, ale na pewno niektóre rzeczy przez niego wskazane dają do myślenia i każą się zastanowić, czy rzeczywiście świat powstał w taki sposób, jaki znamy i czy liczy sobie setki milionów lat czy może jednak mniej.


6. Autor, którego jeszcze nie czytaliśmy



Wstyd nie wstyd, muszę się przyznać - czytałam to pierwszy raz. Chociaż sama historia była mi znana z filmu. Cóż można napisać  o czymś, co jest znane i uznane tak bardzo? To jest naprawdę dobra książka. Zadziwiająco krótka, jak na takie nagromadzenie zdarzeń, postaw, emocji. Grupa chłopców po katastrofie samolotu znajduje się na bezludnej wyspie. Próbują jakoś zorganizować sobie na wzór dorosłych życie do czasu, gdy zostaną uratowani. Stopniowo jednak górę biorą niepewność, strach. A czasem strach wywołuje agresję zgodnie z maksymą, że 'najlepszą obroną jest atak'. Rzeczywiście mistrzostwo w pokazaniu, jak działa 'psychologia tłumu', jak łatwo można popaść w anarchię. Przerażające, że dotyczyło dzieci, bo przecież nie niemożliwe. Przyznam, że choć tłumaczenie było lekko 'kulawe', to i tak mam teraz chwilową 'zgagę książkową' - trudno po tak dobrej literaturze czytać inne książki ... :) A "Władca much" był także moją stosikową lekturą na sierpień.

To tyle w lipcu i sierpniu, ciekawa jestem, jakie też wyzwania czekają na mnie we wrześniu. A może i na Was? Może chcecie się tutaj przyłączyć? :)
07:34, maniaczytania , Podsumowania
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
BLOG DAY 2015
Z okazji dzisiejszego święta wszystkim blogerkom i blogerom, odwiedzającym skromne moje progi, życzę wszystkiego najlepszego - dużo pasji, dużo czasu, dużo inspiracji!

3l0g DAY 2015


A skoro to Dzień Bloga, to pozwolę sobie polecić Wam trzy blogi, o tematyce innej niż książkowa, do których sama często zaglądam ;)

- Zwierz popkulturalny - to jeden z bardziej znanych blogów. Żeby go czytać na pewno trzeba mieć podobne trochę poczucie humoru i wyrozumiałość 'interpunkcyjną' ;) I chociaż nie zawsze zgadzam się z kategorycznymi czasem wypowiedziami autorki, czasem nasze opinie o filmie skrajnie się 'rozjeżdżają', to uwielbiam po prostu wszystkie jej wpisy-wyliczanki, a tegoroczna górska wyprawa Zwierza była po prostu perełką ;)

- Kobiety i historia - to jest naprawdę bardzo interesujący blog historyczny. Autorka 'wykopuje' prawdziwe ciekawostki o kobietach z przeróżnych epok, do tego świetnie 'wchodzi' w ich skórę opisując ważne wydarzenia z ich punktu widzenia. Mnóstwo czasu można na nim spędzić :) A teraz można również mieć część z tych opowieści w formie książkowej - "Bajki, które zdarzyły się naprawdę' to świeżynka wydawnicza (ja już mam i czytam z nieukrywaną przyjemnością - gdybyż to było na lekcjach ! :)

- Fabulous Christmas - z racji mojego, hmm, nie bójmy się nazwać go głośno - bzika świątecznego ;) ostatnim blogiem na tej krótkiej liście jest blog poświęcony tematyce Bożego Narodzenia - z dużą ilością opisów filmów, książek, przepisami, inspiracjami dekoracyjnymi, i tak dalej, i tak dalej ... :)

A Wy - podajcie mi proszę swoją ulubioną trójkę 'innych' blogów! Chętnie poznam :)

19:22, maniaczytania
Link Komentarze (4) »
niedziela, 23 sierpnia 2015
Uroczysko - Magdalena Kordel


"Uroczysko" to pierwsza powieść autorki z akcją umieszczoną w miejscowości o bardzo wdzięcznej nazwie Malownicze. Ja miałam już przyjemność w nim być - w powieści "Sezon na cuda". Książka to dla mnie ważna, ponieważ zainspirowała mnie do założenia bloga wyzwaniowego "Znalezione pod choinką", który jest dla mnie źródłem nieustannej radości, dumy i po prostu dobrej zabawy (przy okazji zapraszam do współudziału - najnowsza edycja rusza za niecałe dwa miesiące). Nic więc dziwnego, że skusiłam się, by poznać wcześniejsze losy głównych bohaterów.

