czyli mania czytania i inne takie
niedziela, 12 lutego 2012
Chaszcze - Jan Grzegorczyk


Niedawno otrzymałam do recenzji książkę "Puszczyk" tego samego autora.Wtedy przypomniało mi się, że ze dwa lata temu kupiłam sobie właśnie "Chaszcze". Szybkie zajrzenie do obu pozwoliło mi zorientować się, że bohater jest ten sam, a "Chaszcze" to pierwsza część "przygód" Stanisława Madeja. W związku z tym musiałam przeczytać ją najpierw.

To bardzo specyficzna książka. Niby kryminał (Madej próbuje rozwiązać zagadkę samobójstwa człowieka, którego znalazł w lesie), ale wątek kryminalny jest jakby gdzieś w tle, a powieść zamienia się w obyczajową, psychologiczną. Akcja toczy się bardzo wolno i spokojnie, pełna jest różnych dygresji, anegdot, historyjek związanych z miejscami, ludźmi, nazwiskami itp. Do tego napisana pięknym literackim językiem, chwilami aż trudno mi było uwierzyć, że to współcześnie żyjący autor ją napisał (choć nie zabrakło i bardziej dosadnych sformułowań).

Stanisław Madej to pięćdziesięcioletni, nieśmiały, mało doświadczony życiowo "stary kawaler". Pracuje w wydawnictwie jako tłumacz, dzięki temu tworzy zasłonięty nazwiskiem innego autora po własnej nieudanej próbie pisarskiej sprzed lat. Nagle umiera jego matka, z którą mieszkał w Poznaniu, to wydarzenie staje się ważną cezurą. Madej postanawia zmienić swoje życie - kupuje dom na wsi, głównie, aby odpocząć i nie myśleć o trudnych sprawach. Czy będzie mu to dane? Czy znajdzie spokój?

We wsi poznaje całą galerię ciekawych postaci, jak choćby księdza proboszcza Melchiora Górskiego czy byłego prokuratora Mizerę, pojawią się też w jego życiu kobiety. Dzięki tym wszystkim postaciom Stanisław przeżyje interesującą przemianę, która nie jest gwałtowna, która odbywa się bardzo delikatnie i subtelnie, a jednak jest wyraźnie widoczna.

Czy uda się mu rozwikłać zagadkę śmierci samobójcy? Czy prawidłowo oceni kobiety, które będą pojawiać się nie do końca chyba przypadkowo? Przekonajcie się sami.

Książka ta została wydana w serii "Powieść z duszą". I coś w tym jest. Wędrując przez chaszcze odkrywamy kolejne elementy układanki, które zmieniają stopniowo duszę Stanisława. Polecam ją tym osobom, które lubią wczuć się w taki niespieszny leniwy klimat prowincjonalny, z elementami humoru, z naprawdę interesującymi "wstawkami erudycyjnymi" (np. o czarownicach czy ewangelii Judasza), gdzie pojawiają się wątki religijne (ale bez rozstrzygania czy nachalnej agitacji). Sama biorę się za drugą część - jestem bardzo ciekawa, jak to się dalej potoczy!
niedziela, 05 lutego 2012
O tym i o owym
Dzisiaj taki luźniejszy wpis, bo jakiś kryzys mnie dopadł ;) Ani czytać, ani pisać za bardzo mi się nie chce ;))) Ale, że w blogosferze dzieje się kilka ciekawych rzeczy, to postanowiłam o nich napisać.

* Po pierwsze zapraszam Was na specjalne forum dla miłośników czytania, blogerów i wszystkich Anonimowych Książkoholików z FB:




* Ukazał się kolejny numer Archipelagu, zachęcam do czytania, temat przewodni - Ciało.

* Niedługo kolejna edycja naszej "blogerskiej" nagrody literackiej - Złota Zakładka. Organizatorzy zapraszają do dyskusji na specjalnym forum - można mieć wpływ np. na zmianę kategorii.

A na koniec chciałam tylko napisać, że Anetka zaprosiła mnie do zabawy Perfect Women, ale jeszcze chwilę pewnie zajmie mi dopasowanie właściwych postaci ;), a poza tym wspólnie z Karto_flaną pracujemy (może za dużo słowo - zaczynamy pracować) nad nowym wyzwaniem - mam nadzieję, że już w kolejny weekend będziemy mogły Was do niego zaprosić :)
11:50, maniaczytania , Ogólne
Link Komentarze (8) »
niedziela, 29 stycznia 2012
Florenckie lato - Judith Lennox


Ta, dość sporej objętości (prawie 600 stron!) książka, to naprawdę świetne czytadło. I choć na początku jakoś nie mogłam do końca jej "wyczuć" i szło mi dość powoli, to później akcja bardzo się rozkręca i drugą połowę wręcz się pochłania.

