czyli mania czytania i inne takie
Kategorie: Wszystkie | Czytane wspólnie - lektury dla młodego czytelnika | Fajny film ostatnio widziałam ... | Książki | Kulinaria | Muzyka, płyty, koncerty | Ogólne | Święta, święta
RSS
niedziela, 01 czerwca 2014
Harry Potter i kamień filozoficzny - Joanne K. Rowling
Z okazji Dnia Dziecka dla wszystkich dzieci, małych i tych większych, i tych całkiem już dużych - wszystkiego wymarzonego :)

No i nie może w dniu dzisiejszym na blogu pojawić się inna książka niż z literatury dziecięcej. Jak stali czytelnicy wiedzą, Młody Czytelnik jakiś czas temu rozpoczął swoją przygodę z Harrym (nadal jest przy piątym tomie - ładna pogoda trochę go od czytania odciąga, ale mi to nie przeszkadza, bo mimo wielkiej miłości do słowa pisanego, uważam, że rower i przebywanie na świeżym powietrzu jest w tym wieku lepsze od komputera, telewizora i książek ;) ). A ponieważ ma podobny charakter do mnie i lubi dzielić się wrażeniami, postanowiłam, że też podejmę rękawicę i przeczytam. Na razie za mną tom pierwszy i o nim właśnie poniżej.



Może na początek napiszę, że nie dziwię się temu szałowi Potterowemu. Książka jest świetnie napisana już od samego początku. Każdy prawie rozdział kończy się 'cliffhangerem', więc jak tu odłożyć lekturę?
Fabułę pewnie wielu z Was zna (bo mam wrażenie, że chyba jestem ostatnią osobą, która nie zna tej serii), więc w skrócie wielkim - Harry Potter jest sobie zwykłym chłopcem, może trochę bardziej nieszczęśliwym niż inni, bo wychowywanym przez niezbyt mu przychylną rodzinę matki. Jego rodzice nie żyją, ale ich śmierć owiana jest mgłą tajemnicy. I nagle przychodzą 11 urodziny chłopca, a wraz z nimi list z zaproszeniem do szkoły magii i czarodziejstwa zwanej Hogwartem. I wtedy się zaczyna ;) Poznawanie czarodziejskiego dziedzictwa Harry'ego, poznawanie akademii czarów (ech, któż nie chciałby chodzić do takiej szkoły?), poznawanie dziwnych profesorów, magicznych stworzeń i innych dziwów. Wraz z Harrym przeżywamy naukę latania na miotle, pierwsze przyjaźnie, problemy z nauczycielami, kolegami, odkrywamy tajemnice jego pochodzenia, a także ten największy i najpilniej strzeżony sekret ukryty na 3 piętrze. Czym jest kamień filozoficzny? Dlaczego nie powinien dostać się w niepowołane ręce? Kto zagraża Harry'emu? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w pierwszym tomie.

Muszę przyznać, że na początku trudno mi się to czytało - wprowadzenie w świat Hogwartu trwało zdecydowanie za długo, choć oczywiście zrozumiałe jest, że i ten świat, i reguły nim rządzące musiały zostać wyjaśnione - ale w pewnym momencie, jak mnie wreszcie wciągnęło!, to już poszło :) Wielkim plusem książki są wyraziste, charakterne postaci; na pochwałę zasługuje przedstawienie przyjaźni, lojalności i poświęcenia dla innych. A wszystko doprawione oczywiście humorem. Na koniec więc dwa ulubione fragmenty Młodego Czytelnika, dotyczące rodziny najlepszego przyjaciela Harry'ego - Rona Wesley'a :) :

"- A teraz wy dwaj ... w tym roku macie mi się zachowywać przyzwoicie. Jak dostanę choćby jedną sowę z wiadomością, że ... wysadziliście w powietrze toaletę albo ...
- Toaletę w powietrze? Nigdy nie wysadziliśmy żadnej toalety.
- Ale to wspaniały pomysł. Dzięki, mamo."
(...)
"Szybko! - zawołała matka i trzej chłopcy wsiedli do wagonu. Wychylili się przez okno, nadstawiając policzki do pocałowania, a dziewczynka zaczęła płakać.
- Nie płacz, Ginny, wyślemy ci mnóstwo sów.
- Przyślemy ci sedes z Hogwartu.
- George!
- Tylko żartuję, mamo."