Majka zostaje porzucona przez męża. Jej sytuacja jest o tyle trudna, że przez jego nieodpowiedzialne działania traci również dom. Banał? Schemat? Pewnie tak, trzeba jednak pamiętać, że ta książka pierwszy raz wydana była pięć lat temu, gdy jeszcze nie było takiego przesycenia.

Majka jedzie odpocząć od problemów do domu w górach, odziedziczonego po starej ciotce. Tam poznaje kilkoro nowych znajomych, poznaje miasteczko, górskie okolice i ... postanawia wywrócić życie do góry nogami. Swoje i swojej córki. Majka zatrudnia się w miejscowej szkole, a z domu chce zrobić pensjonat. Będzie mogła liczyć na pomoc ojca, przyjaciółki, która u niej zamieszkuje, córki i jej znajomych, pewnego zaprzyjaźnionego weterynarza oraz całej plejady miejscowych postaci.

To, co zdecydowanie wyróżnia "Uroczysko" - to klimat. W tych książkach (bo "Sezon na cuda" jest pod tym względem podobny) nie chodzi o dawanie recept na życie, nie chodzi o wznoszenie się na wyżyny literackiego kunsztu. Magdzie Kordel udaje się jednak wielka sztuka - sprawienie, że czytelnik przenosi się w inne miejsce i zapomina o swoich problemach choć na chwilę. Przy tym czuje się tak, jakby od zawsze znał mieszkańców Malowniczego, bo w kreacji bohaterów, w opisach miasteczka czuć ducha L. M Montgomery - ci, co znają Józefa, na pewno się tam odnajdą :)

Jeśli nie znacie jeszcze Majki oraz całej reszty, a macie ochotę na chwilkę zapomnienia w czymś ciepłym, miłym i niosącym pociechę - wyruszajcie do "Uroczyska". Mnie cieszy wiadomość, że i "Sezon na cuda" doczeka się wznowienia, mam nadzieję, że będziemy się nim mogli cieszyć przed Bożym Narodzeniem :)

A na koniec fotka z tegorocznych Targów Książki, gdzie udało mi się dorwać autorkę i zmusić do wpisania do książki ;)


Tagi: kordel
12:50, maniaczytania , Książki
Link Komentarze (6) »
niedziela, 16 sierpnia 2015
Wyspa - Joanna Miszczuk


A co jeśli nie jesteśmy jedyną cywilizacją na świecie? Co, jeśli gdzieś obok nas, niedaleko, równolegle, żyje cywilizacja równie, a może lepiej rozwinięta od nas? Taki punkt wyjścia przyjęła Joanna Miszczuk, autorka trylogii o kobietach-czarownicach w swojej najnowszej powieści.

Lumia - wyspa położona gdzieś niedaleko Azorów. Niedostępna dla żeglarzy, trudna do wykrycia. Wyspa, która od lat jest w stanie wyżywić, zapewnić opiekę i ochronę swoim mieszkańcom. Na wyspie nie istnieje żądza władzy, głos mają wszyscy; każdy ma też określoną funkcję w tym społeczeństwie - są opiekunowie, karmiciele, obrońcy, strzegący pamięci, budowniczowie. Czymś, co jeszcze bardziej wpływa na niesamowitość wyspy jest roślina, rosnąca tylko tutaj - luminia. Jej tajemnicze właściwości pozwalają na rozwój medycyny, budownictwa i wielu innych dziedzin. Idylla, prawda? Któż nie chciałby żyć w takiej utopii?

