czyli mania czytania i inne takie
niedziela, 14 lutego 2016
Złamane pióro - Małgorzata Maria Borochowska


Dziś, walentynkowo, o powieści, w której miłość się pojawia, ale nie jest do końca na pierwszym planie, ale staje się katalizatorem dla czegoś bardzo ważnego.

"Złamane pióro" to historia młodej dziewczyny, Emily. Wiemy o niej tyle, że skończyła studia, że jej rodzice i brat wyjechali, a ona sama nie chcąc rozpocząć pracy nauczycielki osiada na wsi w domku odziedziczonym po babci. Chce spróbować być samodzielna, sprawdzić się, odkryć, czy to co chce robić w życiu ma jakiś sens. Emily czuje bowiem, że jest pisarką, od zawsze żyje w podwójnym świecie. Wyczuć też można, że w jej życiu wydarzyło się coś dramatycznego, Emily zachowuje się czasem dziwnie, jest spięta, nieufna, niechętnie nawiązuje nowe znajomości.

Na wsi odwiedza ją przyjaciółka Alicja, która jest architektem, a także ... wykładowca Alicji - Jacob, który, jak się okazuje, jest właścicielem osiedla, na którym znajduje się domek Emily. Nowy sąsiad to dojrzały mężczyzna, tajemniczy, niewiele zdradzający ze swojej przeszłości. Nie pozostanie to bez wpływu na Emily, której pisarska wyobraźnia podpowie różne rzeczy.

Książka pisana jest jakby dwutorowo, fragmenty rzeczywistości przeplatane są fragmentami powieści Emily. Powieści osadzonej w świecie fantastycznym, pełnym dziwnych postaci. Na początku, co muszę przyznać, trochę mnie to irytowało, ale gdy w końcu powieść naszej bohaterki wychodzi na pierwszy plan, zostałam 'kupiona', choć przecież nie przepadam za fantasy.

Dlaczego tak się stało? O tym za chwilę, poniżej. Teraz jeszcze tylko krótko napiszę, że świetnie udało się autorce powiązać te dwa światy, przenikały się naprawdę interesująco. Od pewnego momentu zaczynamy mocno kibicować Emily i po prostu nie możemy odłożyć książki na bok - skończyłam ją naprawdę późno w nocy.

Malutkie minusy - po pierwsze przydałaby się trochę lepsza korekta, a po drugie - ale to tylko takie moje małe 'uprzedzenie' - nie lubię, gdy bohaterzy książek polskich autorów mają 'obce' imiona i nazwiska.

A teraz już o tym, co mnie ostatecznie 'kupiło'. To znakomita zabawa słowem. Cała powieść napisana jest pięknym językiem (stąd minus za korektę, bo literówki psują to trochę), widać też znajomość tego, o czym autorka pisze - architektury czy gry na fortepianie. Ale prawdziwa zabawa ma miejsce w powieści Emily - bohaterowie jej powieści - komuniści Doliniarze, demokraci Góranie, Mokradanie, Ekonadzy, De Watki, zasady rządzące ich światem to istne perełki. Jeśli chcecie poznać etymologię tych nazw, a także na czym polega komunizm i demokracja w tym świecie - musicie przeczytać "Złamane pióro".

Ale warto też poznać tę książkę ze względu na to, jak ważny temat porusza. To poszukiwanie siebie, odnajdywanie własnej drogi życiowej. Czy lepiej, gdy rodzice ją dla nas wybierają, popychając potem lekko, by utrzymać właściwy tor? Czy może lepiej próbować ją znaleźć na własną rękę przeciwstawiając się woli rodziców? Co zrobić, gdy dodatkowo weźmie się na siebie brzemię zadowalania innych i co, gdy to brzemię stanie się zbyt ciężkie i granice wytrzymałości zostaną przekroczone? Czy da się żyć z poczuciem winy próbując na życie zasłużyć? Czy na życie w ogóle trzeba zasługiwać? Czy trzeba sobie zasłużyć na to, żeby być kochanym? Trudne pytania, a powieść M. M. Borochowskiej raczej skłania do samozastanowienia się niż daje proste odpowiedzi.