cyt.:
"Harry Potter i kamień filozoficzny" J. K. Rowling, wyd. Media Rodzina, 2000r., str. 104-106
niedziela, 03 marca 2013
Puc, Bursztyn i goście - Jan Grabowski


Dziś, w kolejnym odcinku wspólnych międzypokoleniowych 'czytanek' przenosimy się w czasie. Ta książeczka była moją lekturą szkolną w drugiej klasie, dziś jest nią nadal, ale pojawia się w klasie trzeciej (co nie zniechęciło Młodego Czytelnika przed wzięciem jej ze szkolnej biblioteki).

To, co pamiętałam ze szkolnych lat, to zarys fabuły. Do dwóch psiaków wiejskich przyjeżdżają goście z miasta i niezbyt dobrze te miejskie pieseczki sobie radzą. Ot, tyle. Ciekawa byłam bardzo, jak też spodoba się to dzisiejszemu 'targetowi'.

Ku mojemu małemu zaskoczeniu okazało się, że Puc i Bursztyn nie do końca mieszkały na wsi, raczej we dworku pod niedużym miasteczkiem, do którego swobodnie sobie biegały, by na rynku powymieniać ploteczki z miejscowymi psami. W gości przyjechała krewna właścicieli z dwoma psami - Mikado i Tjuzdejem. I, o ile Tjuzdej przejawiał wyłącznie zdegustowanie, Mikado ciekawsze o wiele życie "prowincjonalne" bardzo przypadło do gustu. Jeszcze bardziej panna Krysia, która, nie wahając się ani chwili i narażając własne zdrowie, uratowała Mika z ... A nie, nie zdradzę, ciekawa jestem, czy pamiętacie? :)

Młodemu Czytelnikowi, ta prosta przecież i niezbyt zawiła fabularnie, historyjka bardzo się spodobała. I nie przeszkadzało mu wcale ani słownictwo, które niekoniecznie dziś występuje powszechnie, ani przestarzałe niekiedy przedmioty czy zwyczaje (książka została pierwszy raz wydana w 1933r. jak podaje Wikipedia, w naszym egzemplarzu bibliotecznym wzmianka o prawach autorskich pochodzi z 1946r.). Niezwykle emocjonująco podchodził do losów piesków przeżywając ich przygody - śmiał się w głos, gdy było wesoło, zamierał ze strachu, gdy było strasznie, kręciły mu się łzy w oczach, gdy było smutno. Czyż trzeba czegoś jeszcze od dobrej lektury?

A tu mamy jeszcze coś, na co kompletnie nie zwróciłam uwagi jako dziecko. Jan Grabowski przepięknie i z ogromnym szacunkiem i miłością pisze o zwierzętach (te wszystkie zdrobnienia - Pucunio, Bursztyńsio :)) - to rzadko spotykane! Do tego wykazuje dogłębną znajomość zwierzęcej psychiki, zachowań - widać, że musiał mieć z nimi styczność i że je kochał. I, jak mało o nim wiemy, jak mało jego książek czytamy, a przecież to, jak na tamte czasy, był człowiek wielu talentów - uczył matematyki (był autorem podręczników), studiował historię sztuki, pisał monografie zabytków, przewodniki po Warmii i Mazurach. Ale najwięcej serca poświęcał podobno pisaniu książek dla dzieci - i to się czuje!