Akcja tej powieści toczy się w Anglii i we Włoszech, na przestrzeni wielu lat - od 1933r., jeszcze beztroskiego, do 1951r. Mamy tu dość ciekawie pokazaną drugą wojnę światową (dodatkowy plus u mnie), niby w tle, a jednak wywierającą wpływ na życie bohaterów.

Ale to nie wojna i czas wojenny determinują tak naprawdę losy ludzkie. W tej książce bohaterki są trzy, to Tessa, jej siostra Freddie i żona Tessy kochanka - Rebecca. To romans Tessy z Milem jest tym momentem, który będzie miał największą moc sprawczą kolejnych wydarzeń. Jak potoczą się ich dzieje? Czy Tessa będzie umiała żyć normalnie po tragedii, jaka ją spotka? Czy Rebecca przekona się, czy łatwo żyje się z poczuciem winy? Czy Freddie znajdzie w sobie siłę, by przestać się bać miłości, do której obaw nabrała obserwując siostrę? Tego musicie się dowiedzieć sami sięgając po powieść.

Powieść napisaną z rozmachem, łączącą wiele wątków. Jak już pisałam wyżej, to świetne czytadło, mnie kojarzyło się z powieściami Santy Montefiore czy mistrzyni gatunku Judith Krantz. Najbardziej zresztą jakoś kojarzyło mi się z powieścią tej ostatniej "Póki się znów nie spotkamy" - pewnie przez Freddie, angielskich żołnierzy i czasy wojenne. Najlepsze punkty to właśnie ta część książki - szczególnie wojenny bombardowany Londyn oraz walki we Włoszech i ukrywanie aliantów (tu miałam kolejne skojarzenie - z filmem "Blizny miłości"). Bardzo podobały mi się również opisy twórczej farmy oraz tego, jak Rebecca odkrywała swój dar.

Ta książka to również piękna opowieść o uczuciach, emocjach, nie tylko o miłości między kobietą a mężczyzną, ale również miłości macierzyńskiej, między rodzeństwem; o przyjaźni, o poczuciu winy, żalu, gniewie, rozpaczy, strachu.

Jeszcze jeden wielki plus to wykreowanie postaci silnych kobiet. Mężczyźni są, ale jakby na drugim planie, nieobecni, nawet Milo - kochanek Tessy. Za to kobiety są wspaniałe - walczące z uczuciami, konwenansami, rolami przyznanymi im w męskim świecie, czasami bohaterskie, czasami tchórzliwe, zawsze jednak bardzo prawdziwe.

Zastanawiałam się jeszcze nad tytułem. Wbrew niemu akcja w większości toczy się jednak w Anglii. Tytuł oryginalny to "Catching the Tide", czyli "Chwytając falę"(?) bliższy, bliższy. Ale, jeśli przyjąć, że główną bohaterką jest Freddie (to moja własna interpretacja;)), to rzeczywiście było jedno florenckie lato, które wywarło na jej życie ogromny wpływ i nie było to lato pierwsze wspomniane w książce. Wtedy ten tytuł pasuje bardzo dobrze!

Bardzo polecam, zwłaszcza teraz, na wciąż jeszcze długie zimowe wieczory. Pozwoli Wam ona przenieść się w zupełnie inny świat.


Książka otrzymana od wydawnictwa




P.S. ze względu na jeden szczegół książkę zaliczam do anielskiego wyzwania - Pod skrzydłami aniołów.
środa, 25 stycznia 2012
Merde! Rok w Paryżu - Stephen Clarke


Moja pierwsza stosikowa lektura w tym roku. I tym razem udało mi się idealnie zmieścić w czasie ;) A książka troszkę na półce przeleżała, bo wygrałam ją chyba w 2010r. u Moni-libri :)

Młody Anglik dostaje roczny kontrakt w firmie z branży spożywczej, której siedziba mieści się w Paryżu. Paul West ma zająć się wprowadzeniem do stolicy Francji sieci angielskich herbaciarni, a do pomocy ma niezbyt mu przychylny i niezbyt pracowity zespół. Czy uda mu się wykonać zadanie?

Oj, nie jest łatwo cudzoziemcowi w Paryżu, na każdym kroku czyhają pułapki - czasem dosłownie - nawet jeden rozdział ma podtytuł związany z ... merde ;) Jak najlepiej znaleźć tanie lokum? Jak zamówić cafe au lait, żeby nie zostać naciągniętym? Jak przeżyć w kraju, w którym co chwila strajkuje jakaś grupa zawodowa? Jak "ogarnąć" zawiłości systemu prawnego, zdrowotnego i innych? Jak kupić domek na wsi? Na te i wiele innych pytań odpowiada dziewięć rozdziałów, zatytułowanych nazwami miesięcy. Dziewięć? Przecież rok ma dwanaście. Ha! Tego też dowiecie się z książki.