19:35, maniaczytania , Książki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 stycznia 2016
Pan Przypadek i fioletowoskórzy - Jacek Getner


To już czwarte spotkanie z detektywem-amatorem Jackiem Przypadkiem. Tym razem ton trzem opowiadaniom nadają ludzie bezdomni. To pewna, dość specyficzna grupka takich osób odegra ważną rolę w trzech różnych zagadkach kryminalnych.

W pierwszym opowiadaniu "Winetu i Old Spejs" Jacka o przysługę prosi jego dawny szkolny kolega, teraz żyjący 'wolno i niezależnie' Winetu. Zaginęła jego ukochana Old Spejs. Co się z nią stało, czy rzeczywiście postanowiła porzucić stan bezdomności, zrobiła sobie operację plastyczną czy może stało się coś złego, a Old Spejs nie ma już na tym świecie? I co wspólnego ma z tym pewien lekarz?
Drugie opowiadanie podobało mi się chyba najbardziej. "Wszyscy jesteśmy winni" to jego tytuł. Mamy przestępstwo - napad na bezdomnego i zuchwałą kradzież wózka z zawartością. I nie problem znaleźć winnego, tych jest aż za dużo, sami się zgłaszają i każdy z pełnym przekonaniem twierdzi, że on jest winien. O co chodzi? Może o pewien spadek, może o sprawy 'wojenne' i zawirowania właścicielskie pewnej kamienicy?
Z kolei ostatnie opowiadanie "Świentoszek" to znakomita satyra na 'pseudoekologów'. Sprawa unicestwienia podfruwajki brązowonosej wzbudza wielkie zainteresowanie. Komu zależy na jej  nagłośnieniu?

Oczywiście, jak zwykle, śledztwa śledztwami, ale najciekawsze zawsze dzieje się na drugim planie. I w tym tomie wszystko gmatwa się jeszcze bardziej, chociaż jedno się wyjaśnia - mam nadzieję, że u Błażeja będzie już tylko dobrze :) Rodzinne perypetie Przypadków zmierzają powoli ku ostatecznym decyzjom; zabawne są sądowe 'podrywaczki'; cudowny ojciec Błażeja; szkoda, że trochę mało było Marzenki.
Jeśli pamiętacie, że w tych opowiadaniach można rozpoznać czasem pewne znane osoby, to tym razem też nie będziecie zawiedzeni. Scena kręcenia odcinka show Bolka Szołtysika jest po prostu znakomita.

Na koniec jeszcze jedna refleksja - już przy wcześniejszych tomach pisałam o znakomitym zmyśle obserwacyjnym autora. Świetnie widać to w tej części przy opisywaniu ludzi bezdomnych, są sportretowani bardzo dobrze, z pewną dozą sarkazmu, ale nie bez życzliwości, bez oceniania, o które tak łatwo.
Niezmiennie - czekam z niecierpliwością na kolejne przygody Jacka, licząc na to, że w końcu znajdzie odpowiednią dla siebie kobietę (moim zdaniem ta odpowiednia jest bardzo blisko, nie wiem tylko, czy autor ma tę samą koncepcję ;) ).


Przy okazji chciałabym przekazać informację od pana Jacka Getnera:
prowadzi on akcję “Przypadek w każdej bibliotece”. W jej ramach każda biblioteka (również szkolna), która do napisze do autora na adres jacekgetner@op.pl i wyrazi chęć otrzymania egzemplarzy “Pana Przypadka i trzynastki” otrzyma ode niego darmowy egzemplarz (koszt przesyłki jest również po jego stronie). 