Warto wrócić od czasu do czasu do lektur szkolnych - a może i tam odnajdziemy po latach perełki?
niedziela, 27 stycznia 2013
Czytane wspólnie - Janosch kulinarnie



Niewielkie jest nasze wspólne doświadczenie z Janoschem. Wcześniej czytaliśmy tylko "A w Wigilię przyjdzie Niedźwiedź", które mnie niezbyt przypadło do gustu (bo moim zdaniem to chyba nie jest książka dla dzieci ;) ), młodemu czytelnikowi podobały się tylko niektóre fragmenty i wybrani bohaterowie, na szczęście nie zwrócił uwagi na to, co mnie najbardziej niepokoiło w owym czasie ;)

Ta jednak niewielka książeczka o tytule "Na pociechę  coś pysznego" z podtytułem - gotuj z Misiem i Tygryskiem - zawierająca przepisy kulinarne obydwojgu nam się spodobała.

Młody czytelnik był pod urokiem psotnego Tygryska, mnie spodobało się terapeutyczne potraktowanie jedzenia.

Mamy tu np. coś na sercowe zmartwienia, przekąska na moc ducha i coś, co dobrze wpływa na samopoczucie. Różni bohaterowie przygotowują najróżniejsze potrawy, a nam leci ślinka i zaczynamy zastanawiać się nad tym, jak ważne jest wspólne jedzenie z bliskimi osobami i jak wiele można przez potrawy przekazać.

Jeśli ktoś lubi specyficzny humor Janoscha, to nie trzeba go do tej książeczki zachęcać, a tym, którzy go jeszcze nie znają, mogę ją śmiało polecić na początek - przy tej całkiem "łagodnie" można sprawdzić, czy nadajemy z autorem na podobnych falach.


A po książeczkę sięgnęłam z ukrytym celem :) - zaliczam ją bowiem do grudniowej edycji wyzwania "Book-Trotter" :)
niedziela, 13 stycznia 2013
Czytane wspólnie
Dziś, z powodu działań tzw. siły wyższej i innych priorytetów, cotygodniowy wpis o lekturach dla młodego czytelnika nie będzie zawierał opisu żadnej książki, tylko krótkie wprowadzenie do tematu, które pewnie powinno było pojawić się najpierw :) Wprowadzenie, które wyjaśni niektóre pojęcia, określi definicje i tym podobne...

Przede wszystkim winna jestem sprecyzować, kto to młody czytelnik, czyli  tzw. target docelowy ;) Otóż, najbliższy mnie młody czytelnik chodzi już do szkoły, jest w wieku tzw. (tak, dzisiejszy wpis jest sponsorowany przez ten właśnie skrót ;) ) wczesnoszkolnym. To, myślę, określa również profil książek, opowiadań i innych form opisywanych w ramach tej, nowej na blogu, kategorii.

Kolejnym określeniem, które wymaga wyjaśnienia, jest "czytane wspólnie". W naszym przypadku, o ile nie będzie zaznaczone inaczej, dotyczy to czytania na głos. Tak właśnie. Tyle, że to na szczęście nie ja czytam :) Pewnie pojawią się też takie książeczki, które czytaliśmy wspólnie, ale osobno.

A jakie książeczki będziemy przedstawiać? Najróżniejsze, zarówno klasykę - baśnie, legendy, książki mojego dzieciństwa, bo chętnie je wyciągam, te najnowsze również. Taka 'przeplatanka' :)

No i muszę jeszcze koniecznie pochwalić swojego młodego czytelnika. Na koniec pierwszej klasy dostał nagrodę - za największą liczbę przeczytanych książek ze szkolnej biblioteki (a pierwszaki mogły dopiero w drugim półroczu) - niech się Wam nie wydaje, że wystarczało tylko co tydzień wymieniać książkę - pani za każdym razem sprawdzała :)

No, to tyle tytułem wprowadzenia -do następnego razu :)
niedziela, 06 stycznia 2013
Karolcia - Maria Krüger
W Nowym Roku postanowiłam wprowadzić pewne urozmaicenia na blogu. Jednym z nich jest nowa kategoria - "Czytane wspólnie - lektury dla młodego czytelnika". Jak być może niektórzy słusznie będą kojarzyć, jest to wynik pewnego konkursu :) W ramach tej kategorii pojawiać się będą (w planie jest raz w tygodniu w weekend) opisy książek dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, opisy, które prezentować będą opinię moją i młodego czytelnika też.