Mam jednak trochę mieszane uczucia co do niej. Niby fajna, zabawna, śmieszna, ale czasem ten humor balansuje mocno na granicy dobrego smaku. Niektóre obserwacje celne, ale i złośliwe. Wiem, że to pewnie taka konwencja, ale mnie dużo bardziej chyba przekonuje Peter Mayle. Jego "Rok w Prowansji" to przecież też Francja i Francuzi z punktu widzenia Anglika, ale u niego w tym wyśmiewaniu wad odwiecznych antagonistów dawało się wyczuć wielką sympatię.

Ale i tak wielką dla mnie frajdą było "chodzenie" po Paryżu. Spędziłam tam kiedyś jeden dzień, więc niektóre miejsca były znajome :) Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję zobaczyć także pozostałe. A ponieważ bardzo lubię język francuski, ucieszyły mnie również wszelkie francuskie słówka i zdania.

Ta książka to typowa lektura rozrywkowa, myślę, że idealna na wakacje. Może gdybym czytała ją na plaży, spodobałaby mi się bardziej? Może z kolejną częścią, również wygraną, poczekam właśnie na urlop? :)
sobota, 21 stycznia 2012
Podsumowanie stosikowego losowania 2011
Nowa tegoroczna edycja już ruszyła, pierwsza styczniowa książka właśnie "w czytaniu" (to "Merde! Rok w Paryżu"), nadszedł więc najwyższy czas na podsumowanie zeszłorocznego stosikowego losowania. Zrobię to w podobny sposób jak poprzednio.

W tym roku, jak i poprzednio trafiły mi się różne książki, niektóre były tak "ciężkie", że trochę mi się poszczególne miesiące "przeciągały", ale ostatecznie udało mi się zdążyć :)

Tym razem dwie z przeczytanych nie były powieścią, pozostałe to między innymi powieści historyczne, kryminalne oraz obyczajowe. Koleżanki podające numerki były "łaskawsze" - łącznie przeczytałam ok. 3773 stron (o prawie połowę mniej niż poprzednio), tylko cztery miały ok. 500 stron (jedna 655!), a aż trzy poniżej stu :)

W tym roku podróży w czasie było mniej, a w przestrzeni - przemierzyłam Norwegię, Indonezję, USA, byłam we Francji, Argentynie, Kanadzie, Anglii, Włoszech, Polsce (dwa razy) oraz na Kubie.

Poniżej wykaz moich lektur z drugiej edycji :)

1. wydawało się, że będzie łatwo - Ława przysięgłych - John Grisham

2. wspaniała, poruszająca - Matka Ryżu - Rani Manicka

3. "kolos" nie tylko dlatego, że opasły - Gra w klasy - Julio Cortazar

4. seria z miotłą - Sto butelek na ścianie - Ena Lucia Portela

5.  jedna z nie-powieści - Z Miśkiem w Norwegii - Aldona Urbankiewicz

6. kryminał na wesoło - Natalii 5 - Olga Rudnicka

7. mistrzowskie granie na emocjach - Historia rodziny Rocamatio - Yann Martel

8. "monumentalne" spotkanie z Henrykiem VIII i Tomaszem Cromwellem - W komnatach Wolf Hall - Hilary Mantel

9. historyczne, ale czy nieaktualne? - Sekrety konklawe - Atto Melani

10. mój pierwszy ebook - Seksualność kobiet - Voca Ilnicka

11. podróż sentymentalna - Przez dziurkę od klucza - Krystyna Siesicka

12. adwentowy kalendarz do czytania z dzieckiem - A w Wigilię przyjdzie Niedźwiedź - Janosch


Na koniec, jak i poprzednio, tych, którzy często mają problem z wyborem kolejnej książki do czytania i chcą zmniejszyć swoje "stosy" serdecznie zachęcam, a także tych, którzy w ramach wyzwania Z półki mają zamiar zmniejszać zasoby książek własnych;)  - zaglądajcie do Anny i przyłączcie się już od następnej rundy :)
19:29, maniaczytania
Link Komentarze (4) »
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
0. Email
0. Wyzwania prowadzone przeze mnie
1a. Przeczytane
1b. 2012
1c. 2011
1g. Książkowe - blogi
1h. Książkowe - różne
2a. Stosikowe losowanie u Anny
2b. Wyzwanie - Projekt Nobliści
2c. Rosja w literaturze
2d. Francuska Kawiarenka Literacka
2e. Wyzwanie - Od zmierzchu do świtu
2f. Wyzwanie - Nagrody literackie
2g. Wyzwanie - Bracie, siostro, rodzino
2h. Wyzwanie - Amerykańskie Południe w literaturze
2i. Wyzwanie - Kraje nordyckie
2j. Wyzwanie - Literatura na peryferiach
2k. Wyzwanie - Kolorowe czytanie
2l. Wyzwanie - Podróże w czasie
Czas wolny
Domowe inspiracje
Filmy
Przepisy różne, osobiście przeze mnie wypróbowane
Ulubione
Ze szczególną rekomendacją
Tagi
Spis moli