19:57, maniaczytania , Książki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 stycznia 2016
Excentrycy - Włodzimierz Kowalewski


Od piątku na ekranach polskich kin gości najnowszy film Janusza Majewskiego "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życia", oparty na powieści Włodzimierza Kowalewskiego. Odkąd pierwszy raz usłyszałam o filmie, wiedziałam, że muszę go zobaczyć, a właściwie "usłyszeć" :) , ale od początku byłam też pewna, że najpierw muszę przeczytać książkę. I o wrażeniach z lektury dziś, na wrażenia z filmu trzeba jeszcze chwilę poczekać ;)

Ciechocinek, późne lata 50-te. Część ludzi tak, jak Wanda żyje, a właściwie wegetuje - niczego nie pragnąc, do niczego nie dążąc, nie widząc sensu życia. I co najważniejsze - nie wspominając. Bo wspomnienia bolą okrutnie, od wojny, która zabrała wszystko - rodzinę, ukochane osoby, dawne życie, wolność - nie minęło jeszcze wiele lat. W kraju zmieniło się wszystko, o przeszłości lepiej nie mówić, bo można narazić się 'donoszącym'. Nagle Wanda dostaje list od brata Fabiana, który postanawia wrócić do Polski z Wielkiej Brytanii. Po co ktokolwiek może chcieć wracać? Tym bardziej, że poza Wandą, nie ma nikogo bliskiego, kto przeżył ...

A jednak Fabian przyjeżdża i od razu wprowadza życie i energię. Chce stworzyć big-band, który zagra choć jeden raz. Bo swing, ta wspaniała muzyka, płynie po prostu w jego żyłach. Do jej rytmu chodzi, tańczy, gra, oddycha, nią żyje. Znajduje kilku zapaleńców, również 'potłuczonych' przez los i zaczynają próby. Do zespołu dołącza również miejscowa nauczycielka Modesta, niezwykle tajemnicza i dawkująca starannie jakiekolwiek informacje o sobie, kobieta. Fabianowi udaje się także namówić do występów siostrę, choć ona wolałaby zapomnieć o dawnej swojej odsłonie.

Co się wydarzy w sennym kurorcie po sezonie? Czy można być nonkonformistą w takich dziwnych czasach? Kim są zagadkowi ludzie, którzy co jakiś czas zaskakują Fabiana dziwnym hasłem? Kim tak naprawdę jest Modesta? Czy Wandę czeka jeszcze szczęście? tego musicie dowiedzieć się z książki :)

Chociaż początkowo akcja rozwija się niespiesznie, szybko dajemy się porwać autorowi oraz swingowi. Dla mojego i młodszego pokolenia to jest fantastyczna podróż do świata, którego nie znamy, o którym wiemy raczej niewiele. Dla starszych z pewnością może to być podróż sentymentalna. Wiernie odtworzone realia życia w tamtych latach, klimat społeczny, swego rodzaju 'upadek' moralny. Świetnie nakreślone postaci. Fabian - około pięćdziesiątki, wydawałoby się, że niewiele już powinien chcieć, a jemu się chce, on się nie poddaje władzy i narzuconemu sposobowi życia. Wanda - najbardziej chyba 'złamana', ale chyba wzbudzająca największą sympatię. Znakomity drugi plan - muzycy, 'skompletowani' z najdziwniejszych typów - jest i milicjant, i starszy kelner, i stroiciel fortepianów (szukający w literaturze tropów na dowód homoseksualizmu twórców), i lekarz. Wśród nich nieoczekiwany bohater znalezionego przez Fabiana w pokoju pamiętnika dawnego przedwojennego lokatora (jak się okazuje autora wielu przedwojennych szlagierów - szkoda, że ten wątek nie został rozwinięty!). I jeszcze właścicielka pensjonatu, w którym zamieszkują Wanda i Fabian - wiecznie pijana, wiecznie w barłogu, wiecznie wspominająca dawnych kochanków Bayerowa.

Ale poza tymi oczywistymi plusami, jakim są czas akcji oraz doskonale sportretowani bohaterowie, jest jeszcze muzyka. Wiele tu ciekawostek, wiele muzycznych przebojów, wiele muzycznych mądrości. Aż ma się wielką ochotę posłuchać tych wszystkich big-bandowych evergreenów.