Jednym z dwóch głównych wątków jest właśnie historia wyspy, poprowadzona od drugiej połowy XVI stulecia, gdy na wyspę trafia dwóch portugalskich poddanych, którzy wywrą spory wpływ na Lumijczyków. To historia nie tylko samej wyspy, ale i ich kontaktów ze światem zewnętrznym. Możemy wtedy prześledzić, jak odbierają oni różne rzeczy oczywiste dla nas, a przecież, może warto byłoby je przemyśleć?

Drugim wątkiem jest współczesna historia Maxime, dziewczyny, która miała trudne dzieciństwo, po kilku tragediach zaś podporządkowuje życie zemście.Czy zemsta da jej ukojenie? Dokąd ją to zaprowadzi? I w jaki sposób jej los zostanie spleciony z wyspą? Poszukajcie odpowiedzi w książce.

Przeplatające się dwa wątki to stały już chyba znak rozpoznawczy J. Miszczuk. Podobnie było w "Matkach, żonach, czarownicach" i kolejnych częściach. I podobnie zresztą wątki historyczne, tak osadzone w tamtych realiach, tak ciekawie pokazujące bohaterów, są mocną stroną powieści. Część współczesna jest tą, którą mniej wciąga, mniej intryguje, słabiej zaciekawia.

Bardzo dobrze autorka opisała tytułową wyspę. Szczegółowo przedstawiona wielowiekowa historia, świetnie opisana topografia, cały skomplikowany system podziału obowiązków, realistyczni bohaterowie, których obdarza się sympatią, to wielkie plusy. Fajne są również postaci z tła, jak choćby Miguel, żeglarz, który szuka zaginionego na morzu brata - chętnie przeczytałabym powieść z nim w roli głównej lub opowieść o tym, co stało się z jego rodziną, gdy on trafił na Lumię.

"Wyspa" z pewnością warta jest odwiedzenia. Samemu trzeba jednak odczytywać znaki pozostawiane przez autorkę, momenty historyczne w świecie zewnętrznym przez nią dobrane i samemu przemyśleć wiele spraw. Pod tym względem książka ta jest naprawdę dobra - a co jeśli nie jesteśmy tutaj sami?

Tagi: Miszczuk
17:24, maniaczytania , Książki
Link Komentarze (2) »
sobota, 15 sierpnia 2015
Podsumowanie lipca i wyniki konkursu "Zabierz książkę na wakacje"
Ha! Dziś równo połowa sierpnia, więc to właściwie ostatnia chwila na podsumowanie lipca.

Zaczniemy tym razem od przypomnienia wpisu o książkach na wakacje - opisywałam w nim zbiorcze dzieło kilkudziesięciu blogerów - poradniku "Co czytać w wakacje". Ogłoszony był również konkurs z nim związany - "Zabierz książkę na wakacje".
W konkursie wzięło udział 113 osób! Wszystkie podały prawidłowe odpowiedzi, a zwyciężyła Karolina Czwojdzińska - gratulacje!
Was zachęcam, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, do pobrania poradnika - bo przecież książki tam polecane można czytać nie tylko w wakacje, ale i w nadchodzące długie jesienne, mroźne zimowe, czy słoneczne wiosenne wieczory :)

A teraz już podsumowanie:

Czytelniczo 

Dobra passa z poprzedniego miesiąca trwa! Przeczytałam 9 książek :)


1. "Agatha Raisin i śmiertelna pokusa" M. C. Beaton - jakoś zatęskniło mi się za Agathą :)

2. "Pora na śmierć" David Hewson;

3. "Nie zmienił się tylko blond" Agata Przybyłek;

4. "Wyspa" Joanna Miszczuk - najnowsza powieść autorki sagi o matkach, żonach, czarownicach; zupełnie inna, trochę podobna - recenzja już jutro!