Na pierwszy ogień idzie dziś "Karolcia" Marii Krüger, która do dziś jest szkolną lekturą (dla mojego pokolenia też była). W szkole mojego dziecka mają taki zwyczaj, że w każdy piątek mogą sobie wypożyczyć książkę ze szkolnej biblioteki. I dzięki temu niedawno pojawiła się u nas w domu "Karolcia" właśnie.

Bardzo byłam ciekawa, jak się spodoba dzisiejszemu pokoleniu młodych ludzi wychowanych zupełnie w innej erze, zwłaszcza, że i dla nas rzeczywistość tej opowieści była już troszkę nieaktualna. Poza tym chciałam sobie przypomnieć historię błękitnego koralika, by sprawdzić, jak bardzo się 'postarzałam'.

Moje wszystkie obawy szybko zostały rozwiane - to się daje czytać i dzisiaj. Dzieci zawsze bowiem dziećmi będą i na wszystkie jednakowo oddziaływać będzie moc tajemniczego koralika, który może spełniać marzenia - zresztą, czy ktoś z dorosłych też by czasem takiego nie chciał?

I choć pewnie można by się dopatrywać lekkiej 'agitki' socjalistycznej, to dla dzieci, które urodzone są już po roku 2000 - kompletnie niewyczuwalna. Zwraca jednak ich uwagę język - lekko już przestarzały, ale - ile frajdy może nam sprawić odkrywanie nowych słów (poszerzenie słownictwa - niebagatelna korzyść z czytania!), czy znaczeń.

A jeśli chodzi o samą historię - Karolcia i jej kolega Piotr to naprawdę sympatyczne dzieciaki, nie są zepsute, rozpieszczone i choć oczywiście najpierw myślą głównie o swoich pragnieniach, to przecież jednak w końcu walczą o coś, co przyniesie korzyść innym. Mamy tu też elementy nadprzyrodzone w postaci groźnej wiedźmy Filomeny, która czyha na koralik, ożywających kamiennych lwów i ... możliwości bycia niewidzialnym.

Podsumowując - "Karolcia" wciąż zdaje egzamin i może być interesująca dla dzieci epoki komputerowej. A, i właśnie mi się przypomniało - śmiało może promować wspólne zabawy na podwórku!

A teraz oddaję głos młodemu czytelnikowi:

"Najbardziej nie podobało mi się, jak Filomena goniła Karolcię, żeby mieć koralik. A najbardziej podobało mi się, jak Karolcia pomogła prezydentowi miasta. Najfajniejszy bohater to ... koralik" - na moje wątpiące spojrzenie - "przecież mógł mówić." A czy warto to przeczytać? "Warto przeczytać, bo można się nauczyć, że jak ktoś chce coś zabrać, to trzeba odmówić."
A na pytanie, czy czasem nie można się nauczyć z tej książki, że warto pomagać innym i nie myśleć tylko o tym, co by się chciało dla siebie padła odpowiedź - "przecież ja to już umiałem" ;)


| < Październik 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
0. Email
0. Wyzwania prowadzone przeze mnie
1a. Przeczytane
1b. 2012
1c. 2011
1d. 2010
1g. Książkowe - blogi
1h. Książkowe - różne
2a. Stosikowe losowanie u Anny
2b. Wyzwanie - Projekt Nobliści
2c. Rosja w literaturze
2d. Francuska Kawiarenka Literacka
2e. Wyzwanie - Od zmierzchu do świtu
2f. Wyzwanie - Nagrody literackie
2g. Wyzwanie - Bracie, siostro, rodzino
2h. Wyzwanie - Amerykańskie Południe w literaturze
2i. Wyzwanie - Kraje nordyckie
2j. Wyzwanie - Literatura na peryferiach
2k. Wyzwanie - Kolorowe czytanie
2l. Wyzwanie - Podróże w czasie
Czas wolny
Domowe inspiracje
Filmy
Przepisy różne, osobiście przeze mnie wypróbowane
Ulubione
Ze szczególną rekomendacją
Tagi
Spis moli