Polecam gorąco - przeczytajcie!!! 

A potem idźcie na film, ja się wybieram w najbliższym czasie :), tymczasem wspólnie możemy obejrzeć zwiastun:

https://www.youtube.com/watch?v=hxLLgq_Gtqc
19:36, maniaczytania , Książki
Link Komentarze (7) »
środa, 13 stycznia 2016
Sekretna herbaciarnia - Vanessa Greene


Próbuję nie robić zaległości w nowym roku, przed Wami więc pierwsza tegoroczna lektura :)

Wydana w serii "Leniwa Niedziela" powieść okazała się idealna na taki leniwy początek roku, jaki miałam. Urokliwa, przyjemna, a przecież i niegłupia.

Scarborough to nadmorskie miasteczko w Anglii. Życie toczy się tam powoli, spokojnie, bez większych dramatów, a przynajmniej nie widać ich na pierwszy rzut oka. Trudno tu jednak mieszkać, gdy jest się samotną matką, jak Kat, ledwie wiążącą koniec z końcem. Problemy ze znalezieniem pracy po dłuższej przerwie na dziecko, były mąż, który nie pomaga - kłopoty to niestety duża część jej życia. Ale jest jedno miejsce w miasteczku, które daje jej schronienie, odskocznię - to urocza, staroświecka nieco, ponad stuletnia herbaciarnia Nadmorska, prowadzona przez Letty z niewielką pomocą syna Euana.

To właśnie w Nadmorskiej przetną się drogi trzech kobiet - Kat, Charlie i Seraphine. Charlie przyjechała tu na chwilę, do siostry, która urodziła trzecie dziecko. Ale herbaciarnia natchnie ją do tematu specjalnego dodatku do pisma, w którym pracuje, a jeśli dodatek okaże się dobry, Charlie zostanie redaktorką naczelną. Seraphine z kolei jest młodziutką Francuzką, która trafiła do Scarborough jako au-pair, opiekunka 10-latki, której zmarła matka była również Francuzką. Jednak Seraphine uciekła również przed zmierzeniem się z wyzwaniem, jakim byłoby powiedzenie rodzicom o swojej miłości, której obiektem jest ... kobieta.

Charlie postanawia poświęcić numer specjalny herbaciarniom, a Letty rekomenduje Kat na jej pomocnicę. Zagubiona Seraphine (która jak mało kto zna się na wypiekach - skończyła we Francji kurs cukierniczy) również dołącza do 'kółka' i we trzy zaczynają zwiedzać okolice i opisywać napotykane herbaciarnie. Tak zawiązuje się ich przyjaźń. Przyjaźń, która okaże się ważna w kluczowych dla nich momentach.

Każda z nich będzie musiała bowiem podjąć trudne, życiowe decyzje. Niekiedy będą one oznaczały całkowitą zmianę trybu życia, niekiedy konieczność odkrycia własnej tożsamości. A do tego jeszcze okaże się, że i Letty skrywa wielką tajemnicę, która po latach wyjdzie na jaw i wpłynie na losy kilku osób.

Oczywiście, pojawią się również wątki miłosne - nie są one jednak dominujące. Dużo ważniejsza jest sfera samych kobiet.

Powieść napisana jest 'naprzemiennie' - na zmianę dowiadujemy się szczegółów z życia poszczególnych bohaterek. Autorka stworzyła bardzo przyjemny klimat- bohaterki w zasadzie od pierwszych stron zdobywają naszą sympatię, nie są irytujące. Myślę zresztą, że wiele z nas bardzo chętnie zamieniłoby się z nimi miejscami, by spedzać czas na podwieczorkach z wykwintnymi kanapkami, pysznymi ciastkami oraz wspaniałą aromatyczną herbatą :) Aż się chce samemu taki zorganizować :)

Jednocześnie, pod tą lukrową warstwą kryją się też i poważne tematy. Vanessa Greene dotyka samotnego macierzyństwa, problemów małżeńskich (trochę nietypowych!), pędu za karierą, radzenia sobie z żałobą, podejścia do wychowania dzieci, dzielenia się opieką nad dzieckiem po rozwodzie, czy wspomnianej już wcześniej orientacji seksualnej. Robi to jednak w delikatny wyważony sposób. 