5. "Zbrodnia w szkarłacie" Katarzyna Kwiatkowska - kryminał retro w polskim damskim wydaniu, znakomity! Zostałam fanką pani Katarzyny, może Jana Morawskiego nie pokochałam tak jak inne blogerki, ale Mateusz jest moim absolutnym faworytem! :)

6. "Niespodzianki" Debbie Macomber - lekkie, ale niegłupie czytadło, rozgrywające się w bożonarodzeniowym czasie :) Przeczytane w ramach Tygodniowych Wyzwań Czytelniczych na FB (taaak, przystąpiłam do takiej grupy, ale postanowiłam, że wykorzystam te wyzwania na 'czyszczenie' czytnika - bo tam nie wiem kiedy ;) jakoś strasznie dużo książek się zagnieździło - może to jakiś wirus? :))) - tu było hasło " Z jednym słowem w tytule"

7. "Do trzech razy Natalie" Olga Rudnicka - kolejne spotkanie z siostrami Sucharskimi, i nie, nie wierzę autorce, że nie będzie kolejnych :)

8. "Uroczysko" Magdalena Kordel - druga część "Sezon na cuda" jest dla mnie książką szczególną, bo to właśnie ona natchnęła mnie do założenia wyzwania "Znalezione pod choinką" (które za jakieś dwa miesiące będzie miało kolejną edycję), musiałam więc sprawdzić, jak to się wszystko zaczęło :)

9. "Lody dla królowej" Anthony Capella - a to prawdziwa perełka Doskonała powieść historyczna! Intrygi dworskie, wielkie uczucia trzymane w ryzach, a do tego historia powstawania lodów! Wspaniała uczta literacka :)

Na blogu, tak jak w czerwcu, opisałam trzy tegoroczne lektury.

 
Nowe nabytki:

- "Jana ze Wzgórza Latarni" i "Spełnione marzenia" Lucy Maud Montgomery - ostatnie już części kolekcji :)



Filmowo
dużo lepiej niż w poprzednich miesiącach - 21 filmów - 14 w telewizji oraz 7 na dvd (w tym jest miniserial TV "Dziewczyna z indyjskim szmaragdem" oraz pierwszy sezon serialu "Skandal"). Najlepsze - chyba takiego naprawdę super nie było niestety. Ale kilka zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie (większość obejrzana w tv na kanale AleKino+, który od niedawna odkrywam z nieukrywaną przyjemnością). Są to: niemiecki dramat oparty na faktach o parze napadającej na banki "Bank Lady" (świetna historia, znakomicie zrealizowany film); niespieszny opowiadający historię nie wprost a bardziej między słowami film indyjski "Smak curry" oraz świetna, boleśnie prawdziwa ekranizacja szpiegowskiej powieści Johna Le Carre "Bardzo poszukiwany człowiek".

A poza tym - druga połowa lipca to wyczekany urlop w Chorwacji - spacery, plażowanie, atrakcje akwaidalne (kto choć raz widział serial "Co ludzie powiedzą", ten pewnie pamięta odcinek z nimi właśnie :) ), słońce, woda, pyszne jak zwykle pełne smaku jedzenie i słodkie nicnierobienie :)))

Po powrocie był mały kilkudniowy szok termiczny ;), ale sierpień to prawdziwie południowe upały, które lubię, ale chyba bardziej nad wodą ;) 
11:13, maniaczytania , Podsumowania
Link Komentarze (2) »
środa, 12 sierpnia 2015
Nie zmienił się tylko blond - Agata Przybyłek


Iwona ma 37 lat, czwórkę dzieci, kotkę, dwa psy. I męża, który właśnie ją opuszcza (banał - romans!). Co robi nasza bohaterka? Pakuje manatki, by całą ferajną udać się do domu rodzinnego. Tuż przed wyjazdem do gromadki dołącza jeszcze Magda - dziewczyna syna Iwony, Łukasza, która .. jest w ciąży.

Hmm, grecka tragedia, co? Koniec świata, dramat prawdziwy. A gdzie tam! Choć oczywiście Iwonka spędzi sporo czasu szlochając i załamując ręce, to jednak wydarzy się bardzo wiele rzeczy, które powodują, że tempo nie zwalnia nawet na chwilę, a do przebywającej u rodziców głównej bohaterki dołączają kolejne, niekoniecznie spodziewane osoby. Czy to wszystko pomoże jej w przezwyciężeniu bólu życiowej porażki oraz odnalezieniu nowego miejsca dla siebie i całej rodziny?