Bardzo polecam - ta książka to taka książka-pocieszyciel, idealna na pochmurne dni. Zaparzcie więc herbatę i czytajcie :)
19:48, maniaczytania , Książki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 10 stycznia 2016
Podsumowanie 2015
Czas już najwyższy na podsumowanie 2015 roku.

To był rok, który na początku, po bardzo trudnym 2014, wydawał się lekki, przyjemny i dużo łatwiejszy. Niestety pod koniec znowu wydarzyło się kilka rzeczy, które trochę przewróciły ten porządek i spowodowały znaczny spadek i tak nie za dużej mojej aktywności blogowej.

Ale nic to - trzeba podnieść głowę, być dobrej myśli, mieć nieugięte przekonanie o słuszności swojego zdania - i iść do przodu :) Nie traćmy więc więcej czasu - do rzeczy!


1. Książki

Rok 2014 był z oczywistych względów słaby również pod względem przeczytanych książek - 57; 2015 okazał się niemalże rekordowy - 71 książek to drugi wynik w historii bloga :)
Co niestety nie przełożyło się na tych książek opisywanie - problem trwa - na blogu zamieściłam swoje wrażenia z 29 przeczytanych w tym roku książek; udało mi się minimalnie nadrobić 2014 - 11 i 2013 - 8 książek. Na opisanie czekają - 42 książki z 2015, 20 książek z 2014 i 14 z 2013!

W tym roku przeczytałam jedno krótkie opowiadanie po angielsku. Książek non-fiction - 8. Od jakiegoś czasu staram się też 'podbierać' MC książki z jego półek - w 2015 było ich 13 :)
Jeśli chodzi o ebooki, to w tym roku było już całkiem nieźle - .17!

Podział na płeć autorów, to już tradycyjnie ;) - rok kobiet (aż 42 książki + 1 napisana przez dwie kobiety + 1 napisana przez siedem kobiet :)).

Podział geograficzny troszeczkę się zmienił, chociaż pierwsza trójka ciągle ta sama: 
Polska i to jak zdecydowanie - 34 książki! ( w 2014 - 19) 
USA - 16 (o 3 mniej niż poprzednio)
Wielka Brytania - 9 (tyle samo)

Dalsze pozycje to: Szwecja (4), Kanada (2), a po 1 Nowa Zelandia, Irlandia, Indonezja, Hiszpania, Uganda i Francja.


2. Blog

W tym miejscu wspominam o statystykach ;) Hmm, liczba odsłon w 2015 roku osiągnęła ok. 1.000.000! :) Przeciętnie wychodzi ok. 19.000 odsłon tygodniowo.

Jak zwykle bardzo DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, że wciąż są tacy, którzy tu zaglądają :)


3. Książki roku

Zacznę od kategorii - rozczarowanie roku - i ... dziwne trochę, ale w 2015 takowego nie było! To był rok naprawdę świetnych książek, a jeśli nawet były jakieś słabsze, to nie było rozczarowania, bo wiedziałam dobrze po co sięgam :)

Kolejna kategoria czyli odkrycie roku. Kilka!
1 - grupa na FB - Tygodniowe Wyzwania Czytelnicze - dzięki niej przełamuję swoje uprzedzenia, czytam różne rzeczy, zmuszam się do poszukiwań;
2 - kryminały - nowe (dla mnie!) nazwiska - Jens Lapidus, David Hewson, Katarzyna Kwiatkowska
3 - polskie autorki, które mnie zaciekawiły bardzo i będę z wielkim zainteresowaniem śledzić ich literackie drogi - Agata Przybyłek, Joanna Szwechłowicz, Ałbena Grabowska (Stulecie Winnych!), Karolina Wilczyńska
4 - "Klub filmowy" Davida Gilmoura - odkryć, że jest na świecie ktoś, kto ma tak zbliżone, a rzadkie niezwykle, podejście do wychowania dzieci - bezcenne!
5 - Jojo Moyes - "Razem będzie lepiej" to chyba najlepsze czytadło - pocieszyciel z ubiegłego roku!


Najlepsza książka przeczytana w 2015:
jak już napisałam wyżej przy rozczarowaniach - miałam duży wybór :) Po dłuższym namyśle wybrałam pięć ścisłych finalistek:


"Dyrygent" Sarah Quigley - za oblężony Leningrad, za wspaniałe przedstawienie postaci ekscentrycznego geniusza muzycznego Dymitra Szostakowicza i tego, jak tworzył swoją wielką VII Symfonię, za cudowny dwugłos muzyczny pokazujący dwa odmienne podejścia, za atmosferę życia w nieustannym strachu i niemalże 'odczłowieczeniu', za wątek Nikołaja i Soni tak mocno ściskający serce matki, słowem - za całokształt! ;
"Preparator" Hubert Klimko-Dobrzaniecki - za znakomitą powieść, za wielką wrażliwość w tworzeniu bohatera, za sugestywny język;
"Lody dla królowej" Anthony Capella - za niezwykle interesującą powieść, w której miesza się wielka historia z historią zwykłych ludzi oraz ich niezwykłych umiejętności;
"Sześć dni w Leningradzie" Paullina Simons - za wywołanie ogromnych emocji, za ciekawe spostrzeżenia i za 'współodczuwanie' pewnych rzeczy - ja już dawno czułam, że mam z tą autorką wiele wspólnego w sferze 'uczuciowo-duchowej' ;) 



Uwaga - czas na najlepszą, przeczytaną w 2015 roku książkę. Niestety, jeszcze jej Wam nie opisałam, ale to dlatego, że niezwykle trudno znaleźć mi słowa, którymi mogłabym tego dokonać! Fantastyczna, wymykająca się wszelkim uogólnieniom, próbom zaszufladkowania, dookreślenia. Niespieszna, tak bardzo, bardzo 'powolna', sprawiająca, że musisz i ty zwolnić, przystanąć, rozejrzeć się. Oniryczna, przeplatająca różne światy, można się pogubić, co jest fikcją, co prawdą, która wersja prawdziwa. Rozgrywająca się na wyspie, a to ma przecież wpływ na wiele rzeczy. Na granicy jawy i snu, gdzie światło księżyca odgrywa niebagatelną rolę. Z bohaterami, którzy również trochę się wymykają łatwym ocenom. Przy tym to całkiem niezły i wciągający kryminał. Do tego powieść zawiera wiele rozważań nad kondycją człowieka i wiele ciekawych odwołań - będziecie chcieli na nowo zobaczyć filmy Bergmana! 

Najlepsza książka 2015 roku to:

"Księżyc myśliwych" Katarzyna Krenz, Julita Bielak
16:39, maniaczytania , Podsumowania
Link Komentarze (2) »
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
0. Email
0. Wyzwania prowadzone przeze mnie
1a. Przeczytane
1b. 2012
1c. 2011
1g. Książkowe - blogi
1h. Książkowe - różne
2a. Stosikowe losowanie u Anny
2b. Wyzwanie - Projekt Nobliści
2c. Rosja w literaturze
2d. Francuska Kawiarenka Literacka
2e. Wyzwanie - Od zmierzchu do świtu
2f. Wyzwanie - Nagrody literackie
2g. Wyzwanie - Bracie, siostro, rodzino
2h. Wyzwanie - Amerykańskie Południe w literaturze
2i. Wyzwanie - Kraje nordyckie
2j. Wyzwanie - Literatura na peryferiach
2k. Wyzwanie - Kolorowe czytanie
2l. Wyzwanie - Podróże w czasie
Czas wolny
Domowe inspiracje
Filmy
Przepisy różne, osobiście przeze mnie wypróbowane
Ulubione
Ze szczególną rekomendacją
Tagi
Spis moli