Tym razem o fabule więcej nie napiszę, bo trudno coś napisać, gdy powieść oparta jest głównie na wartkiej akcji, kalejdoskopie scenek i dialogach, bardziej lub mniej błyskotliwych.

Wbrew pozorom to naprawdę świetnie napisana komediowa powieść obyczajowa. Opowiadana w pierwszej osobie przez Iwonkę z pewnością poprawi humor, rozbawi, chociaż również dostarczy materiału do przemyśleń. Chociaż na początku naprawdę może się wydawać, że nie ma się z czego śmiać, to te wszystkie absurdalne czasem wydarzenia, sposób, w jaki Iwonka o nich opowiada, jej podejście - wywołują salwy śmiechu, czasem nawet w głos, co powoduje, że rodzina dziwnie się patrzy ;) Zwłaszcza akcja w pociągu!

Powieść jest dynamiczna, jak pisałam wcześniej - akcja goni akcję, wszyscy bohaterowie wywołują rozmaite humorystyczne (niekoniecznie takie im się wydają ;) ) sytuacje. Muszę przyznać, że dla mnie najciekawszymi postaciami są rodzice Iwony. Matka to takie wcielenie nadopiekuńczej, wszystkowiedzącej lepiej i trochę apodyktycznej rodzicielki, ale równoważona jest przez ojca, spokojnie znoszącego pomysły żony. Oboje bardzo kochają córkę i są gotowi jej nieba przychylić. Pojawia się również kandydat na amanta ;) - Jaruś. Dlaczego Iwona będzie udawać jego żonę i co z tego wyniknie? Musicie przekonać się sami.

Jeśli macie zły nastrój, jeśli szukacie jakiejś niekoniecznie skomplikowanej intrygi, ale lekkiej, przyjemnej książki-poprawiacza humoru - sięgnijcie po debiut Agaty Przybyłek. Sama autorka robi równie sympatyczne wrażenie, jak jej bohaterka - wiem, bo byłam na tzw. spotkaniu na czacie z nią właśnie :) Jest bardzo bezpośrednia, otwarta i potrafi dobrze wybrnąć z krytycznych uwag.

Ta książka jest pierwszą w nowej serii wydawnictwa Czwarta Strona - serii z babeczką. Jeśli kolejne będą choć trochę podobne, to być może i ta seria dołączy do moich ulubionych :)
20:09, maniaczytania , Książki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 lipca 2015
Jaśnie pan - Jaume Cabre


Jaśnie pan don Rafel Masso i Pujades, cywilny prezes Trybunału Królewskiego w Barcelonie, bardzo mozolnie i długo wspinał się po szczeblach kariery. Udało mu się zdobyć tytuł, stanowisko i piękny dom ze służbą. Nie do końca jednak udało mu się chyba zdobyć szacunek ludzi - arystokracja go lekceważy, osoby na podobnych i niższych stanowiskach mu zazdroszczą i czyhają na jego potknięcia. Rodzina? Jedynie żona, która właściwie cały czas poświęca chodzeniu do kościołów, modlitwie i staraniu się o dopuszczenie kobiet działających w Bractwie Krwi do asystowania skazańcom podczas egzekucji. Jaśnie pan szuka więc uciech w innych ramionach - kochanki oraz ... gwiazd. Tak, astronomia to jego prawdziwa pasja.

Barcelona, schyłek XVIII stulecia, zbliża się koniec 1799r. Don Rafel spokojnie trwa na stanowisku, nie zapowiada się, żeby cokolwiek miało ulec zmianie. A jednak niespodziewanie ma miejsce tajemnicza zbrodnia - słowik z Orleanu, wielka śpiewaczka, która gościła w Barcelonie w drodze na dwór króla w Madrycie, zostaje znaleziona martwa z podciętym gardłem. Kto mógł dokonać tak okrutnej zbrodni? Waga śledztwa i konieczność szybkiego znalezienia sprawcy jest wielka, Jaśnie pan zdaje sobie z tego sprawę. "Na szczęście" na miejscu zbrodni znajduje się medalion, śledczy szybko odnajdują właściciela, młodego poetę Andreu Perramona i wtrącają go do aresztu. Andreu jest chyba jednak niewinny, owszem spędził ze śpiewaczką noc, ale nic poza tym. Na jego nieszczęście jedyna osoba, która mogła potwierdzić jego alibi, przyjaciel Nando Sorts, zaciągnął się właśnie do wojska i wyjechał. Śle piękne listy, ale co z tego, jak nie można go nigdzie znaleźć?

Andreu ma jeszcze większego pecha - niechcący przypadkiem wszedł w posiadanie pewnych dokumentów. Gdy trafią one w ręce władz i dojdą do don Rafela - chłopak nie ma właściwie już szans. Co się stanie z Andreu? Jaką tajemnicę skrywa don Rafel? O tym przeczytajcie sami.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że "Jaśnie pan" to powieść kryminalna. Tymczasem to dużo więcej. To wspaniały traktat o żądzy władzy. O tym, jak zaślepiony władzą człowiek jest w stanie poświęcić w zasadzie wszystko - rodzinę, własne sumienie, niewinnych ludzi. Byle tylko pozostać na stanowisku, byle tylko utrzymać 'prestiż'.

Cabre po mistrzowsku rozgrywa swoją powieść - jakby to była gra w szachy. Odpowiednio rozmieszcza figury, a gdy wydaje nam się, że już już coś się wydarzy, że już już wiemy, co będzie dalej, nagle używa skoczka i wywraca pionki.

Autor cudownie pokazuje również atmosferę tamtej Barcelony. Dekadencja końca wieku - zepsucie elit, arystokracja właściwie bawi się w to kto z kim jeszcze nie, a nie kto z kim już; a także pycha ludzi kościoła, którzy zamiast pomóc skazanemu, zajmują się walką o władzę między sobą 'licytując' miejsca w stallach na mszę na koniec wieku.

Przeplatające się narracje - raz don Rafela, raz Andreu, kiedy indziej Ciseta - byłego ogrodnika jaśnie pana, który wie o pewnej ważnej rzeczy, a także listy Nando to typowe dla powieści Cabre. Tu dochodzą jeszcze jako ciekawostki odwołania do gwiazd, w które tak często patrzy don Rafel. Co mnie trochę zaskoczyło, to sarkastyczno-złośliwe poczucie humoru autora - jest kilka scen, prawdziwych perełek dowcipu.

Znakomita powieść utwierdzająca tylko w przekonaniu, że Jaume Cabre to jeden z najbardziej interesujących współczesnych autorów. Jego wszechstronność, dotykanie istoty spraw, talent w portretowaniu postaci, jakby były żywymi ludźmi - wzbudza we mnie wielki podziw i admirację.

Polecam Wam trochę inne oblicze autora bardzo!
Dla mnie nadszedł chyba wreszcie czas na "Wyznaję".

Tagi: Cabre
09:54, maniaczytania , Książki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 lipca 2015
Ostatnia wola - Joanna Szwechłowicz


Wyobraźcie sobie, że dostajecie list od Waszej prawie stuletniej ciotki. Ciotki, która mieszka sama w ogromnym pałacu i zaprasza Was i kilka innych wybranych osób z rodziny na parę ostatnich dni roku 1938. Zamierza bowiem w sylwestrowe popołudnie odczytać swój testament, a potem ... umrzeć w wybrany przez siebie sposób. Co robicie?

Oczywiste, że jedziecie. Jako i kilkoro krewnych Wirydianny Korzyckiej. Tej bogatej milionerce się nie odmawia. A nuż, po tej wizycie czyjeś życie ulegnie wielkiej odmianie? Niestety, już po drodze jedno z nich umiera w pociągu. Po krótkich formalnościach z policją udają się jednak do posiadłości, ciekawi, co też knuje ciotka. Po kolacji, która dla ciotki stanowi okazję do wyzłośliwiania się na temat wszystkich obecnych, idą spać. Nad ranem okazują się dwie rzeczy - po pierwsze ciotka i jeszcze jedna osoba ... nie żyją, zostały zamordowane, po drugie zaczęła się śnieżyca, a to oznacza, że morderca jest nadal w pałacu (a może to któreś z nich?!), a oni nie mogą teraz wyjechać.

Cóż pozostaje do zrobienia? Przeprowadzić śledztwo. Znany schemat? Pewnie, że znany. Kilka najlepszych książek chociażby Agathy Christie właśnie na nim się opiera. Ale to w niczym nie przeszkadza, żeby delektować się lekturą. Joanna Szwechłowicz świetnie bowiem bawi się konwencją, stereotypami, dodając szczyptę humoru.

Korowód postaci stworzonych przez nią jest bardzo dobrze dobrany. Reprezentują oni różne stany, różny wiek, różne płcie. Każdy ma inną motywację, każdy inaczej się zachowuje. Jest młoda uboga sekretarka z ciotką, jest adept prawa, ekscentryczna pisarka z niemniej ekscentryczną trzynastoletnią, bardzo rezoultną córką (chwilami mądrzejszą od niektórych dorosłych), jest małżeństwo nieco tajemnicze i dziwnie nie pasujące do siebie, jest wreszcie ojciec Aleksander, zakonnik, który podejmuje się dowodzenia śledztwem. Ja najbardziej polubiłam Basię (dziewczynkę) oraz właśnie ojca Aleksandra, który jest lekko nieporadny, jakby zagubiony, ale potrafi analizować informacje, potrafi je też 'wyciągnąć', a do tego podobało mi się, że jako chyba jedyny podchodził do Basi z szacunkiem i nie traktował jej z góry.

Powieść nawet przez moment nie jest nudna. Stopniowo sami stajemy się detektywami-amatorami. Mamy swoje typy, swoich podejrzanych, choć muszę przyznać, że autorka tropy podrzuca bardzo umiejętnie. Gdy już, już wydaje nam się, że wiemy, kto jest mordercą, za chwilę pojawia się nowy szczegół rzucający 'światło' podejrzenia na zupełnie kogoś innego.

Wspomnę jeszcze, że delikatnie co prawda, ale klimat grozy potęguje oczywiście osadzenie w czasie - koniec 1938 roku. Ale także miejsce dobrane jest specjalne - Wielkopolska, tuż przy granicy z Rzeszą. Stąd wątek dwóch osób z gromady okazuje się mieć drugie dno.

Świetna rozrywka, zwłaszcza dla fanów kryminału retro i fanów takiego klasycznego rozgrywania intrygi kryminalnej. Polecam bardzo! A sama biegnę szukać poprzedniej książki autorki "Tajemnica szkoły dla panien" - że też ją przegapiłam wcześniej! :)
Tagi: kryminał
07:15, maniaczytania , Książki
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
0. Email
0. Wyzwania prowadzone przeze mnie
1a. Przeczytane
1b. 2012
1c. 2011
1g. Książkowe - blogi
1h. Książkowe - różne
2a. Stosikowe losowanie u Anny
2b. Wyzwanie - Projekt Nobliści
2c. Rosja w literaturze
2d. Francuska Kawiarenka Literacka
2e. Wyzwanie - Od zmierzchu do świtu
2f. Wyzwanie - Nagrody literackie
2g. Wyzwanie - Bracie, siostro, rodzino
2h. Wyzwanie - Amerykańskie Południe w literaturze
2i. Wyzwanie - Kraje nordyckie
2j. Wyzwanie - Literatura na peryferiach
2k. Wyzwanie - Kolorowe czytanie
2l. Wyzwanie - Podróże w czasie
Czas wolny
Domowe inspiracje
Filmy
Przepisy różne, osobiście przeze mnie wypróbowane
Ulubione
Ze szczególną rekomendacją
Tagi
Spis moli